Co zamierzamy zrobić z bogaczami?
Gdy otworzymy niemal dowolne medium, istnieje duża szansa, że natkniemy się na informację dotyczącą kogoś z wąskiej grupy najbogatszych osób świata. 1 czerwca 2026 szef Amazona, Jeff Bezos, próbuje dokuczyć burmistrzowi Nowego Jorku, Zohranowi Mamdaniemu, sugerując, że gdyby jego firma działała „tak, jak zorganizowane są szkoły w Nowym Jorku”, to dostawy zajmowałyby tygodnie. To nie pierwsza konfrontacja oligarchy z socjalistycznym burmistrzem – wcześniej przeprowadzili oni ze sobą polemikę na temat opodatkowania najbogatszych 1.
W konfrontacji Mamdaniego z Bezosem zarysowują się zatem zarówno kwestia obciążeń fiskalnych najlepiej sytuowanych członków społeczeństwa, jak i wyobrażeń na temat tego, który model organizacji złożonych struktur współczesnego społeczeństwa (miejskie szkoły vs. „zoptymalizowany” model monopolisty w dziedzinie przesyłek konsumenckich) lepiej odpowiada naszej rzeczywistości. I o ile temat podatków dla najbogatszych jest w znacznej mierze zrytualizowany, a uczestnicy debaty publicznej (lobbyści biznesu i kontrujące ich ruchy społeczne oraz związki zawodowe) odgrywają w nim swoje role, o tyle temat efektywności różnych sposobów organizacji także jest jedną z osi, na której bogacze świadomie kształtują rządzące nami wyobrażenia. Ostatnio zresztą są w tym coraz bardziej bezpośredni, co pokazuje m.in. ogłoszony już po wydaniu książki Alfaniego Manifest Palantira 2.
Czy Jak bogowie pośród ludzi. Historia bogaczy na Zachodzie oferuje nam odpowiedź na pytania o rolę bogaczy i metody rozwiązania kłopotów wynikających z łatwości, z jaką można kapitał ekonomiczny konwertować na polityczne wpływy? Taką zdaje się stawiać obietnicę sam autor, a podkreśla to obecny na przedniej stronie okładki jej polskiego wydania cytat Thomasa Piketty’ego, który pisze o „wnikliwej analizie długofalowych trendów”, która „zaprasza do refleksji nad przyszłością”.
Kim są bogacze?
Historia bogaczy (ang. The Rich) (a nie bogactwa) autorstwa Guido Alfaniego to licząca w polskim wydaniu 345 stron (479 z przypisami) książka, która oferuje stosunkowo syntetyczną historię zjawiska prywatnych fortun oraz ich społecznej percepcji na Zachodzie. Opisywaną oś historyczną stanowi przede wszystkim okres od końca średniowiecza (fortuny cezarów i patrycjuszy są wspomniane, ale nie wpisują się w zasadniczą narrację) do współczesności.
Podjęta została w niej próba opisania procesów prowadzących do powstawania bogactwa: zaczynając od pierwszych ustępstw na rzecz lichwy i użytku, jaki z rozszerzających się sieci handlowych robili Medyceusze (a także współczesne im rody, o których znacznie mniej się dziś pamięta) w średniowiecznych republikach północnowłoskich, kończąc na współczesnych techbros i zgromadzonych najczęściej w tradycyjnych sektorach (np. górnictwo) fortunach ich rodziców, które były warunkiem sine qua non spektakularnych karier rzekomych „innowatorów”.
Równolegle prowadzona jest przez Alfaniego historia społecznego stosunku do bogactwa – od średniowiecznych traktatów piętnujących grzeszny charakter chciwości, przez uzasadnianie dziewiętnastowiecznych fortun budowaniem bibliotek przez Rockefellerów, aż po współczesne apologie bogactwa jako nieograniczonej społecznymi potrzebami nagrody za przedsiębiorczość i talent.
