Kaliban i czarownica (fragment)
Prezentujemy fragmenty (ss. 124–131 i 135–144) książki Silvii Federici Kaliban i czarownica. Kobiety, ciało i akumulacja pierwotna, która właśnie ukazała się w języku polskim nakładem Wydawnictwa Karakter w przekładzie Krzysztofa Króla. Dziękujemy za możliwość publikacji fragmentu i zachęcamy do zakupienia tej kultowej pozycji bezpośrednio ze strony wydawnictwa.
Interwencja państwa w reprodukcję siły roboczej. Pomoc dla ubogich i kryminalizacja klasy robotniczej
Walka o pożywienie nie była jedynym frontem w batalii przeciwko rozszerzaniu się stosunków kapitalistycznych. Gdziekolwiek spojrzeć, masy stawiały opór niszczeniu ich dotychczasowych sposobów życia. Walczyły przeciwko prywatyzacji ziemi, eliminowaniu praw zwyczajowych, nakładaniu nowych podatków, zależności od płacy roboczej i ustawicznej obecności w ich sąsiedztwie wojska, do którego lud pałał taką nienawiścią, że zamykał bramy miasta, gdyż nie chciał, aby pojawili się w nim żołdacy.
We Francji od lat trzydziestych XVI wieku do lat siedemdziesiątych XVII wieku doszło do tysiąca „niepokojów” (powstań), a niemało z nich swoim zasięgiem objęło całe prowincje i wymagało interwencji wojskowej1. W przypadku Anglii, Włoch i Hiszpanii sprawy miały się podobnie2, co dowodzi, że przedkapitalistyczny świat osady wiejskiej, który Marks zlekceważył, nazwawszy go „wiejskim idiotyzmem”3, prowadził walki na poziomie porównywalnym z wszelkiego rodzaju proletariatem przemysłowym.
W średniowieczu migracja, włóczęgostwo i wzrost liczby przestępstw przeciwko mieniu były częścią oporu przeciwko zubożeniu i wywłaszczeniu. Zjawiska te w XVI wieku przyjmowały masową skalę. Wszędzie, jeśli damy wiarę skargom ówczesnych władz, roiło się od włóczęgów wędrujących z jednej miejscowości do drugiej, przekraczających granice, sypiających w stogach siana i tłoczących się u bram miast. Była to rzesza ludzi należących do diaspory, która przez dekady uchylała się od kontroli władzy. W samym 1545 roku w Wenecji odnotowano 6 tysięcy włóczęgów. „W Hiszpanii włóczędzy zapełniali drogi i zatrzymywali się we wszystkich miastach”4. Zaczynając od Anglii, jak zawsze pod tym względem przodującej, władze przyjęły nowe, znacznie surowsze prawa przeciwko włóczęgostwu, zakładające uwięzienie lub karę śmierci w przypadku recydywy. Represje jednak nie przyniosły spodziewanych skutków, a drogi szesnasto- i siedemnastowiecznej Europy pozostały miejscami wielkich (roz)ruchów i zgromadzeń. To nimi podążali heretycy uciekający przed prześladowaniami, dezerterzy, czeladnicy i poszukujący zatrudnienia prości ludzie, a także zagraniczni rzemieślnicy, eksmitowani chłopi, prostytutki, handlarze, drobni złodzieje, zawodowi żebracy. Ponadto drogami Europy rozchodziły się plotki, historie i doświadczenia rozwijającego się proletariatu. Na podstawie poziomu wzrostu wskaźników przestępczości w tym czasie możemy również założyć, że odzyskiwanie i przywłaszczanie skradzionego wcześniej (przez elity) wspólnego bogactwa odbywało się na masową skalę5.
Dzisiaj te fakty związane z przejściem do kapitalizmu mogą wydawać się (przynajmniej w przypadku Europy) reliktami przeszłości lub, w myśl słów Marksa z Zarysu krytyki ekonomii politycznej, „historycznymi warunkami kapitału” przezwyciężonymi przez dojrzalsze formy kapitalizmu6. Fundamentalne podobieństwo między tym zjawiskiem a społecznymi konsekwencjami nowej fazy globalizacji, której doświadczamy, mówi nam jednak coś wręcz odwrotnego. Pauperyzacja, bunt i wzrost „przestępczości” są strukturalnymi częściami składowymi akumulacji kapitalistycznej, ponieważ kapitalizm, aby narzucić swoje panowanie, musi pozbawić siłę roboczą jej własnych środków utrzymania.
To, że w uprzemysłowionych regionach Europy do XIX wieku zanikły najbardziej skrajne formy proletariackiej nędzy i oporu, nie stanowi dowodu przeciwko powyższemu twierdzeniu. Proletariacka nędza i bunty nie dobiegły końca, jedynie zmalały do poziomu, na którym superwyzysk robotników mógł zostać wyeksportowany, po pierwsze, za sprawą instytucjonalizacji niewolnictwa, a po wtóre, poprzez ciągłe rozszerzanie dominacji kolonialnej.
