Kobieta staje się drzewem. Odmowa przemocy, zbiegostwo i roślinne formy życia w powieściach „Wegetarianka” i „Kobiety bez mężczyzn”

Zawsze myślałam, że Dafne jest podwójną ofiarą – nie tylko próby gwałtu, ale i morderstwa. Gdy, uciekając przed Apollem, błagała bogów o pomoc, ci przemienili ją w drzewo. Tę przemianę odbierałam jako karę za seksualne pohańbienie. Nie widziałam w niej aktu łaski ani ocalenia, lecz śmierć – a może nawet los gorszy od śmierci – wieczne więzienie. Przerażała mnie wizja, w której śmierć wydaje się lepsza i godniejsza niż skalanie kobiecego ciała seksem, penetracją. Według której lepiej, by kobieta była martwa niż „splamiona” seksualnością. W pewnym momencie zrozumiałam, że Dafne jednak nie umarła – jedynie zmieniła formę istnienia. Stała się bytem rosnącym, słyszącym, wydającym dźwięki i komunikującym się z innymi w sposób niezwykle złożony, symbiotyczny i odległy od ludzkiego pojmowania. Czy życie drzewa jest mniej wartościowe niż życie człowieka? Może nie doceniłam natury drzewa? Co, jeśli Dafne sama tego pragnęła? 

By zbliżyć się do odpowiedzi na te pytania, przyjrzę się dwóm fikcyjnym postaciom kobiecym – Mahdot z powieści Kobiety bez mężczyzn1 Shahrnush Parsipur oraz Yeong-hye, bohaterce Wegetarianki2 Han Kang – które wybrały drogę Dafne. Oba przykłady, osadzone w niezachodnich kontekstach kulturowych – irańskim i koreańskim – oferują interesującą perspektywę na kobiece wyzwolenie. Obie kobiety, żyjące w patriarchalnych systemach, doświadczają przemocy i podporządkowania, a ich decyzja o stawaniu się drzewem może być odczytana jako symboliczny gest sprzeciwu – nie tylko wobec przemocy mężczyzn, ale wobec całego porządku społecznego. Przemiana ta – bolesna, radykalna, często odbierana przez otoczenie jako szaleństwo – staje się formą wyzwolenia z roli ofiary i sprawcy jednocześnie. 

W niniejszym tekście pragnę odnieść się do teorii feminizmu cienia (Halberstam), polityki nieczynienia przemocy (Azoulay) i zbiegostwa (Bey), ukazując stawanie się rośliną jako formę radykalnego oporu wobec przemocy systemowej i afirmację innej, nie-ludzkiej podmiotowości. W pierwszej części przyjrzę się bohaterkom wspomnianych powieści i procesowi ich przemiany w kontekście powyższych teorii. Następnie, odwołując się do badań naukowych Suzanne Simmard, skupię się na samych drzewach, których forma bytu zainspirowała bohaterki do przemiany. Na koniec zastanowię się nad tym, co tak właściwie oznacza odmowa bycia człowiekiem, sięgając do myśli Rosi Braidotti.

***

Mahdot to wychowana w konserwatywnej irańskiej rodzinie dziewczyna. Kieruje się zasadami, zgodnie z którymi dziewictwo to honor wymagający bezwzględnej ochrony. Pewnego dnia nakrywa starszego pracownika na gwałcie na młodej służącej. Jej reakcja jest zgodna ze znanymi jej normami społecznymi – czuje wściekłość i obrzydzenie wobec zgwałconej dziewczyny. Na błaganie, by jej nie wydała, reaguje wstrętem. A jednak milczy. Podświadomie przeczuwa, że to, co zobaczyła, jest złe na znacznie głębszym poziomie, niż została nauczona. Wtedy w jej umyśle kiełkuje myśl: Moje dziewictwo jest jak drzewo3. Postanawia zasadzić się w ogrodzie, który w toku powieści połączy losy czterech innych kobiet, podobnie jak ona próbujących wyrwać się spod władzy mężczyzn kontrolujących ich życie.