Oba wątki – historia indywidualnych fortun i „bogaczy” oraz społeczny stosunek do nich – przedstawione są nie do końca proporcjonalnie. Znacznie większa część dotyczy kwestii historii gospodarczej, tutaj też przedstawiona jest szczegółowa metodologia 3. Przegląd literatury uzupełniony jest o przedstawienie dylematów badaczy historii bogactwa, z których znaczna część nie została rozwiązana. W niektórych epokach bogactwo składało się przede wszystkim z nieruchomości, w innych – z aktywów przemysłowych czy w końcu finansowych. Bogactwo to także kwestia stosunkowo relatywnych możliwości. I choć uwaga o tym, że w wielu momentach starożytnej historii najbogatsi ludzie, w tym władcy, prawdopodobnie nie byli w stanie utrzymać grającej dla nich po kilkanaście godzin orkiestry, gdy współcześnie wiele osób bardzo dalekich od kategorii „bogaczy” jest w stanie spełniać analogiczną potrzebę dzięki technologiom elektronicznego odtwarzania, może wydawać się anegdotyczna, to historycznie warunkowany charakter tego, kogo w ogóle za „bogacza” uznać można, pozostaje całkiem poważnym wyzwaniem.
W poszczególnych epokach różnie prowadzono spisy majątkowe, rejestry podatkowe – przez ogromną część historii całkowicie pomijały one znaczną część składników „bogactwa”. Sprawę dodatkowo utrudnia to, że ciężar opodatkowania zmienił się z majątku w średniowieczu i wczesnej nowożytności na dochody 4. Jak pisze Alfani, kwestie te nie mają charakteru wyłącznie historycznego: „tych samych kłopotów dostarczają nawet rozwinięte gospodarczo społeczeństwa zachodnie” 5. Końcowy wybór sprowadza się w znacznej mierze do zdefiniowania „bogaczy” albo jako 1 do 5% najbardziej majętnych w danym społeczeństwie, albo jako tych, których majątek wynosi dziesięciokrotność średniego. Kryteria te – jak pokazuje autor na podstawie przekrojowych, historycznych danych 6 – w większości badanych przypadków są ze sobą raczej tożsame.
Autor podejmuje także decyzję, by definiując bogactwo, skupiać się zasadniczo na „kapitale nieludzkim”: nieruchomościach, maszynach itp. Kluczowym czynnikiem jest tu pragmatyzm wynikający z dostępu do danych na temat kapitału „nieludzkiego” 7, który księgowano w większości okresów historii w bardziej dokładny i umożliwiający szersze porównania sposób.
Przyczynek do historii nowoczesności?
Najważniejsi średniowieczni myśliciele – w tym Tomasz z Akwinu czy Mikołaj z Oresme, któremu książka zawdzięcza pierwszą część tytułu – obawiali się prywatnego bogactwa i ostrzegali przed nim. Oprócz niepokoju względem chęci bogacenia się na poziomie moralnym, który silnie zakorzeniony był w kulturze chrześcijańskiej (także w czasach, kiedy ta produkowała apologie feudalizmu), przyczyna była także pragmatyczna. Średniowieczni myśliciele w indywidualnym bogactwie – i wpływach, które można za jego pomocą uzyskać, czy też po prostu „kupić” – widzieli zagrożenie dla stabilności państwa. Intuicja ta była artykułowana nie tylko w względnie demokratycznych, mieszczańskich republikach północnych Włoch – chociaż tam, jak pokazuje książka Alfaniego, nierzadko wybrzmiewała najsilniej.
Według komentarza do Polityki Arystotelesa autorstwa Mikołaja z Oresme, „miasta rządzone demokratycznie powinny się [bogaczy] pozbyć, to znaczy słać na wygnanie”. Chciwcy – obok rozrzutników – zajmują kolejne kręgi piekła w uznawanej za najpełniejszy obraz świadomości średniowiecznej Boskiej komedii Dantego. Jednocześnie kwestia stosunku do bogactwa nie była wówczas tak prosta i jednoznaczna, by łatwo było ująć ją dzisiejszymi kategoriami. Tolerowano dziedziczne bogactwo szlachty i biskupów, skupiając się raczej na pożądaniu pieniędzy jako pewnym szkodliwym (grzesznym) afekcie niż rzeczywistym stanie posiadania (i jego społecznych konsekwencjach). Problem – jak byśmy dziś powiedzieli – szkodliwego społecznie bogactwa ograniczano w znacznym stopniu do mieszczan i kupców. Pozbywanie się bogaczy z miast równie dobrze mogło być uzasadnione nie tyle widocznością niemoralnego, grzesznego stylu życia, co pragmatycznymi obawami o spokój społeczny i chęcią zapobieżenia rewoltom warstw określanych w części basenu Morza Śródziemnego jako populare.
Zasadniczo w narrację o nowoczesności jako projekcie/procesie wychodzenia od bazowego punktu, jakim jest dojrzałe średniowiecze, wpisuje się też praca Alfaniego. Nie jest to napisane explicite, autorowi z pewnością nie sposób zarzucić, by przyjmował wizję średniowiecza (nawet ograniczonego do jego dwóch ostatnich stuleci) jako statycznej epoki z romantycznych wyobrażeń. Podkreśla, że wiele procesów typowych dla nowożytności antycypowanych było właśnie wtedy – np. pożyczanie na procent, początkowo uznawane za praktycznie niedopuszczalne w XII- i XIII-wiecznym prawie kanonicznym, otwierało sobie coraz więcej możliwości w drodze akceptowanych „wyjątków” 8. W uniknięciu pułapki petryfikacji dojrzałego średniowiecza pomaga z pewnością także fakt, że punktem wyjścia wielu historycznych trajektorii była Czarna Śmierć.
Wątek nowoczesności nie kształtuje też bezpośrednio kolejności podejmowanych przez autora tematów, nie jest on też szczególnie podkreślany. Jednocześnie pada stwierdzenie o tym, że „w XV wieku zaczyna zachodzić [w stosunku do bogaczy] doniosła zmiana, pogłębiająca się w ciągu XVI stulecia. (…) Proces ten wymagał udowodnienia, że chciwość – bez której takie fortuny nigdy by nie powstały – ma również dodatnią stronę” 9. Postawiona zostaje zatem diagnoza, według której daje się wskazać moment początku końca świata w którym prywatne bogactwo było przede wszystkim moralnym skandalem. Przełomowy moment wydarza się, jak pokazuje Alfani, pod koniec średniowiecza, równolegle z początkami kapitalizmu i nowoczesności. Następujący po tym opis procesów, które znormalizowały prywatne bogactwo, mógłby stanowić pewien punkt wyjścia do interesującej historycznej narracji. Sceptyczne wobec bogactwa średniowiecze i cywilizacyjne przemiany normalizujące bogactwo (najpierw społecznie użyteczne, potem coraz mniej wymagające takiego uzasadnienia) nowoczesności mogłyby stanowić organizującą oś analizy. Tak się jednak nie dzieje, a stosunkowo skromny, znajdujący się w centralnej części książki rozdział poświęcony tej ewolucji wydaje się być straconą okazją.
Znaczna część tych cech z punktu widzenia współczesnych światopoglądów egalitarnych z pewnością wydaje się rażącymi niekonsekwencjami. Średniowieczna filozofia polityczna wykorzystywana jest współcześnie, jeśli już, to raczej przez konserwatywną prawicę i do podnoszenia zupełnie innych kwestii niż organizacja dystrybucji bogactwa. Mimo to epoka ta funkcjonuje w europejskiej historiografii jako punkt wyjścia, w którym stosunki społeczne, instytucje i polityczna ideologia zaczęły ustępować następującemu po niej procesowi rozwoju nowoczesności.
Nowoczesność, jako proces odczarowywania świata 10, czy niszczycielsko roztapiająca różnorodność form życia społecznego w „alchemicznym kotle kapitału” 11, to proces dobrze opisany w zachodniej humanistyce i naukach społecznych. Kolejne przyczynki do krytyk i opracowania próbujące znaleźć jeszcze jeden kąt do spojrzenia na nowoczesność jako „projekt” czy „proces” to wciąż popularna praktyka aspirujących naukowców społecznych i krytyków, która – słusznie bądź nie – wywołuje nierzadko uśmiech politowania kolegów po fachu, nie do końca przekonanych o możliwości rzeczywistego uzupełnienia niezwykle już obfitej i klasycznej literatury.
Wydaje się jednak, że zasygnalizowana czytelnikowi obietnica historycznej analizy procesu normalizacji bogactwa i jego reinterpretacji w kategoriach przemian europejskiej świadomości nie zostaje do końca wypełniona. Być może to i lepiej. Wpisywanie skomplikowanych historycznych dynamik w liniowy schemat, który daje nam poczucie uchwycenia cywilizacyjnego „postępu” albo „regresu”, często może być łatwą interpretacją, która zasłania złożoność i wielokierunkowość dziejących się procesów. Jednocześnie nieco rozczarowuje, że wnioski – w którąkolwiek ze stron, także polemiczną wobec takiego szukania takich trajektorii – nie zostały przez Alfaniego do końca wyciągnięte.
Jednocześnie Alfani formułuje tezy na temat cech „Zachodu”. W poprzedzającej bezpośrednio zakończenie części „Bogacze w czasach kryzysu: od Czarnej Śmierci do COVID-19” twierdzi, że „[O]czekiwanie, że w czasie kryzysu bogaci użyją swoich środków finansowych do złagodzenia jego następstw, jest wciąż obecne w kulturze zachodniej”12. Trudno polemizować z tezami dotyczącymi stanu „cywilizacyjnej” świadomości, teza taka natomiast wymagałaby, zdaje się, nieco ostrożniejszego potraktowania i nieco bardziej systematycznego wyjaśnienia.
Teoria bogaczy?
Zwraca uwagę niekonsekwencja w stosowaniu przez autora terminologii wykraczających poza historyczną faktografię. O „czerpiących zyski z pracy innych” pisze w kontekście XVI- i XVII-wiecznych piratów 13, kontrastując ich z… holenderską Kompanią Wschodnioindyjską. Nie sposób zarzucić tu wybielania kolonialnych praktyk – „ciemnej stronie nowożytnej ekspansji handlowej” 14 poświęcona jest przyzwoita ilość miejsca, i nie ma problemu z omijaniem faktu, że „wyzysk rdzennej ludności” był istotą całego kolonialnego przedsięwzięcia: od Portugalczyków po imperium brytyjskie. Jako kluczowe źródło wczesnonowożytnych fortun zostaje wskazany także handel ludźmi 15. Przypomnienie źródeł bogactwa nie zostaje oszczędzone także zupełnie współczesnym bogaczom. Pracownicy imperium Bezosa „byli systematycznie zastraszani, aby nie skarżyć się na firmę publicznie (…) a podczas kryzysu (związanego z COVID-19 – red.) nie tylko nie skorzystali na wielkim sukcesie firmy, ale byli też narażeni na duże ryzyko zarażenia się” 16.
Alfani w wielu momentach zdaje się być świadomy, że majątki bogaczy brały się zasadniczo z pracy tych, którzy im podlegali – jednocześnie w wielu momentach praktycznie nie wysuwa z tego należytych wniosków. Wydatki bogaczy, np. te, którym zawdzięczamy piękno współczesnej Florencji czy Wenecji, identyfikowane są jako ich zasługi na rzecz dobra wspólnego, z pominięciem pracy robotników, rzemieślników czy kobiet, których praca opiekuńcza umożliwiała pracę tamtych. Zauważalna u autora moralna sympatia z wyzyskiwanymi nie przekłada się na konsekwentną identyfikację struktur wyzysku. Nieco przegapiona została także okazja do bardziej interdyscyplinarnego podejścia do narodzin europejskiej nowoczesności. Obsesja bogactwa wyrażana w alchemicznych przedsięwzięciach zaprzątała umysły najważniejszych naukowców, badaczy i władców XVI czy XVII wieku. Współczesne badania sugerują, że mechanizmy nowoczesnych finansów wywodzą się bezpośrednio z tamtego Weltanschauungu. To w jaki sposób filozoficzne i (pseudo)naukowe koncepcje kształtowały mechanizmy instytucjonalne mogłoby wyraźniej uzupełniać opowieść autora w ramach “tradycyjnej” historii gospodarczej.