Okres przejścia w Europie jawi się jako czas głębokiego konfliktu społecznego, ustanawiającego przestrzeń dla inicjatyw państwa, które, jeśli wnosić po ich skutkach, miały trzy główne cele: (a) stworzenie bardziej zdyscyplinowanej siły roboczej, (b) rozproszenie protestu społecznego, (c) przywiązanie robotników do narzuconych im prac. Przyjrzyjmy się im w tej kolejności.
W pogoni za narzuceniem dyscypliny społecznej wszczęto atak na wszelkie formy wspólnotowego życia i seksualności, włącznie ze sportami, z grami, tańcami, stypami, festiwalami i innymi zbiorowymi rytuałami, które były sposobem tworzenia więzi i solidarności między robotnikami. Atak ten usankcjonowano nawałem ustaw. W Anglii w latach 1601–1606 przyjęto dwadzieścia pięć przepisów dotyczących tylko piwiarni7. Peter Burke8 w pracy poświęconej temu zagadnieniu nazwał to kampanią przeciwko „kulturze ludowej”. Możemy jednak zauważyć, że chodziło zarówno o odspołecznienie i odwspólnotowienie reprodukcji siły roboczej, jak i o próbę zmuszenia do bardziej produktywnego wykorzystania czasu wolnego. Jeśli chodzi o Anglię, proces ten osiągnął szczyt wraz z dojściem do władzy purytanów w efekcie angielskiej wojny domowej (1642–1649). Wówczas to strach przed społecznym niezdyscyplinowaniem poskutkował zakazem wszelkiego rodzaju proletariackich spotkań i zabaw. „Moralna reformacja” była jednak równie głęboka na obszarach nieprotestanckich, gdzie w tym samym czasie tańce i śpiewy odbywające się wewnątrz kościołów i przed nimi były zastępowane przez procesje religijne. Nawet stosunek jednostki z Bogiem został sprywatyzowany. Na terenach protestanckich nastało to wraz z ustanowieniem bezpośredniej relacji między jednostką a boskością, na obszarach katolickich – wraz z wprowadzeniem indywidualnej spowiedzi. Sam Kościół, jako serce wspólnoty, zaprzestał wszelkiej społecznej działalności poza tą związaną z kultem. W rezultacie grodzenie fizyczne w postaci prywatyzacji ziemi i obsadzania żywopłotami dóbr wspólnych zostało wzmocnione procesem grodzenia społecznego, czyli przeniesienia reprodukcji robotników z otwartego pola do domu, ze wspólnoty do rodziny, z przestrzeni publicznej (dobra wspólnego, kościoła) do prywatnej9.
Po drugie, w latach 1530–1560 w co najmniej sześćdziesięciu miastach Europy wprowadzono system zabezpieczeń społecznych, zarówno z inicjatywy władz lokalnych, jak i w wyniku bezpośredniej interwencji władz centralnych10. Jego faktyczne cele nadal podlegają dyskusji. Podczas gdy istotna część literatury traktuje ustanowienie zabezpieczeń społecznych jako odpowiedź na kryzys humanitarny, który naraził na szwank kontrolę społeczną, francuski marksistowski wykładowca Yann Moulier-Boutang w swoich obszernych badaniach poświęconych pracy przymusowej utrzymuje, że nadrzędnym celem zabezpieczeń społecznych było „wielkie przywiązanie” proletariatu, czyli próba zapobieżenia odpływowi pracy11.
W każdym razie wprowadzenie zabezpieczeń społecznych stanowiło punkt zwrotny w stosunkach robotnicy–kapitał oraz w wytyczaniu funkcji państwa. Jest to pierwszy przypadek, kiedy uznano niezrównoważenie systemu kapitalistycznego, w którym jedynymi zasadami rządzenia były głód i terror. To również pierwszy krok na drodze do odbudowy państwa jako gwaranta panowania klasowego, a także głównego organu kierującego reprodukcją i dyscyplinowaniem siły roboczej.
Pierwowzory tej funkcji można odnaleźć w XIV wieku, gdy w obliczu rozpowszechnienia walki z feudalizmem państwo wyłoniło się jako jedyna siła zdolna do starcia z klasą robotniczą, która nie ograniczała już swoich żądań do ram ekonomii politycznej majątku ziemskiego, była uzbrojona oraz zjednoczona na poziomie ponadregionalnym. W 1351 roku, wraz z przyjęciem w Anglii Statutu o robotnikach określającego płacę maksymalną, państwo formalnie zaczęło zarządzać regulacją i represjonowaniem pracy, czego prowincjonalna szlachta nie była już w stanie dłużej zagwarantować. Gdy wprowadzono zabezpieczenia społeczne, władza zaczęła jednak zgłaszać roszczenia do „posiadania” siły roboczej, a w łonie klasy panującej zawiązał się kapitalistyczny „podział pracy”, umożliwiający szefom zrzucenie wszelkiej odpowiedzialności za reprodukcję robotników. Od tej pory państwo za pomocą kija lub marchewki miało gwarantować powstrzymanie nieuchronnego kryzysu. Wraz z tą zmianą nastąpił skok w zarządzaniu społeczną reprodukcją, co zaowocowało pojawieniem się rejestrów demograficznych (spisów ludności, rejestrów zgonów, urodzeń i zawieranych małżeństw) i wprowadzeniem księgowości w obszarze stosunków społecznych. Przykładem może być praca administratorów z Biura Ubogich (Bureau de Pauvres) we francuskim Lyonie, którzy do końca XVI wieku zdobyli wiedzę o tym, jak oceniać liczbę ubogich, szacować ilość pożywienia niezbędnego dla każdego dziecka i dorosłego oraz dokumentować zgony, aby mieć pewność, że nikt nie wysunie roszczeń o pomoc w imieniu nieboszczyka12.