Yeong-hye, bohaterka Wegetarianki, w przeciwieństwie do Mahdot, jest już zamężną kobietą. Jest cicha, posłuszna, większość czasu spędza w domu, gotuje mężowi i zaspokaja jego potrzeby. Yeong-hye jest jednak boleśnie świadoma otaczającej ją przemocy. Prześladują ją krwawe, drastyczne sny, które stają się impulsem do podjęcia decyzji o zaprzestaniu jedzenia mięsa. Ten pozornie prosty akt wywraca jej życie do góry nogami i staje się katalizatorem fali nadużyć ze strony jej rodziny. Gdy odmawia współżycia, bo jej mąż pachnie mięsem, ten wielokrotnie ją gwałci. Kulminacją rodzinnej przemocy staje się kolacja w mieszkaniu jej siostry, podczas której rozsierdzony ojciec uderza Yeong-hye i próbuje zmusić ją do przełknięcia kawałka mięsa. Doprowadzona do ostateczności kobieta na oczach wszystkich podcina sobie żyły.

Wściekłość mężczyzn wobec jej wyboru pokazuje, jak głęboko kult jedzenia mięsa splata się z patriarchalną władzą. W The Sexual Politics of Meat4 Carol J. Adams pokazuje, że mięso i kobiece ciało w patriarchalnej kulturze pełnią podobną funkcję – są konsumowane, podporządkowane i odczłowieczone. Wegetarianizm Yeong-hye nie jest więc wyłącznie gestem etycznym wobec zwierząt, ale także symbolicznym odrzuceniem własnej uprzedmiotowionej roli. Adams opisuje mechanizm zdepersonalizowanego pośrednictwa – proces, w którym ofiara przemocy (zarówno zwierzę, jak i kobieta) zostaje oddzielona od swojego losu i sprowadzona do anonimowej materii. Mięso jest niewidzialną pozostałością ciała – podobnie jak ciało kobiety w patriarchalnym porządku – staje się brakiem, obiektem bez własnej podmiotowości. 

Decyzja Yeong-hye to nie tylko zmiana diety podyktowana troską o los zwierząt – to także bunt wobec autorytarnej dominacji ojca, męża, patriarchatu. Przemoc, której mogłaby użyć wobec innych, kieruje przeciwko sobie. Tak rozpoczyna się jej przemiana w drzewo – stopniowo przestaje jeść w ogóle, próbując żywić się światłem słonecznym. W trakcie rekonwalescencji w szpitalu obnaża swoje piersi, kierując je ku słońcu. To jej ulubiona część ciała. Dlaczego? Bo nikogo nie może nimi skrzywdzić.

W posłowiu do Kobiet bez mężczyzn Alicja Farhadi pisze, że Mahdot tak głęboko wyparła swoją cielesność, że aby osiągnąć seksualną satysfakcję, musiała przemienić się w drzewo. Farhadi może uzasadniać to odczytanie tym, że cielesność Mahdot została całkowicie podporządkowana społecznym normom i represjom, a jej pragnienia – wyparte do tego stopnia, że nie mogły się objawić w formie ludzkiej, lecz dopiero przez metaforyczną, roślinną egzystencję. W świecie, który traktował kobiece ciało jako narzędzie kontroli, Mahdot odnajduje spełnienie jedynie przez odrzucenie swojej fizycznej powłoki i przyjęcie nowej formy bytu. Nie widzę jednak w tej przemianie niczego seksualnego – ale witalnego, owszem. Seksualność, w kontekście społecznym, wiąże się z relacją między jednostkami, grą pożądania i spełnienia, a Mahdot nie wchodzi w żadną interakcję opartą na pragnieniu innego. Jej przemiana nie jest aktem namiętności ani poszukiwania cielesnej rozkoszy, lecz odrodzeniem, wyjściem poza ograniczenia własnego ciała i przypisanej mu roli. 

Czytam o tym, że jako drzewo Mahdot pragnie zajmować przestrzeń. Chce walczyć nad rzeką z innymi roślinami, rozrastać się, wypełnić cały ogród, móc wreszcie rosnąć i pokryć swoimi replikami ziemię. Jej rodzina, podobnie jak siostra Yeong-hye, nie chce zaakceptować tej decyzji. Próbuje siłą usunąć ją z ziemi, podczas gdy Mahdot błaga, by jej nie wyrywali – by pozwolili jej się zazielenić. Jej stanowczość i niezachwiana pewność siebie sprawiają, że rodzina nie jest w stanie wykorzenić jej z ogrodu. Tak samo jak nie da się zmusić Yeong-hye do przyjmowania pokarmu w szpitalu, nawet siłą. W końcu Mahdot znajduje akceptację w osobie Farrokhady, która przejmuje opiekę nad ogrodem. Zdziwiona reakcją jej rodziny, mówi: Bycie drzewem nie jest niczym hańbiącym”5. Od tego momentu Mahdot może kontynuować swoją przemianę – proces, który wpływa na los wszystkich mieszkańców ogrodu. Przemiana Yeong-hye również rezonuje na innych, w szczególności na jej siostrę, In-hye, która stopniowo zaczyna inaczej patrzeć na nią i na siebie samą. 

