Rozmowa z Queerowym Marszem Wyzwolenia

20 czerwca ulicami Warszawy przejdzie Queerowy Marsz Wyzwolenia – nowa, oddolna inicjatywa, która świadomie staje w kontrze do głównej Parady Równości. Za queerowym wyzwoleniem kryje się odrzucenie polityki asymilacji na rzecz prawdziwej zmiany społecznej, takiej, która uwzględni potrzeby queerów, osób z niepełnosprawnościami, migrantów i wszystkich spychanych na margines. Z Oskarem i Matyldą z kolektywu organizującego Marsz Kuba Malec rozmawia o tym, czy da się dziś zbudować ruch, który zamiast obiecywać włączenie w istniejący porządek, wiąże queerowe wyzwolenie z krytyką kapitalizmu i jak taki ruch organizuje się w praktyce?

Kapitalizm i tożsamość gejowska

Tekst Johna D’Emilio „Capitalism and Gay Identity”, napisany w 1979 r., a opublikowany po raz pierwszy w 1983, należy do najważniejszych prac w historii studiów queer. D’Emilio stawia w nim tezę, która wciąż wydaje się brzmieć prowokacyjnie: tożsamość gejowska i lesbijska nie jest ponadhistoryczną stałą, lecz historycznym wytworem kapitalizmu, a konkretnie jego systemu pracy najemnej, który to jako pierwszy umożliwił jednostkom budowanie życia poza strukturą tradycyjnej rodziny. Homoseksualne pragnienie istniało zawsze, argumentuje D’Emilio, lecz zbiorowa i polityczna tożsamość zbudowana wokół tego pragnienia mogła pojawić się dopiero wtedy, gdy kapitalizm stworzył do tego materialne warunki.

Ludowa suwerenność i inteligenckie fantazmaty. Materializm historyczny Juliana Bruna-Bronowicza

Wewnętrzne napięcie między podporządkowaniem się wytycznych Kominternu a swoistym „narodowym komunizmem” stanowi o specyfice twórczości Bruna. Jego prace pokazują, że oryginalność myśli nie sprowadza się jedynie do niepowtarzalności poruszanych wątków. Brun nie tworzył w izolacji. Jego pisma stanowią swoisty pryzmat, w którym odbijają się dyskusje toczące się zarówno wewnątrz środowiska komunistycznego, jak i szerzej w kręgu lewicowej inteligencji okresu międzywojennego.

Dochodzenie z przyszłości

Przyszłość seksu nigdy nie nadchodzi na raz. Teraz wraca do przeszłości, którą seks sam miał reprodukować. Relacje były ukrytymi obwodami; immersja zawsze kierowała prokreacją. Seks nigdy nie istniał poza sferą komercji, a przyjemność była zaledwie jednym członem równania, w którym zmienną jest ból, a rozwiązaniem intensywność.

Kawkab Hassan o wyzwoleniu Lewantu

Dorastałam, słuchając o Palestynie, w opowieściach dziadków i rodziców, ona unosiła się w powietrzu w Bay Ridge. Szczerze, śniłam o Palestynie całe moje życie. Czasami musiałam sobie przypominać, że w rzeczywistości nigdy tam nie byłam, tak silnie była obecna. Zawsze była. Chcieli, abyśmy zapomnieli, wiesz? Na tym polegał ich plan. Syjonistów. Myśleli sobie: „starzy umrą, młodzi zapomną”. Uczyniliśmy swoim obowiązkiem nigdy nie zapomnieć. Każdy dom w tej okolicy był jak Mała Palestyna. Zabieraliśmy ją ze sobą wszędzie, korzystaliśmy z każdej okazji, by przypominać sobie i wszystkim innym, że jesteśmy ludem wygnanym, że nasza ziemia została nam odebrana. Nie wierzę, że mogli pomyśleć, że możemy postąpić inaczej…

Obrzeża pośrodku (fragment)

W dobie fundamentalizmów, kolonialnych paradygmatów, zmęczonych polityków i udręczonej polityki, opustoszałych filantropijnych szkatuł, słabnącej wiary w establishment, bolesnych interpelacji, urażonych ambicji oraz jadowitych słów – warto rozważyć odwrót, wycofanie się do wnętrza sanktuarium, aby odpowiedzieć na zew obrzeży. Obrzeży pośrodku.

Anarchiwa i kryptografie. „Niespokojni” Leo Lipskiego (fragment)

Widmo przemawia z „wewnątrzpsychicznej krypty” – przemawiają zaś przede wszystkim sekrety zmarłego (najczęściej związane z czymś „zakazanym”, niewymawialnym) i pęknięcia w jego dyskursie, blokujące proces introjekcji. Ta pokiereszowana mowa nie zasila języka podmiotu, lecz działa na niego jak wirus – wybrakowuje go, zamieniając w osobliwy szyfr uniemożliwiający jasną wypowiedź o zawartości krypty. Konfrontacja z pustką i przeżycie dekateksji są warunkiem przejścia żałoby; jeśli jednak pustka zostaje „zapchana” fałszywym, fantazmatycznym obiektem, zamiast żałoby pojawia się melancholia, która zasklepia podmiot, uniemożliwia produkcję istotnie własnej, komunikatywnej mowy, izoluje od świata rzeczywistego i zamyka w więzieniu przeszłości.