Wraz z tą nową „nauką społeczną” zainaugurowana została również międzynarodowa dyskusja dotycząca zabezpieczeń społecznych, poprzedzająca jej współczesną odsłonę na temat zasiłków. Czy tylko ci niezdolni do pracy, określeni jako „potrzebujący”, winni uzyskać wsparcie, czy może robotnikom „w pełni sił” niemogącym znaleźć zatrudnienia również należy się pomoc? Jak dużo lub mało trzeba im przekazać, aby nie zniechęcić ich do poszukiwania pracy? Niniejsze pytania z perspektywy utrzymania porządku społecznego uchodziły za rozstrzygające, tak jak koronnym celem pomocy społecznej było przywiązanie robotników do ich pracy. W owych kwestiach rzadko jednak możliwe było osiągnięcie porozumienia.
Choć reformatorzy humanistyczni, tacy jak Juan Luis Vives13 pełniący funkcję rzecznika zamożnych mieszczan, dojrzeli gospodarcze i dyscyplinarne korzyści płynące z bardziej liberalnego i scentralizowanego systemu dobroczynności (niewykraczającego jednak poza dystrybucję chleba), to część duchowieństwa usilnie sprzeciwiała się zakazowi uiszczania datków indywidualnych. Niezależnie od różnic systemów i opinii pomocy udzielano jednak tak skąpo, że wywoływała tyle samo konfliktów, ile napięć łagodziła. Tych, którzy korzystali z pomocy, obrażano, narzucając im upokarzające rytuały, takie jak noszenie „znaku hańby” (wcześniej zarezerwowanego dla trędowatych i Żydów) lub (we Francji) uczestniczenie w corocznych procesjach ubogich, podczas których musieli śpiewać hymny i paradować ze świecami. Gdy jednak jałmużna nie była natychmiast uiszczana lub nie wystarczała do zabezpieczenia potrzeb, biedni protestowali głośno i zdecydowanie. Tym samym, kiedy rozdzielano żywność lub proszono ubogich o pracę w zamian za posiłek, w niektórych francuskich miastach wznoszono szubienice14. W szesnastowiecznej Anglii z biegiem czasu uzyskanie pomocy społecznej, również dla dzieci i starszych, zostało uzależnione od uwięzienia jej odbiorców w domach pracy, gdzie stali się królikami doświadczalnymi we wszelkiego rodzaju programach roboczych15. Efektem tego trwającego stulecia ataku na robotników (który zaczął się wraz z grodzeniami i rewolucją cen) była kryminalizacji klasy robotniczej, czyli wypchnięcie ogromnej rzeszy proletariuszek i proletariuszy do nowo powstałych domów pracy i domów poprawczych albo na ulice. Proletariat mógł tam szukać możliwości przetrwania, żyjąc poza prawem lub w otwartym konflikcie z państwem – zawsze o włos od bata i stryczka.
Z punktu widzenia kształtowania się pracowitej siły roboczej taki stan rzeczy zdecydowane jawił się jako niepowodzenie, a ciągłe zainteresowanie problemem utrzymania porządku społecznego w szesnasto- i siedemnastowiecznych gremiach politycznych wskazuje, że współcześni mężowie stanu i przedsiębiorcy dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Co więcej, kryzys społeczny, który wywołał ten powszechny stan buntu, postępował w drugiej połowie XVI wieku, co było spowodowane ponownym regresem gospodarczym. W dużej mierze wywołało go skurczenie się kolonialnych gospodarek i dramatyczne zmniejszenie populacji, do czego doszło na obszarze Hispanoameryki w następstwie jej podboju.