In-hye wraca wspomnieniami do ich dzieciństwa. Uświadamia sobie, że Yeong-hye była główną ofiarą agresywnego ojca i z tego powodu nie chciała wracać do domu. A gdy dorosła, weszła w związek z mężczyzną traktującym ją jak przedmiot. To wtedy In-hye pojmuje, że jej młodsza siostra całe życie chłonęła przemoc – jej obecność była dla niej czymś stałym, nieuchronnym. W tym momencie razem z In-hye ja również zaczynam lepiej rozumieć decyzję Yeong-hye o zostaniu rośliną. W ten sposób nie tylko zbuntowała się ona przeciwko byciu ofiarą – uczyniła krok dalej. Odmówiła udziału w przemocy jako takiej. Wybrała prawo do nie-bycia sprawczynią

Według Arielli Aïshy Azoulay domaganie się prawa do nie-bycia sprawcą jest niezbędne dla odwrócenia, zadośćuczynienia, odczynienia przemocy wpisanej w imperialistyczne technologie wytwarzania relacji władzy6. Struktury te narzucają ludziom nie tylko rolę ofiar przemocy, ale i jej sprawców. Azoulay w swojej książce Potential History: Unlearing Imperialism opisuje kategorię imperialistycznego obywatela-sprawcy7, osoby, która, nawet wbrew własnej woli, zostaje uwikłana w opresyjny system. Przykładem jest ona sama jako osoba urodzona i wychowana w Izraelu: państwo nadało jej prawa człowieka, jednocześnie czyniąc ją sprawczynią kolonialnego projektu niszczącego wszystko, co było przed nim. 

Podobny mechanizm można przenieść na struktury patriarchatu. Yeong-hye, świadoma tego, że w dotychczasowym systemie społecznym nie sposób uniknąć uczestnictwa w przemocy, podejmuje radykalny akt sprzeciwu. Przekracza patriarchalny podział ról – nie chce być ani ofiarą, ani sprawczynią. W jej decyzji o przejściu w stan roślinny można widzieć próbę zerwania z przemocą jako warunkiem istnienia. W tym kontekście jej głodówka nie jest biernym poddaniem się śmierci, lecz symbolicznym gestem. Odrzucenie jedzenia oznacza zerwanie z logiką konsumpcji, podporządkowania i eksploatacji – tej samej, która rządzi zarówno patriarchatem, jak i kolonializmem. Jej ciało nie będzie już narzędziem władzy, nie będzie ani konsumowane, ani konsumpcyjne. Wybiera roślinność – życie poza przemocą, choćby miało to oznaczać śmierć.

Stawanie się rośliną – podobnie jak odmowa realizowania ról narzuconych przez kapitalizm i patriarchat – jest procesem bolesnym. Ciało Mahdot cierpi, wystawione na pastwę wiatru i zimna. To jednak nic w porównaniu z bólem, który odczuje, gdy jej przemiana dopełni się wraz z nadejściem wiosny. Gdy drzewo Mahdot rośnie i rozkwita, rozrywa jej ciało na miliony cząstek. Nasiona, niesione wodą, rozpływają się po całej ziemi, docierając tam, gdzie dziewczyna marzyła, by być za swojego ludzkiego życia. Tymczasem Yeong-hye coraz bardziej słabnie. Traci na wadze, nie przyjmuje już absolutnie niczego. Jej ciało powoli zanika, jakby stopniowo odcinało się od świata.

