Kawkab Hassan o wyzwoleniu Lewantu

Dorastałam, słuchając o Palestynie, w opowieściach dziadków i rodziców, ona unosiła się w powietrzu w Bay Ridge. Szczerze, śniłam o Palestynie całe moje życie. Czasami musiałam sobie przypominać, że w rzeczywistości nigdy tam nie byłam, tak silnie była obecna. Zawsze była. Chcieli, abyśmy zapomnieli, wiesz? Na tym polegał ich plan. Syjonistów. Myśleli sobie: „starzy umrą, młodzi zapomną”. Uczyniliśmy swoim obowiązkiem nigdy nie zapomnieć. Każdy dom w tej okolicy był jak Mała Palestyna. Zabieraliśmy ją ze sobą wszędzie, korzystaliśmy z każdej okazji, by przypominać sobie i wszystkim innym, że jesteśmy ludem wygnanym, że nasza ziemia została nam odebrana. Nie wierzę, że mogli pomyśleć, że możemy postąpić inaczej…

Wybór wierszy z Gazy — Husam Maarouf

Poniżej prezentujemy wiersze autorstwa Husama Maaroufa, który napisał je w strefie Gazy w trakcie ludobójstwa. Równocześnie zachęcamy nasze czytelniczki i czytelników do finansowego wsparcia autora. Można zrobić to pod poniższym linkiem: https://chuffed.org/project/149269-support-palestinian-writer-husam-maarouf.

Niektórzy z moich najlepszych wrogów to feministki. O feminizmie syjonistycznym

Międzynarodowy Dzień Kobiet wypada dokładnie pięć miesięcy po rozpoczęciu finansowanego przez Stany Zjednoczone ludobójstwa na Palestyńczykach ze Strefy Gazy. W trakcie tej nieprzeżywalnej wieczności – od początku ludobójczego odwetu Izraela za atak Hamasu przeprowadzony 7 października 2023 roku na przyległe do Strefy Gazy izraelskie bazy wojskowe i osiedla zamieszkane przez cywilów – kwestia feminizmu syjonistycznego zyskała na rozgłosie jak nigdy przedtem. Świat powstający w sprzeciwie wobec izraelskich zbrodni zderzył się z mediami, które nawet na poziomie składni nie są w stanie ująć palestyńskiej podmiotowości i które odmawiają określenia sprawcy światobójstwa w Gazie.

Nie ma miejsca na krytykę. Cenzura jako odzwierciedlenie i uzasadnienie przemocy państwa

W cieniu ludobójczej przemocy w Gazie i wobec uciszania debaty na kampusach, nie ma już większego znaczenia, że ja, jak również inni, nie zgadzałom się ze wszystkimi argumentami podnoszonymi przez niektóre grupy studenckie po 7 października. Kiedy na łamach London Review of Books przedstawiłom swoją krytykę języka wykorzystywanego przez Harvard Palestine Solidarity Committee, uczyniłom to w duchu rozmowy. Nie spodziewałom się, że ich punkt widzenia zostanie wykluczony, ani też nie potrafiłom przewidzieć ogromu napastowania i doxxowania, z którymi się spotkają. Wciąż jest jednak czas, aby bronić prawa tych studentów, jak również prawa wszystkich studentów, do wyrażania swojej opinii bez obawy przed przemocą i odwetem.

Palestyna i dobra wspólne. Albo: Marks i musza’

Był rok 1958, gdy wicedyrektor szkoły średniej w Karaczi (w Pakistanie), założonej w 1848 roku przez Kościół anglikański, odczytał fragment Biblii podczas porannego zgromadzenia. Lektura Dziejów Apostolskich (Dz 17, 23) dotyczyła słów świętego Pawła, które ten miał wypowiedzieć, ujrzawszy ateński posąg poświęcony Nieznanemu Bogu. „Co czcicie, a czego nie znacie – to wam właśnie głoszę” – i w tamtym momencie, mając wówczas lat siedemnaście, wykrzyknąłem przy wszystkich rozwiązanie: „komunizm”.