Zmniejszenie populacji, kryzys gospodarczy i dyscyplinowanie kobiet
[…]
Moment kulminacyjny propagowania wzrostu populacji zbiegł się z rozkwitem merkantylizmu, który istnienie dużych populacji określił jako warunek dobrobytu i siły narodu. Merkantylizm był często odrzucany przez ekonomistów głównego nurtu jako prymitywny system logiczny, w którym zakłada się, że zamożność narodu jest proporcjonalna do liczby robotników i dostępnych im pieniędzy. W swoim łaknieniu siły roboczej merkantyliści stosowali brutalne środki, by zmusić ludzi do pracy, co przysporzyło im złej sławy, ponieważ większość ekonomistów pragnie trwać w iluzji, jakoby kapitalizm rozwijał raczej wolność niż przymus. To klasa merkantylistyczna wynalazła domy pracy, prześladowała włóczęgów, zsyłała kryminalistów do amerykańskich kolonii i inwestowała w handel niewolnikami, jednocześnie wysuwając twierdzenia o „użyteczności nędzy”, a bezczynność określając mianem „społecznej plagi”. Nie dostrzeżono więc, że w teorii i praktyce merkantylistów odnajdziemy najbardziej bezpośredni wyraz wymogów akumulacji pierwotnej i pierwszą kapitalistyczną politykę wprost podnoszącą problem reprodukcji siły roboczej. Polityka ta, jak widzieliśmy, miała stronę „intensywną”: wprowadzała totalitarny porządek, używając wszelkich środków do uzyskania maksimum pracy ze strony każdej jednostki, niezależnie od jej wieku i stanu, w jakim się znajdowała16. Miała ona jednak również aspekt „ekstensywny”, polegający na powiększaniu rozmiaru populacji, a tym samym wielkości armii i siły roboczej.
Jak zauważył Eli Heckscher, „we wszystkich państwach z chwilą, gdy pod koniec XVII wieku merkantylizm osiągnął szczyt sławy, panowała niemal fanatyczna żądza zwiększenia populacji”17. Wraz z nią pojawiła się także nowa koncepcja istot ludzkich, charakteryzowanych jako po prostu surowce, robotnicy i reproduktorki podporządkowane potrzebom państwa18. Niemniej nawet przed okresem rozkwitu teorii merkantylizmu we Francji i w Anglii państwo wdrożyło środki mające stymulować przyrost naturalny, które łącznie z zasiłkiem socjalnym stworzyły zarodek kapitalistycznej polityki reprodukcyjnej. Przyjęto prawa, które premiowały małżeństwo i karały bezżenność, wzorując się na mającym te same cele ustawodawstwie późnego Imperium Rzymskiego. Rodzina uzyskała nowe znaczenie jako naczelna instytucja zapewniająca transmisję własności i reprodukcję siły roboczej. Równocześnie mamy do czynienia z zainicjowaniem spisów ludności i interwencją państwa w nadzór nad seksualnością, prokreacją oraz życiem rodzinnym.
Zasadniczą metodą, z której korzystało państwo, by przywrócić pożądaną wielkość populacji, było jednak wszczęcie prawdziwej wojny przeciwko kobietom, która bez wątpienia służyła złamaniu sprawowanej przez nie kontroli nad swoimi ciałami i reprodukcją. Jak zobaczymy dalej, wojna ta była w pierwszej kolejności prowadzona za pomocą polowań na czarownice, którego uczestnicy dosłownie demonizowali wszelkie formy kontroli narodzin i seksualności nienastawionej na prokreację, oskarżając kobiety o poświęcanie dzieci szatanowi. Polegała ona również na przedefiniowaniu tego, co stanowi o przestępstwie reprodukcyjnym. Począwszy od połowy XVI wieku, gdy tylko portugalskie statki powróciły z Afryki z pierwszymi ludzkimi ładunkami, wszystkie rządy Europy zaczęły stosować surowe kary za antykoncepcję, aborcję i dzieciobójstwo.
To ostatnie w średniowieczu było traktowane z pewną pobłażliwością, przynajmniej w przypadku ubogich kobiet. Teraz zostało jednak uznane za przestępstwo, za które groziła kara śmierci i za które karano bardziej surowo niż za większość przestępstw popełnianych przez mężczyzn. „W szesnastowiecznej Norymberdze kara za dzieciobójstwo polegała na podtapianiu. Po tym, jak w 1580 roku trzem kobietom skazanym za dzieciobójstwo ścięto głowy, a następnie wystawiono je na ogląd publiczny i przybito do szafotu, karę zmieniono na ścięcie”19.
Wprowadzono również nowe formy nadzoru mające zagwarantować, że ciężarne kobiety nie pozbędą się ciąży. We Francji dekret królewski z 1556 roku obligował je do donoszenia o każdej ciąży i skazywał na śmierć te, których niemowlęta zmarły przed chrztem w następstwie ukrytego porodu, niezależnie od tego, czy udowodniono im jakąkolwiek winę. Podobne regulacje przyjęto w Anglii i Szkocji w 1624 i 1690 roku. Z zamiarem obserwacji samotnych matek i odebrania im wszelkiej pomocy utworzono również siatkę szpiegowską. Nawet goszczenie niezamężnej kobiety w ciąży uznano za niezgodne z prawem – z obawy, że w ten sposób mogłaby ona ukryć się przed nadzorem publicznym. Z kolei osoby z nią zaprzyjaźnione były wystawione na publiczne potępienie20.