Jest jednak druga strona stawania się rośliną – a jest nią odstawanie się człowiekiem. Yeong-hye z satysfakcją i nadzieją mówi siostrze, że już niedługo myśli i słowa całkowicie w niej znikną. Entuzjastycznie dzieli się swoimi odkryciami na temat natury drzew. Gdy jednak dostrzega, że In-hye staje po stronie personelu szpitala, który sprzeciwia się jej decyzji, reaguje smutkiem i żalem. Jej ciało zostaje poddane przymusowej dyscyplinie. Zabiegi, które w oczach In-hye mają utrzymać ją przy życiu, dla niej samej są niczym tortury – kolejną próbą złamania jej woli. To wszystko wydaje się karą za wyłamanie się. In-hye nie potrafi pojąć, że jej siostra w pełni akceptuje wizję swojej nadchodzącej śmierci. W jednej z najmocniejszych scen powieści Yeong-hye pyta„Dlaczego uważasz, że śmierć to coś złego?”8. Śmierć z pewnością nie jest niczym złym z perspektywy drzewa. Nie oznacza ona bowiem pustki – przeciwnie, jest początkiem nowego, bujnego ekosystemu, który zaczyna rozkwitać wokół obumarłego pnia. To nieunikniony i konieczny element naturalnej równowagi.

Obie kobiety, Mahdot i Yeong-hye, by odmówić udziału w przemocy, sprowadziły cierpienie do własnych ciał, wybierając masochistyczną, radykalnie bierną formę samorealizacji. Ich wybór wpisuje się w to, co Jack Halberstam w Feminizmach cienia nazywa „polityką feministyczną, która wypływa nie z impulsu do działania na rzecz, lecz działania na zgubę; nie z bycia lub stawania się kobietą, lecz z odmowy bycia lub stania się taką kobietą, jaką chciała widzieć zachodnia filozofia”9. Halberstam argumentuje, że tak długo, jak podmiotowość, sprawczość i polityka pozostają zorganizowane wokół wezwań do działania, które nieświadomie reprodukują kolonialne, męskocentryczne i heteronormatywne wartości, tak długo radykalną alternatywę może stanowić właśnie całkowite zaprzeczenie podmiotu, odstawanie się10

Dostrzegam sporo wspólnych punktów feminizmów cienia Halberstama z koncepcją wycofywania się i nieuchwytności Marquisa Beya. W pracach takich jak „Black Fugitivity Un/Gendered”11 oraz „Them Goon Rules: Fugitive Essays on Radical Black Feminism”12, Bey rozwija koncepcję zbiegostwa jako formy radykalnego oporu i ucieczki od normatywnych struktur społecznych. W tym ujęciu zbiegostwo jest sposobem na podważenie i przekroczenie tradycyjnych kategorii tożsamości, takich jak rasa i płeć, na rzecz bardziej płynnych i nieokreślonych form istnienia. Bey analizuje, w jaki sposób czarność i niezgodność płciowa mogą funkcjonować jako praktyki fugitywne/zbiegowskie, które kwestionują i destabilizują ustalone normy społeczne. Wskazuje również, że radykalny czarny feminizm może stanowić narzędzie do rozwijania tych praktyk, umożliwiając jednostkom ucieczkę od opresyjnych struktur i tworzenie nowych, bardziej inkluzywnych sposobów bycia.

Zbiegostwo, w kontekście historii Mahdot i Yeong-hye, nie jest ani próbą bohaterskiej śmierci w obronie przed gwałtem, ani poddaniem się mu. Bohaterki unicestwiają w sobie kobietę, unicestwiając jednocześnie własne człowieczeństwo. Wycofują się z bycia kobietą – stają się, używając koncepcji Beya, zbieginiami. Odmawiają tym samym reprodukowania narzuconych im wzorców funkcjonowania jako kobiety w społeczeństwie – wzorców, które nieuchronnie wikłają je w odtwarzanie patriarchalnej przemocy, zarówno w roli ofiar, jak i jej narzędzi, sprawczyń, nauczycielek. Obie odrzucają też sankcjonowane społecznie formy oporu. Ich bierność jest jednak tylko pozorna – obie, przemieniając się, wywierają wpływ na ludzi wokół siebie. 