Nie wydaje się także, by w książce przedstawiona została próba być może najbardziej przełomowego momentu w historii indywidualnego bogactwa na Zachodzie, tj. wytworzenia się chęci do nieskończonej akumulacji dla samej akumulacji. Jeśli natomiast uważa, że proces taki nie miał miejsca, a specyfika bogacących się dzisiaj względem bogacących się, dajmy na to, w XIII wieku nie jest istotowo odrębna, to też, jak sądzę, warto byłoby do tak postawionego pytania się odnieść. Szkoda, że okazja do podjęcia tego wątku nie została wykorzystana. Zaskakuje to szczególnie, ponieważ Alfani jako historyk zajmował się przede wszystkim wczesnonowożytną Europą – czyli czasem, w którym przyjęliśmy upatrywać początku zmian w zachodniej percepcji prywatnego bogactwa.
Niespełnione obietnice
Książka stanowi szczegółowe źródło wiedzy na temat dynamiki bogacenia się i międzypokoleniowego przekazywania bogactwa w Europie i częściach świata, które do niej należały, od końca średniowiecza do dziś. Jednocześnie stawia obietnice nowatorskiego teoretycznie ujęcia tematu i wreszcie praktycznych wniosków, których mielibyśmy się uczyć z historii. Pod tym względem praca rozczarowuje. Na pewno jest to natomiast bardzo uczciwa, szczegółowa praca historyczna – nie tylko kolekcjonująca fakty, ale też taka, która przedstawia stosunkowo długookresowe tendencje: kiedy kapitał zmieniał się z przemysłowego na finansowy; czy identyfikacji przywracających pewne elementy nierówności kryzysów (jak Czarna Śmierć czy wojna trzydziestoletnia).
Wszystko to dotyczy jednak niespełnionych obietnic, jakoby książka miała stanowić także przyczynek do teorii społecznej. Jednocześnie „Jak bogowie pośród ludzi. Historia bogaczy na Zachodzie” to solidna praca historyczna, dostarczająca dobrego przeglądu danych, literatury i – last but not least – biografii poszczególnych bogaczy.
- L. Fountain, Mamdani fires back at Bezos over Queens teacher tax remark, „CNBC”, 2026. https://www.cnbc.com/2026/05/20/bezos-mamdani-queens-income-tax-teachers-pay.html [dostęp: 02.07.2026].
- T. Markiewka, Manifest technofaszyzmu. Autorytarne fantazje Palantira i reszty Krzemowej braci, „OKO.press”. https://oko.press/manifest-technofaszyzmu-autorytarne-fantazje-palantira [dostęp: 26.04.2026].
- A. Alfani, Jak bogowie pośród ludzi. Historia bogaczy na Zachodzie, tłum. W. Jeżewski, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2025, s. 29–51.
- Alfani, Jak bogowie pośród ludzi. Historia bogaczy na Zachodzie, s. 34.
- Tamże, s. 33.
- Tamże, s. 52–78.
- Tamże, s. 33.
- Tamże, s. 147.
- Tamże, s. 244–245.
- M. Marotta, „A disenchanted world: Max Weber on magic and modernity”, Journal of Classical Sociology 24(2024), s. 224–242.
- K. Marx, The Eighteenth Brumaire of Louis Bonaparte, tłum. S.K. Padover, Progress Publishers, Moskwa 1937, s. 64.
- Alfani, Jak bogowie pośród ludzi. Historia bogaczy na Zachodzie, s. 342.
- Tamże, s. 115.
- Tamże, s. 114.
- Tamże s. 118–122.
- Tamże s. 345.