W konsekwencji oskarżono całą rzeszę kobiet, a w szesnasto- i siedemnastowiecznej Europie więcej z nich zostało straconych za dzieciobójstwo niż za inne przestępstwa, pominąwszy czary – zarzut, który również opierał się na zabójstwach dzieci i innych naruszeniach norm reprodukcyjnych. Co znaczące, w przypadku dzieciobójstwa i czarów ustawy ograniczające prawną odpowiedzialność kobiet zostały zniesione. Po raz pierwszy wkroczyły one więc na europejskie sale sądowe, reprezentując same siebie jako pełnoletnie osoby oskarżone o uprawianie czarów i mordowanie dzieci. Również podejrzenia wysuwane w tym czasie wobec akuszerek, skutkujące wejściem lekarzy do izb porodowych, wynikały bardziej ze strachu władz przed dzieciobójstwem niż z lęku przed medyczną nieudolnością akuszerek.
W miarę postępującej marginalizacji akuszerek rozpoczął się proces, na skutek którego kobiety utraciły kontrolę nad swoją prokreacją, a ich rolę ograniczono do pasywnego dostarczania dzieci, podczas gdy mężczyzn będących lekarzami zaczęto traktować jako prawdziwych „dawców życia” (jak w przypadku alchemicznych snów renesansowych magów). Wraz z tą zmianą górę wzięła nowa praktyka medyczna, która w sytuacji zagrożenia dawała pierwszeństwo życiu płodu, a nie matki. Było to sprzeczne ze zwyczajowym procesem narodzin, nad którym panowała kobieta, i w rzeczy samej, uważano, że aby osiągnąć ten stan, w pierwszej kolejności należy wyrzucić z izby porodowej wspólnotę kobiet zebranych wokół łoża przyszłej matki. Akuszerki zostały natomiast poddane nadzorowi lekarza lub zwerbowane do policji.
Jeżeli we Francji i w Niemczech chciały one nadal praktykować swój zawód, musiały zacząć szpiegować na rzecz państwa. Oczekiwano od nich zgłaszania wszelkich nowych narodzin, odnajdywania ojców dzieci pochodzących spoza związku małżeńskiego i kontrolowania kobiet podejrzanych o odbycie potajemnego porodu. Jeśli na kościelnych schodach znajdywano podrzutków, akuszerki miały za zadanie badać kobiety z okolicy podejrzewane o laktację21. Podobnej współpracy oczekiwano od krewnych i sąsiadów. W państwach i miastach protestanckich sąsiedzi mieli szpiegować kobiety i donosić o wszelkich istotnych szczegółach seksualnych: o tym, że kobieta przyjęła mężczyznę podczas wyjazdu męża lub że wstąpiła do domu, w którym obecny był mężczyzna, i zatrzasnęła za sobą drzwi22. W Niemczech krucjata na rzecz przyrostu naturalnego osiągnęła takie rozmiary, że kiedy kobiety nie wykazywały dostatecznego zaangażowania podczas porodu lub nie wyrażały zbytniego zachwytu nad swoim potomstwem, podlegały karze23.
Konsekwencją owych zasad obowiązujących przez dwa stulecia (pod koniec XVIII wieku w Europie za dzieciobójstwo wciąż karano śmiercią) było zniewolenie kobiet w imię prokreacji. O ile w średniowieczu mogły one stosować różne formy antykoncepcji i sprawowały niepodważalną kontrolę nad procesem narodzin, o tyle od tego czasu ich łono stało się przestrzenią publiczną opanowaną przez mężczyzn i państwo, a prokreacja zaczęła w bezpośredni sposób służyć akumulacji kapitalistycznej.
W tym sensie los kobiet w Europie Zachodniej w epoce akumulacji pierwotnej był zbliżony do losu niewolnic na amerykańskich plantacjach kolonialnych, które szczególnie po zakazaniu handlu niewolnikami w 1807 roku zostały zmuszone przez swoich panów do przyjęcia roli rodzicielek nowych robotników. Porównanie to ma oczywiście poważne ograniczenia. Europejskie kobiety nie były otwarcie wystawione na napaści seksualne (nawet jeśli proletariuszki mogły zostać bezkarnie zgwałcone czy wręcz ponieść za to karę). Nie cierpiały też z powodu odbierania i wystawiania na licytację swoich dzieci. Ekonomiczny zysk związany z narzuconym im porodem był w tym przypadku znacznie bardziej ukryty. W tej mierze sytuacja zniewolonej kobiety najwyraźniej ukazuje logikę i prawdę na temat akumulacji kapitalistycznej. Mimo różnic w obu przypadkach kobiece ciało zostało jednak przemienione w narzędzie służące reprodukcji pracy i wzrostowi siły roboczej oraz było traktowane jako naturalna maszyna do rozmnażania działająca zgodnie z rytmem pozostającym poza kontrolą kobiet.