Podobnie jak one, drzewa nie są bierne. Postrzeganie roślin jako pasywnych, pozbawionych sprawczości bytów, zdanych na łaskę lub niełaskę człowieka, wynika z antropocentrycznej wizji świata, w której człowiek przypisuje sobie prawo do dominacji nad innymi formami życia. Jednak historia relacji ludzi z roślinami nie musi być narracją o podporządkowaniu i ujarzmieniu. Można ją równie dobrze odczytać jako wzajemne poszukiwanie – rośliny chciały być uprawiane, rozwijane i rozsiewane, tak samo jak ludzie potrzebowali ich do zdobywania pożywienia i surowców13

In-hye odbiera drzewa jako mroczne, potężne istoty – obecności, które mają jej coś do powiedzenia

Na pewno nie były to ciepłe słowa. Nie były to także słowa otuchy, które miały ukoić jej złamane serce. Były to raczej bezlitosne, przerażające do szpiku kości słowa prawdy na temat egzystencji. Rozglądała się wokół, ale nie znalazła drzewa, któremu mogłaby powierzyć swój los. Żadne drzewo nie chciało przyjąć jej do siebie. Wszystkie stały tam tylko jak olbrzymie bestie, prężąc się niezłomnie i uroczyście.14

Pod koniec powieści In-hye patrzy na drzewa jak gdyby oczekiwała odpowiedzi. Co wiedzą drzewa?

W 1997 roku Suzanne Simard wraz ze swoim zespołem opublikowała, po wielu latach badań, przełomowe odkrycia dotyczące transferu węgla pomiędzy różnymi gatunkami drzew połączonych sieciami mikoryzowych grzybni15. Badaczka udowodniła, że drzewa komunikują się ze sobą za pośrednictwem mikoryzy, a ośrodkami tej wymiany są najstarsze drzewa-rodzice, posiadające najwięcej połączeń z innymi16. Okazało się, że drzewa nie tylko wymieniają między sobą substancje odżywcze, ale także wspierają się nawzajem, produkując antygeny, gdy jedno z nich zostaje zaatakowane przez szkodnika. Co więcej, rozpoznają swoje potomstwo i rodzeństwo, o czym może świadczyć fakt, że w przesyle substancji odżywczych faworyzują spokrewnione osobniki. Młode drzewa nie miałyby szans na przetrwanie, gdyby nie podziemna sieć połączeń, umożliwiająca drzewu-matce opiekę i wsparcie. Od wzajemnych powiązań między drzewami w lesie zależy zdrowie całego ekosystemu – innych roślin, grzybów, zwierząt – a kluczem do rozwoju silnej mikoryzy jest różnorodność gatunkowa. Badania te całkowicie zmieniły zachodnie rozumienie lasu – model, który przez wieki opierał się na kapitalistycznym wyobrażeniu przyrody jako pola rywalizacji o zasoby. Dominująca narracja biologii lasu przedstawiała drzewa jako jednostki konkurujące ze sobą o światło, wodę i przestrzeń, a las jako zbiór odrębnych organizmów, z których przetrwają jedynie najsilniejsze. 

Simard podkreśla jednak, że jej badania nie są odkryciem w ścisłym sensie – są raczej naukowym potwierdzeniem wiedzy, którą od dawna posługują się rdzenne społeczności17. Wiele kultur rdzennych od wieków postrzega las jako wspólnotę, w której wzajemne powiązania są podstawą przetrwania, a współpraca – nie konkurencja – stanowi kluczowy mechanizm funkcjonowania ekosystemów. Zachodnia nauka, ukształtowana w duchu kolonializmu i kapitalizmu, przez długi czas ignorowała tę perspektywę, projektując na naturę własne wartości – indywidualizm, walkę o byt i maksymalizację zysków. Odkrycia Simard wpisują się w szerszą zmianę myślenia o relacjach między organizmami i podważają długo utrzymujące się założenie, że sukces biologiczny zależy od dominacji nad innymi. Ukazują, że siłą lasu jest jego sieciowość, wzajemne wsparcie i różnorodność – wartości, które podważają model społeczeństwa opartego na eksploatacji i hierarchii.

Mahdot stała się drzewem, zanim zdążyła stać się w pełni człowiekiem. Dobry ogrodnik, który dbał o jej wzrost, podsumował jej życie właśnie w ten sposób. Mahdot nigdy nie mogła osiągnąć pełni człowieczeństwa, ponieważ była kobietą. Skoro kategoria człowieka nigdy nie była dla niej dostępna, postanowiła po nią nie sięgać i wybrała inną formę bytu. Yeong-hye czekała na moment, w którym przestanie być ludzkim zwierzęciem. Odmowę czego dokładnie oznacza odmowa bycia człowiekiem? Jeśli przeanalizujemy źródła tej kategorii, okaże się, że nigdy nie obejmowała ona wszystkich. Jej funkcją było raczej wykluczanie tych, którzy nie spełniali standardów białej, męskiej supremacji. Oświecenie przyniosło definicję praw człowieka, ale prawa te nie dotyczyły kobiet, dzieci ani osób kolonizowanych. Przez wieki ten, kto ustalał granice człowieczeństwa i mieścił się w jego definicji, był jednocześnie tym, który sprawował władzę – władzę nad innymi formami życia, władzę dającą prawo do przemocy i eksploatacji. 

Jak przekonuje Rosi Braidotti18, pojęcie człowieka nigdy nie było neutralne i uniwersalne, lecz uwikłane w relacje dominacji. To, co uważamy za człowieczeństwo, zrodziło się w ścisłym powiązaniu z kolonializmem, patriarchatem i kapitalizmem – systemami, które od samego początku opierały się na wykluczeniu i hierarchizacji życia. W tym kontekście decyzja Mahdot i Yeong-hye nabiera głębszego znaczenia. Nie jest to jedynie odrzucenie kobiecości jako narzuconej roli społecznej, ale coś bardziej radykalnego – odmowa uczestnictwa w człowieczeństwie, jakie zostało im przypisane. Posthumanistyczne myślenie, które rozwija Braidotti, proponuje wyjście poza esencjalistyczne rozumienie człowieka jako autonomicznej jednostki, stojącej na szczycie hierarchii istnienia. Zamiast tego oferuje wizję bycia w relacji, splątanego z innymi bytami, zanurzonego w sieciach ekologicznych i społecznych. Bohaterki intuicyjnie wybierają tę ścieżkę, stopniowo zanikając w świecie roślin. 

Dafne, Mahdot i Yeong-hye – trzy kobiety, które, aby uciec przed przemocą, musiały przestać być kobietami. Musiały stać się zbieginiami. Przemiana w drzewo, którą ja rozumiałam jako karę, może być odczytana zupełnie inaczej – jako świadomy wybór nie-bycia, odmowy poddania się opresyjnym normom społecznym. Dafne, uciekając przed Apollinem, nie ginie – ona odstaje się człowiekiem. Podobnie Mahdot i Yeong-hye nie poddają się narzuconym im definicjom istnienia, lecz wybierają inną, nie-ludzką formę bytu, w której nie będą już ani ofiarami, ani sprawczyniami. To nie jest akt bierności, ale radykalnej zmiany – zerwanie z człowieczeństwem, które nie było im dane jako neutralna, uniwersalna kategoria, lecz jako system dominacji i podporządkowania. Drzewa w ich historiach nie są jedynie ucieczką, lecz alternatywą. Ich korzenie łączą się w sieci współzależności, poza logiką hierarchii i rywalizacji. Może właśnie w tym tkwi odpowiedź, której szuka In-hye, wpatrując się w drzewa – odpowiedź, którą Dafne znała już dawno.