Analiza Marksa pomija ten aspekt akumulacji pierwotnej. Poza uwagami na temat wykorzystania kobiet w rodzinie burżuazyjnej (mającej gwarantować transmisję własności) w Manifeście komunistycznym Marks nigdy nie przyznał, że prokreacja mogłaby stać się obszarem wyzysku, a tym samym także obszarem oporu. Nie wyobrażał sobie, że kobiety mogłyby odmówić reprodukcji lub że taka odmowa mogłaby stać się częścią walki klas. W Zarysie krytyki ekonomii politycznej24 twierdził, że kapitalistyczny rozwój zachodzi niezależnie od wielkości populacji, ponieważ z racji wzrastającej wydajności praca wyzyskiwana przez kapitał ustawicznie zmniejsza się w stosunku do „kapitału stałego” (czyli kapitału zainwestowanego w maszyny i inne aktywa produkcyjne), a to w konsekwencji wpływa na wielkość „przeludnienia”. Ta dynamika, którą Marks określa jako „prawo populacji właściwe kapitalistycznemu sposobowi produkcji”25, mogłaby wziąć górę tylko wtedy, gdyby prokreacja była procesem czysto biologicznym lub działaniem automatycznie odpowiadającym na zmianę gospodarczą i jeśli kapitał wraz z państwem nie musiałby się obawiać „kobiet strajkujących przeciwko rodzeniu dzieci”. Taki stan rzeczy Marks w istocie zakładał. Przyznawał, że rozwojowi kapitalistycznemu towarzyszy wzrost populacji, którego przyczyny czasami omawiał. Niemniej podobnie jak Adam Smith wzrost ten postrzegał jako „naturalny efekt” rozwoju gospodarczego, a w pierwszym tomie Kapitału wielokrotnie zestawiał określenie wielkości „przeludnienia” z „naturalnym wzrostem” populacji. Marks nie zadał pytania o to, dlaczego prokreacja winna „wynikać z natury”, zamiast być społeczną, historycznie określoną aktywnością związaną z różnymi interesami i stosunkami władzy. Nie uzmysławiał sobie, że mężczyźni i kobiety mogą mieć odmienne interesy związane z rodzicielstwem, działalnością, którą traktował jako proces neutralny i niezróżnicowany pod względem płci.
W rzeczywistości zmiany prokreacyjne i populacyjne są tak dalekie od automatycznych i „naturalnych”, że we wszelkich fazach rozwoju kapitalistycznego państwo musiało uciekać się do regulacji, jak również do przymusu, by wpływać na wzrost lub spadek wielkości siły roboczej. W szczególności dotyczy to początkowego okresu kapitalizmu, kiedy mięśnie i kości robotników były podstawowymi środkami produkcji. Z biegiem czasu – i do dzisiaj tak jest – państwo nie szczędziło jednak wysiłków mających na celu odebranie kobietom kontroli nad reprodukcją i określenie tego, które dzieci należy urodzić, gdzie, kiedy oraz w jakiej liczbie. Kobiety, na ogół wbrew swojej woli, były więc zmuszane do prokreacji, doświadczały alienacji, i to głębszej niż inni robotnicy, od swoich ciał, od swojej „pracy”, a nawet od swoich dzieci26. W rzeczywistości nikt nie może opisać cierpienia i rozpaczy doświadczanych przez kobietę świadomą, że jej ciało zostało obrócone przeciwko niej samej, tak jak w przypadku niechcianej ciąży. Dzieje się tak szczególnie wtedy, kiedy nieślubne ciąże podlegają karze i kiedy posiadanie dziecka naraża kobietę na społeczny ostracyzm lub nawet śmierć.
- J.P. Goubert, The Conquest of Water: The Advent of Health in the Industrial Age, Princeton 1986, s. 205.
- Więcej na temat szesnasto- i siedemnastowiecznych protestów na terenie Europy zob. H. Kamen, The Iron Century, dz. cyt., w szczególności rozdz. 10: Popular Rebellion: 1550–1660, s. 331–385. Jak pisze Kamen: „Kryzys z lat 1595–1597 wystąpił na terenie całej Europy, jego reperkusje były odczuwane w Anglii, Francji, Austrii, Finlandii, na Węgrzech, Litwie i Ukrainie. Przypuszczalnie nigdy przedtem w historii Europy nie zbiegło się ze sobą tak wiele ludowych buntów” (tamże, s. 336). W 1595, 1620 i 1647 roku wybuchały powstania w Neapolu (tamże, s. 334–335, 350, 361–363). W 1640 roku bunt ogarnął Katalonię, w 1648 roku – Grenadę, w 1652 roku – Kordobę i Sewillę. Więcej na temat zamieszek i buntów w szesnasto- i siedemnastowiecznej Anglii zob. J. Cornwall, Revolt of the Peasantry, 1549, dz. cyt.; D. Underdown, Revel, Riot and Rebellion, dz. cyt.; R.B. Manning, Village Revolts, dz. cyt. Na temat rewolt w Hiszpanii i Włoszech zob. też: F. Braudel, Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski…, t. 2, dz. cyt., s. 91–92.
- „[Burżuazja] Stworzyła olbrzymie miasta, zwiększyła w wysokim stopniu liczbę ludności miejskiej w porównaniu z wiejską i wyrwała w ten sposób znaczną część ludności z idiotyzmu życia wiejskiego” (K. Marks, F. Engels, Manifest Partii Komunistycznej, w: tychże, Dzieła, t. 4, przeł. K. Błeszyński i in., Warszawa 1962, s. 519) [przyp. tłum.].
- F. Braudel, Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski…, t.2, dz. cyt., s. 93. Więcej na temat włóczęgostwa w Europie poza publikacjami Beiera i Geremka zob. tamże, s. 92–96; H. Kamen, The Iron Century, dz. cyt., s. 390–394.
- Więcej na temat wzrostu liczby przestępstw przeciwko mieniu w następstwie rewolucji cen zob. R.J. Evans, Rituals of Retribution: Capital Punishment in Germany, 1600–1987, Oxford 1996, s. 35; H. Kamen, The Iron Century, dz. cyt., s. 397–403; C. Lis, H. Soly, Policing the Early Modern Proletariat, 1450–1850, w: Proletarianization and Family History, ed. D. Levine, New York 1984, s. 163–228. Catharina Lis i Hugo Soly piszą: „Dostępne dowody pokazują, że całkowita stopa przestępczości w okresie elżbietańskim i na początku panowania Stuartów w Anglii znacznie wzrosła, szczególnie w latach 1590–1620” (tamże, s. 218).
- K. Marks, Zarys krytyki ekonomii politycznej, przeł. Z.J. Wyrozembski, Warszawa 1986, s. 370 i n.
- D. Underdown, Rebel, Riot and Rebellion, dz. cyt., s. 47–48.
- P. Burke, Kultura ludowa we wczesnonowożytnej Europie, przeł. R. Pucek, M. Szczubiałka, Warszawa 2009.
- W Anglii do momentów towarzyskiej i wspólnej reprodukcji (zakończonych wraz ze zniknięciem otwartych pól i dóbr wspólnych) należały organizowane na wiosnę procesje mające zapewnić błogosławieństwo polom, które (podobnie jak pierwszomajowe tańce wokół słupa majowego) nie mogły się już odbywać, gdy rozpoczęto grodzenia (D.E. Underdown, The Taming of the Scold: The Enforcement of Patriarchal Authority in Early Modern England, w: Order and Disorder in Early Modern England, ed. A. Fletcher, J. Stevenson, Cambridge 1985, s. 116–136).
- C. Lis, H. Soly, Poverty and Capitalism in Pre-Industrial Europe, dz. cyt., s. 92. Więcej na temat instytucji zabezpieczenia społecznego zob. B. Geremek, Nowa polityka społeczna, w: tegoż, Litość i szubienica, dz. cyt., s. 151–243.
- Y. Moulier-Boutang, De l’esclavage au salariat, dz. cyt. s. 291–293. Tylko częściowo zgadzam się z Moulierem-Boutangiem, kiedy twierdzi, że prawo o ubogich było nie tyle odpowiedzią na nędzę wywołaną wywłaszczeniem z ziemi i inflacją cen, ile raczej środkiem mającym na celu zapobieżenie odpływowi robotników i utworzenie w ten sposób lokalnego rynku pracy (tamże). Jak już zostało powiedziane, Moulier-Boutang przecenia zakres mobilności wywłaszczonego proletariatu, ponieważ nie bierze pod uwagę odmiennej sytuacji kobiet. Poza tym bagatelizuje poziom pomocy wzajemnej będącej owocem walki, której nie można sprowadzić wyłącznie do odpływu pracy, a która wiązała się także z napaściami, najazdami na miasta przez masy głodujących mieszkańców wsi (niezmienna cecha charakterystyczna Francji z połowy XVI wieku) oraz innymi formami ataków. Nie bez przyczyny Norwich, będące centrum powstania Ketta, zaraz po jego klęsce stało się ośrodkiem i modelem reform prawa o ubogich.
- N. Zemon Davis, Poor Relief, Humanism and Heresy: The Case of Lyon, „Studies in Medieval and Renaissance History” 1968, Vol. 5, No. 27, s. 244–246.
- Hiszpański humanista Juan Luis Vives, dysponujący szeroką wiedzą o systemach pomocy dla ubogich we Flandrii i w Hiszpanii, był jednym z głównych zwolenników działalności dobroczynnej. W swojej pracy (J.L. Vives, De subventione pauperum sive de humanis necessitatibus, Bruges 1526) twierdził, że „władzom świeckim, a nie kościelnym przypisane zostaje sprawowanie pieczy nad ubogimi” (B. Geremek, Litość i szubienica, dz. cyt., s. 222). Podkreślał również, że władze powinny znaleźć pracę dla wszystkich sprawnych fizycznie: „[R]ozpustników, szulerów, marnotrawców należy zatrudniać przy robotach najgorszych i źle płatnych, aby stanowiło to odstraszający przykład” (tamże).
- N. Zemon Davis, Poor Relief, Humanism and Heresy, dz. cyt., s. 249.
- Główną pozycją poświęconą powstaniu domów pracy i domów poprawczych jest: D. Melossi, M. Pavarini, The Prison and the Factory: Origins of the Penitentiary System, Totowa 1981. Autorzy zaznaczają, że podstawowym celem uwięzienia było złamanie poczucia tożsamości i solidarności wśród ubogich; zob. też: B. Geremek, Litość i szubienica, dz. cyt., s. 212–243. Więcej na temat stworzonych przez angielskich właścicieli projektów mających przywiązać ubogich do ich parafii zob. K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 23, dz. cyt., s. 804–805. Jeśli chodzi o Francję, zob. M. Foucault, Wielkie Zamknięcie, w: tegoż, Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, przeł. H. Kęszycka, Warszawa 1987, s. 53–83.
- Szczytowy okres rozwoju merkantylizmu przypada na drugą połowę XVII wieku. Jego dominacja w ekonomii wiązała się z Williamem Pettym (1623–1687) i Jeanem-Baptiste’em Colbertem, ministrem finansów Ludwika XIV. Niemniej siedemnastowieczni merkantyliści jedynie usystematyzowali lub zastosowali teorie rozwijane od XVI wieku. Przyjmuje się, że Jean Bodin we Francji i Giovanni Botero we Włoszech byli protomerkantylistami. Jednym z pierwszych systematycznych wykładów merkantylistycznej teorii ekonomicznej jest książka Thomasa Muna England’s Treasure by Forraign Trade [Bogactwo Anglii w handlu zagranicznym] (1622).
- E.F. Heckscher, Mercantilism, Vol. 1–2, London 1965, s. 158.
- J.J. Spengler, French Predecessors of Malthus: A Study in Eighteenth-Century Wage and Population Theory, New York 1965, s. 8.
- M.L . King, Women of the Renaissance, dz. cyt., s. 10. Omówienie nowych ustaw przeciwko dzieciobójstwu zob. między innymi: J.M. Riddle, Eve’s Herbs: A History of Contraception and Abortion in the West, Cambridge 1997, s. 163–166; M.E. Wiesner, Women and Gender in Early Modern Europe, Cambridge 1993, s. 52–53; S. Mendelson, P. Crawford, Women in Early Modern England, 1550–1720, dz. cyt. Mendelson i Crawford piszą, że „przestępstwo dzieciobójstwa było popełniane przez samotne matki częściej niż przez inne grupy społeczne. Badania nad dzieciobójstwem pokazały, że na początku XVII wieku na sześćdziesiąt matek pięćdziesiąt było samotnych, a sześć owdowiałych” (tamże, s. 149). Statystyki wykazują również, że dzieciobójstwo podlegało nawet częstszej karze niż czary. Margaret King napisała, że w Norymberdze „w latach 1578–1615 stracono czternaście kobiet oskarżonych o dzieciobójstwo i tylko jedną wiedźmę. W latach 1580–1606 parlament Rouen prowadził tyle samo spraw o dzieciobójstwo co o czary, lecz za to pierwsze karał surowiej. Kalwińska Genewa charakteryzuje się znacznie wyższą stopą kar śmierci za dzieciobójstwo niż za czary, w latach 1590–1630 zostało straconych dziewięć z jedenastu kobiet oskarżonych o dzieciobójstwo, w porównaniu z tylko jedną z trzydziestu podejrzanych o czary” (M.L. King, Women of the Renaissance, dz. cyt., s. 10). Niniejsze szacunki są poświadczone przez Merry Wiesner, która pisze, że „w latach 1595–1712 na przykład w Genui dwadzieścia pięć spośród trzydziestu jeden kobiet oskarżonych o dzieciobójstwo zostało straconych w stosunku do dziewiętnastu na sto dwadzieścia dwie oskarżone o czary” (M.E. Wiesner, Women and Gender in Early Modern Europe, dz. cyt., s. 52). Jeszcze w osiemnastowiecznej Europie kobiety były karane śmiercią za dzieciobójstwo.
- M.E. Wiesner, Women and Gender in Early Modern Europe, dz. cyt., s. 51–52; S. Ozment, When Fathers Ruled: Family Life in Reformation Europe, Cambridge 1983, s. 43.
- M.E. Wiesner, Women and Gender in Early Modern Europe, dz. cyt., s. 52
- S. Ozment, When Fathers Ruled, dz. cyt., s. 42–44.
- U. Rublack, Pregnancy, Childbirth and the Female Body in Early Modern Germany, „Past and Present” 1996, No. 150, s. 92.
- K. Marks, Zarys krytyki ekonomii politycznej, dz. cyt., s. 52.
- K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 23, dz. cyt., s. 753–754.
- E. Martin, The Woman in the Body: A Cultural Analysis of Reproduction, Boston 1987, s. 19–21.