Redakcja i korekta tekstu: Julia Kinaszewska

  1. S.Parsipur, Kobiety bez mężczyzn, tłum. A. Farhadi, Wydawnictwo Claroscuro, Warszawa 2010.
  2. H. Kang, Wegetarianka, tłum. Choi Jeong-in, J. Najbar-Miller, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2021.
  3. S.Parsipur, Kobiety bez mężczyzn, tłum. A. Farhadi, Wydawnictwo Claroscuro, Warszawa 2010, s. 14.
  4. C. J. Adams, The Sexual Politics of Meat, Bloomsbury, Londyn 2005.
  5. S.Parsipur, Kobiety bez mężczyzn, s. 84.
  6. A. Azoulay, Potential History: Unlearing Imperialism, Verso, London 2019.
  7. Tamże.
  8. H. Kang, dz. cyt., s. 215.
  9. J. Halberstam, „Feminizmy cienia. Queerowa negatywność i radykalna bierność” [w:] Przedziwna sztuka porażki, tłum. M. Denderski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018.
  10. A. Palmer, „Unbecoming Human: Plant Horror and Masochistic Desire in Han Kang’s »The Vegetarian«”, Exclamat!on: An Interdisciplinary Journal, 2021. https://www.youtube.com/watch?v=iEa9g3fd0FI [dostęp: 25.09.2024].
  11. M. Bey, „Black Fugitivity Un/Gendered”, The Black Scholar 49(1), 2019, s. 55–62. https://doi.org/10.1080/00064246.2019.1548059 [dostęp: 10.02.2025].
  12. M. Bey „Them Goon Rules: Fugitive Essays on Radical Black Feminism”, University of Arizona Press, 2019. https://doi.org/10.2307/j.ctvb4bt03 [dostęp: 10.02.2025].
  13. R. Marya, R. Patel, Inflamed. Deep Medicine and the Anatomy of Injustice, Picador, New York 2022.
  14. H. Kang, dz. cyt., s. 233-234.
  15. S. Simard, „Interspecific Carbon Transfer In Ectomycorrhizal Tree Species Mixtures”, Oregon State University, 1995.
  16. Zob. S. Simard, W poszukiwaniu Matki Drzew. Dowody na inteligencję lasu, tłum. M. Grabska-Ryńska, M. Grabski, Wydawnictwo Dolnośląskie, Poznań/Wrocław 2021.
  17. The Pachamama Alliance, „Exploring Forest Wisdom: A Conversation with Dr. Suzanne Simard”, „Pachamama Alliance” 2023. https://news.pachamama.org/exploring-forest-wisdom-a-conversation-with-dr.-suzanne-simard [dostęp: 25.09.2024].
  18. I. Andrés, „Rosi Braidotti: »What is necessary is a radical transformation, following the bases of feminism, anti-racism and anti-fascism«”, „CCCB LAB”, 2019. https://lab.cccb.org/en/rosi-braidotti-what-is-necessary-is-a-radical-transformation-following-the-bases-of-feminism-anti-racism-and-anti-fascism/ [dostęp: 25.09.2024].

Komentarze

One thought on “Kobieta staje się drzewem. Odmowa przemocy, zbiegostwo i roślinne formy życia w powieściach „Wegetarianka” i „Kobiety bez mężczyzn”

  1. Bardzo piękne nawiązanie do mitu! Myślę, że interpretacja idąca w kierunku ocalenia Daphnis przez bogów, okazania jej aktu laski przez zamienienie w inną czującą istotę, której tryb życia jest (pozornie może tylko) spokojniejszy od ludzkiego, jest jak najbardziej przekonywujaca. Apollo był intruzem, Dafne niewinną ofiarą, której błagania zostały wysłuchane. Trzeba też wziąć pod uwagę, że była nimfą, a więc istota głęboko czującą przyrodę, na wpół z nią zespoloną, zdolną być może do innych „transsubtsancjalnych”, magicznych przemian. Więc to stanie się drzewem może być odczytane jako powrót do formy bycia, która już nosiła w sobie od zawsze i w której po części sobą dalej pozostała. Być może stała się sobą bardziej jeszcze niż była jako człowiek (jeśli ludzki los jest smutniejszy niż roślinny), i stąd stawianie się rośliną jako emanacja witalizmu. Bycie rośliną jako schronienie i rozrost! Piękne motywy. U Coetzeego w Michaelu K. dzieje się podobnie, że losy tego wykluczonego społecznie i prześladowanego mężczyzny w końcu odmieniają się, kiedy traf sprawia, że dane jest mu hodować warzywa w ogrodzie, że wreszcie jest to pokarm, który zdolny jest spożywać, jego ambrozja.

    Pytanie jednak na ile substancjalnie, istotowo a na ile metaforycznie i rytualnie możemy traktować taką przemianę? Skoro zaczynamy od motywu mitu, to sugeruje raczej ten drugi sens. Ten pierwszy jest tak mniej przekonywujący, jak mało przekonywujący jest rysowany w artykule dualizm świata ludzkiego i roślinnego. Na zupełnie podstawowym poziomie każdy byt posługuje się przemocą. Każde istnienie i jego relacje są w jakiś sposób względne i selektywne. Mikoryzowe związki wzmacniają przede wszystkim potencjał w obrębie jednego gatunku. Wiec siłą rzeczy stanowią wyzwanie dla innego…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *