Ludowa suwerenność i inteligenckie fantazmaty. Materializm historyczny Juliana Bruna-Bronowicza

Ale żeby w przeszłości dziejowej znaleźć sondę i miarę spraw bieżących, trzeba wprzód w tę przeszłość zapuścić sondę krytyki z bezlitosnością chirurga: nie szczędzić niczego, co rozsiadło się w duszy wraz z pierwszymi wrażeniami dzieciństwa, a raczej względem właśnie tych pojęć, ochranianych przez samozachowawczość umiłowań, stosować szczególną podejrzliwość.1

Julian Brun (ps. Bronowicz, Spis, Cyklop) należy do autorów szerzej zapomnianych2. Jeszcze do niedawna miał w Warszawie swoją ulicę3, a nagroda dla obiecujących młodych publicystów, obecnie pod patronatem Bolesława Prusa, była wcześniej desygnowana jego imieniem i nazwiskiem. Nie postuluję przywrócenia ich dawnego patrona. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z nie tylko wyparciem go z przestrzeni publicznej, ale również odrzuceniem jego intelektualnego dorobku. Zapomnienie to stanowi stratę, jeśli nie wręcz szkodę, wynikającą jedynie z przynależności Bruna do Komunistycznej Partii Polski. Obok Jana Hempla4, innej barwnej postaci polskiego międzywojennego ruchu komunistycznego, Brun należy do autorów oryginalnych i dalekich od komunistycznej ortodoksji – szczególnie z perspektywy jego najsłynniejszego dzieła Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, a także badań poświęconych rewolucji francuskiej i procesowi formowania się tożsamości narodowej. 

Prace Bruna należy rozpatrywać w kontekście polityki narodowościowej Komunistycznej Partii Polski. Na ugrupowaniu ciążyły tezy wypracowane jeszcze w czasach jej duchowej poprzedniczki – Socjaldemokracji Królestwa Polski i Litwy – oraz w pracach autorstwa Róży Luksemburg, jej głównej ideolożki. W szeregach esdeków panowało przekonanie, że kwestie narodowościowe oraz niepodległościowe są drugorzędne wobec postulatu rewolucji społecznej. Przekonanie to utrwaliło się następnie również w kompartii. Przypadek Bruna jest o tyle interesujący, że prywatnie związał się on z tzw. frakcją mniejszościową, która kontynuowała tę tendencję. „Mniejszościowcy” uważali wszelkie zainteresowania zagadnieniami narodowościowymi za przejaw nacjonalizmu, podczas gdy jednym z celów obranych przez Bruna było wykazanie nie tylko braku sprzeczności, lecz wręcz zgodności między rewolucją, a patriotyzmem obecnym w masach ludowych. Omówienie tego zjawiska na przykładzie Francji, a następnie próba przełożenia wniosków na grunt polski, miały służyć przekonaniu partyjnych towarzyszy do zmiany kursu w kwestii narodowej. Jednocześnie jego wysiłek stanowił próbę wyjścia poza hermetyczne środowisko polskich komunistów, w celem pozyskania dla tych idei przedstawicieli radykalnej i demokratycznej inteligencji.

W niniejszym tekście pragnę pokrótce przybliżyć myśl autorstwa Juliana Bruna, jednakże nie z perspektywy krytyki literackiej, a historii idei. Umiejscawiam go na przecięciu kształtującego się w wyniku rewolucji bolszewickiej leninizmu oraz nieortodoksyjnego marksizmu polskiej lewicowej inteligencji, silnie ukształtowanej pod wpływem Stanisława Brzozowskiego. Niemniej dla zachowania zwięzłości wywodu ograniczam się wyłącznie do sygnalizowania źródeł z których czerpał, skupiając się głównie na twórczości Bruna. 

Podstawą dla dalszej analizy są materialistyczne ujęcia historii Francji i Polski, dziejów walki klasowej oraz procesu formowania się nowoczesnej tożsamości narodowej. Dostrzeżenie różnic w ich przebiegu w Europie Zachodniej i w Polsce doprowadziło Bruna do wniosków dotyczących peryferyjnego usytuowania tej ostatniej oraz do prób skonstruowania programu oferującego alternatywną wobec kapitalizmu ścieżkę rozwoju. Jego uwagi przeczą ówczesnym mocarstwowym ambicjom II RP. W czym jednak Brun upatrywał przyczyn tych złudzeń? Pozostając (do pewnego stopnia) wierny marksistowskiej wykładni, Brun postrzegał walkę klas jako zjawisko zasadniczo pozytywne i niezbędne dla rozwoju zarówno ekonomicznego (w modernistycznym tego słowa znaczeniu), jak żywotności kultury. W jego ujęciu brak konfliktów klasowych oraz wyrastających z nich idei prowadzi do utraty kontaktu życia intelektualnego z materialną rzeczywistością. Kultura staje się wsobna lub, w najlepszym razie, sięga po gotowe, lecz nieprzystające do lokalnych warunków formuły z zewnątrz. W sytuacji braku silniejszych napięć społecznych postszlachecka inteligencja, jako główna reprezentantka życia kulturowo-intelektualnego, tworzy i myśli poprzez „mity”, pogrążając się w biernym oczekiwaniu na nadejście „cudów” ,lekceważąc realne zagrożenia i pogrążając się we własnych złudzeniach.

Klasowy proces narodowotwórczy – „klasyczny” model francuski

Brun pod żadnym względem nie powinien być zaliczony do grona „pełnokrwistych” filozofów. Próżno szukać w jego dorobku spójnej wykładni materializmu historycznego, własnej filozofii dziejów czy choćby systematycznego ujęcia metody badawczej. Z tego powodu próba uchwycenia jego materializmu sprowadza się w tym miejscu do omówienia go w praktycznym zastosowaniu. Punktem wyjścia są przemiany w Europie Zachodniej w okresie pomiędzy XVI a XVIII wiekiem, przede wszystkim rewolucja francuska – dla Bruna pod wieloma względami „typ idealny” i główny punkt odniesienia. Rewolucja francuska w jego ujęciu była wzorcowym modelem przemian wywołanych walką klasową, ale będąca jednocześnie finalnym etapem ukształtowania państwa narodowego. Oba procesy były wynikiem stopniowych i wielowiekowych przemian w ekonomicznej bazie stosunków społecznych. Tym samym problematyka narodowa pozostawała ściśle powiązana z kwestiami klasowymi:

Powstawanie wspólnoty narodowej jest wynikiem molekularnej pracy stuleci, procesu spontanicznego i dojrzewającego w przemianach ekonomicznych i socjalnych, a stymulowanego świadomymi dążeniami elementów społecznych wyłonionych przez ów proces.5
Naród jest wytworem historycznego procesu stosunkowo niezbyt dawnego. Narody europejskie formowały się w ciągu stuleci pod działaniem przemian gospodarczych i rozwijających się na ich podłożu sił społecznych, niejako pod powierzchnią oficjalnej historii, pod skorupą panujących ówczas formacyj [sic!] politycznych i ideologicznych.6

Poprzedzającą narodziny kapitalizmu formacją ideologiczną, była według Bruna, „kultura kościelno-łacińska”. Dominującą rolę odgrywali możni i duchowieństwo kierujący się przede wszystkim tożsamością religijną, ale również prywatnym interesem oraz układami politycznymi (motywami, które jak zauważa Brun, nie zniknęły wraz z końcem feudalizmu). Z tego względu np. decyzja książąt śląskich o sprowadzeniu osadników z Niemiec nie może być oceniana retrospektywnie i anachronicznie jako akt zdrady narodowej. Pod skorupą feudalizmu, a zarazem w opozycji do niego, zaczynała kiełkować kultura, którą Brun określał mianem „ludowo-mieszczańskiej”. Opierała się ona na lokalnych językach gminu, utrwalanych w pieśniach ludowych i w codziennej pracy rzemieślników czy handlarzy7

Wraz z stopniowym rozkładem feudalnych zależności i zanikiem lokalnych partykularyzmów niegdysiejsze królewskie domeny zaczęły przekształcać się w nowożytne formacje państwowe charakteryzujące się centralizacją władzy, ujednoliceniem miar i praw, zniesieniem wewnętrznych granic celnych itp. Stanowiło to symptomy narodzin kapitalizmu i klasy burżuazyjnej wyrosłej z kultury ludowo-mieszczańskiej, które spostrzegła i opisała już znacznie wcześniej współczesna Brunowi historia społeczna8 oraz Marks – chociażby w rozdziale o tzw. akumulacji pierwotnej9.

Brun wzbogaca ten obraz o swoje spostrzeżenia, wskazując, że cały proces ustanowienia nowożytnej państwowości oraz przejścia do gospodarki kapitalistycznej był jednocześnie procesem stopniowego „unarodowienia”10. Wspólny język, a przynajmniej wzajemnie zrozumiały dialekt, nie tylko sprzyjał formowaniu się jednolitego rynku wewnętrznego, lecz także niejako zwrotnie, to właśnie wspólny rynek przyczyniał się do upowszechnienia języka używanego w wymianie handlowej i urzędach. Wyzwolenie chłopstwa spod władzy lokalnego pana i podporządkowanie go jednolitemu prawu monarszemu, wraz ze zniesieniem poddaństwa i przekształceniem chłopów w samodzielnych producentów i konsumentów, zapoczątkowało proces „unarodowienia” tej klasy11. Ostatnim, równie ważnym elementem tego procesu były dążenia burżuazji do spełnienia własnych aspiracji politycznych i ekonomicznych. Ich pełna realizacja: równe opodatkowanie i prawa oraz ideały obywatelstwa (w przypadku francuskim będący tożsamym ze statusem członka narodu francuskiego); nie była możliwa, jak podkreślał Brun, bez radykalnej zmiany dotychczasowego ustroju12.

Jakkolwiek mierzi dzisiejszych nacjonalistów faszystowskiej marki, wielbiących średniowiecze i pomstujących na „demoliberalizm”, fakt dziejowy jest niezbity, grzech pierworodny nie zatarty: Ojczyzna narodziła się w zwycięskiej wojnie w obronie zdobyczy rewolucji, która była zarazem wojną przeciw arystokracji i szlachcie, przeciw dawnej klasie pracującej (…) Naród, miłość do ojczyzny, patriotyzm – są to na równi z ideą demokracji, zwierzchnictwa ludu, przedstawicielstwa ludowego – wytwory ideologiczne rewolucji burżuazyjno-demokratycznej, pociski wybuchowe myśli rewolucyjnej, zrodzone w ogniu walki klasowej.13

Powyższy cytat stanowi jeden z głównych punktów programowych Bruna. Walka klas nie zaprzecza idei narodowej, lecz przeciwnie, interes narodowy utożsamia się z dążeniem do ekonomicznego i politycznego upodmiotowienia ludu. Lojalizm względem dynastii wymagał jedynie posłuszeństwa i płacenia podatków, w zamian oferując, w najlepszych wypadku, pozostawienie poddanych w spokoju. Monarchowie oraz arystokracja w żaden sposób nie byli zdolni do uświadomienia sobie i zrealizowania aspiracji oraz potrzeb narodu, utożsamianego z ludem. Przeciwnie – zdrada byłego Króla Francji, „obywatela Ludwika Kapeta” oraz apele francuskiej, zasadniczo kosmopolitycznej arystokracji o interwencje obcych mocarstw wymierzone w naród francuski świadczą o niemożności przekroczenia przez te warstwy własnych partykularnych interesów. 

Brun podkreśla jednak, że każdy naród przechodził ten proces w odmienny sposób. We Francji pełna transformacja w państwo narodowe była możliwa dzięki wcześniejszym reformom monarchii burbońskiej, nastawionej na centralizację. Po rewolucji tamtejsza burżuazja w krótkim czasie umocniła swoją pozycję w roli klasy rządzącej, upodabniając się do swoich poprzedników i wyrzekając się więzów łączących ją z ludem. Wielka Brytania oraz Niderlandy przeszły własne rewolucje burżuazyjne już w XVI-XVII wieku zachowując przy tym, w mniejszym lub większym stopniu elementy monarchii, głównie poprzez neutralizację radykalnych ruchów ludowych i zlanie się z arystokracją14. Natomiast we Włoszech i Niemczech rozdrobnione państewka dynastyczne stanowiły główną przeszkodę na drodze do unifikacji oraz przyczyną słabości tamtejszych klasowych zrywów15. W efekcie burżuazje niemiecka oraz włoska szybko doszły do porozumienia z arystokracją dzieląc z nią władzę.

We wszystkich tych krajach hasła narodowe zostały zawłaszczone przez stare oraz nowe klasy panujące i przekształcone w ekspansywny nacjonalizm, co było efektem szerszych, strukturalnych przemian w ekonomicznej bazie. W tym przypadku było to rozpowszechnienie i utrwalenie kapitalistycznego sposobu produkcji wraz z umocnieniem pozycji burżuazji.

Historia i metamorfoza świadomości narodowej w społeczeństwach zachodnio-europejskich ukazuje nam więc z krystaliczną jasnością, jak idee panujące, zachowując pozorną tożsamość, zmieniają swą treść wewnętrzną i role dziejową w zależności od konkretnych warunków, w ostatniej instancji – od zmian w ekonomicznej strukturze społeczeństwa.16

Nie oznacza to jednak, że oryginalna, rewolucyjna idea narodowa stała się niemożliwa. Brun zdecydowanie odcinał się od znanego nam nacjonalizmu, przeciwstawiając mu swój własną idee narodową nawiązującą do jej rewolucyjnych korzeni. Jak podkreślał, walki prowadzone przez rewolucyjną Francję nie miały na celu zaboru obcych terytoriów, lecz obronę integralności kraju i zdobyczy rewolucji. Podobnie usprawiedliwia terror okresu jakobińskiego17. W tym miejscu należy zaznaczyć, że Brun nigdy nie odważył się na krytycyzm w stosunku do Związku Radzieckiego i tego typu twierdzenia stanowią również pośrednie nawiązanie do ekspansjonizmu i terroru sowieckiego.

Okupacja francuska przyczynia się wszędzie do zniesienia instytucji i przywilejów feudalnych, do kariery burżuazji, do wyzwolenia klas uciśnionych, do rozbudzenia świadomości narodowej wraz z towarzyszącymi ideami liberalnymi i demokratycznymi. (…) [okupacja; przyp.aut.] powoduje również reakcje odwrotne: tłumi antagonizmy klasowe (…). [A; przyp. aut] patriotyzm żywi się narodową nienawiścią. Ów fakt będzie brzemienny w konsekwencje: ułatwi kuglarskie wręcz połączenie reakcyjności z ideologia narodową.18

Sytuacja opisana powyżej do złudzenia przypomina mobilizację polskiego społeczeństwa, jaka miała miejsce podczas marszu bolszewików na Warszawę w lecie 1920 roku. Stąd też należy mieć w pamięci, że pracę historyczne Bruna mają silnie polityczny komponent, którego nie sposób od nich oddzielić. Pod tym względem jego twórczość stanowi wręcz klasyczny przykład marksistowskiej politycznej historiografii, która sięga do przeszłości, ale z myślą o użytku doczesnym, traktując historię jako jedną z wielu kampfplatz19.

Polska „anomalia” – o nieistnieniu polskiego narodu

W niewydanym Zarysie historii Polski20 Brun opisuje, jak Rzeczpospolita wypadła z „kolein prawidłowego rozwoju” już w XV wieku. Jej upadek, który nastąpił XVIII wieku, nie był, jego zdaniem, spowodowany wyłącznie wojnami oraz „zmiennościami losu”, lecz miał głębsze źródła w strukturze społecznej i politycznej, ukształtowanej w wyniku specyficznej drogi rozwoju, którą przeszła Polska.

Po upadku Konstantynopola handel przebiegający południowymi szlakami przez Kraków i Lwów osłabł, a co pociągnęło za sobą spadek znaczenia mieszczaństwa w tych dwóch głównych polskich ośrodkach miejskich. Jednocześnie uzyskanie dostępu do Bałtyku i Gdańska otworzyło przed polską szlachtą możliwość czerpania zysków z eksportu zboża do Europy Zachodniej. Sam Gdańsk pozostawał bytem autonomicznym w stosunku do reszty królestwa, a pośrednictwo w handlu szybko zdominowali handlarzy angielscy i holenderscy. Pomimo połączenia z zagranicznymi rynkami poprzez eksport płodów rolnych, Polska nie została wciągnięta w obręb gospodarki pieniężnej o tendencjach kapitalistycznych. Mieszczaństwo, pozbawione możliwości zysków, przegrało ekonomiczną rywalizacje ze szlachtą, która następnie dobiła konkurencje, wywalczając dla siebie liczne przywileje i monopole, skutecznie dławiąc rozwój ośrodków miejskich. Pociągnęło to za sobą także degradację pozycji chłopstwa. Pańskie monopole oraz przywiązanie do ziemi całkowicie odizolowały wieś od miasta, blokując przepływ ludności, oraz utrwalając relacje feudalne. 

Wobec silnej pozycji szlachty w Polsce, w przeciwieństwie do francuskiej centralizacji, nastąpiło utrwalenie lokalnych partykularyzmów21. W rezultacie Rzeczpospolita przypominała raczej luźną federację szlacheckich państewek22

Brun i w tym miejscu nie dokonuje żadnego przełomowego odkrycia, a opisana historia gospodarcza jest zgodna z ustaleniami ówczesnej polskiej historiografii23. Kluczowym jest jednak jego konkluzja: wobec braku silnej, antyszlacheckiej klasy zabrakło impulsów, które mogłyby w dłuższej perspektywie doprowadzić do stopniowego rozkładu relacji feudalnych. Wręcz przeciwnie, doszło do ich wzmocnienia. Brak jakichkolwiek większych ognisk walk klasowych spowodowany marginalizacją mieszczaństwa oraz ujarzmieniem chłopstwa, doprowadziło do zatrzymania jakichkolwiek procesów rozbudzania tożsamości narodowej wśród ludu.

Nie Jan Hus, lecz hustytyzm i Tabor były przeżyciem narodu czeskiego. Nie tezy Lutra, przybite na wrotach kościelnych – lecz reformacja i walki religijne. Nie Rousseau i Diderot – lecz żelazna miotła jakobińska, Valmy i Arcole. Takie były przeżycia narodów! (…) Polska jest jedynym w Europie krajem, który od przyjęcia chrześcijaństwa nie miał ani jednej wielkiej narodowej rewolucji.24 

Gdyby istniała wówczas w miastach liczna i wyrobiona politycznie klasa antyszlachecka, mielibyśmy może w 1846 roku rewolucję agrarną, która jednakże za jednym zamachem wyzwoliłaby olbrzymie siły do walki z najazdem. (…) Tym samym polska świadomość narodowa skonkretyzowałaby się na sposób zachodnio-europejski i dziś – przebolawszy od dawna rany i konwulsje przełomu – bylibyśmy zupełnie innym społeczeństwem. Ale nasza odrębność ustrojowa na tym właśnie polega, że brakło do takiego obrotu rzeczy. Tu tkwiła przyczyna niemocy Polski w XIX wieku (…) Czy nowoczesna świadomość powstała i rozwijała się u nas podobnie jak na Zachodzie? Musimy odpowiedzieć przecząco. W dawnej Polsce, wobec zaniku idei dynastycznej, mógł się wytworzyć surogat tej świadomości, ale nie odpowiada on bynajmniej późniejszemu pojęciu narodu.25

W Polsce nie miało miejsca wytworzenie się struktur burżuazyjnego państwa ani narodu zdolnego do jego obrony. W konsekwencji doszło do rozbiorów i wynikającej z tego utraty państwowości. Kolejne powstania, podejmowane przez dotychczasowy naród polityczny, a więc szlachtę, był z góry skazane na porażkę wobec przewagi militarnej zaborców. Próby wyrównania sił w postaci wciągnięcia do walk chłopstwa, ale bez jego wcześniejszego upodmiotowienia, również zakończyły się niepowodzeniem. Chłop nie widział powodu, aby sięgać po broń w imię obcej mu idei. Co ciekawe, Brun nie poczuwa się do pretensji w stosunku do szlachty. Uznaje za oczywiste, że działała ona w zgodzie z własnym interesem klasowym, broniąc przywilejów i ziemi, które stanowiły podstawę jej egzystencji26.

Niezależność ekonomiczna jako pełnia narodowej suwerenności 

Zanik państwowości (czy raczej jej niewykształcenie się) skutkował tym, że wszelkie kluczowe decyzje i reformy wpływające na kształt struktury społecznej wprowadzane były przez państwa zaborcze w ramach ich wewnętrznych reform. Likwidacja anachronicznej klasy jaką była szlachta wobec niemocy ludu i braku rodzimej burżuazji również dokonała się za sprawą obcej interwencji. Zniesienie poddaństwa odebrało szlachcie (oraz szlacheckim powstańcom) jej jedyny, i tak niewykorzystany, atut w postaci potencjalnego poparcia chłopstwa. W wyniku reform pozbawiono szlachtę ekonomicznych podstaw bytu. Ci, którym nie udało się utrzymać ziemi i przeobrazić się w ziemiaństwo, emigrowali do miast, tworząc pierwsze pokolenia inteligencji. Wobec upadku stanu szlacheckiego inteligencja, wspólnie z mieszczaństwem przejęła przywództwo – nie w wyniku walki, lecz na skutek zapełnienia pustki powstałej po dawnych elitach

Tylko przez swoją klasową samowiedzę, klasową dumę, wolę stania się „z niczego – wszystkim”, według słynnej formuły „stanu trzeciego”, mogą dojrzewające klasy narodu wnieść nowe wartości do więdnącej kultury warstw wyższych. Łatwo się o tym przekonać. Mieszczaństwo nasze nigdy tej klasowej samowiedzy nie posiadało, nie karmiło się jej walką ze światem szlacheckim. Dlatego tak mizerny, jak nigdzie indziej, był jego wkład kulturalny, gdy siłą zewnętrznych okoliczności zostało powołane do współrządów w narodzie.27
Pojawienie się kapitalizmu miało w Polsce charakter miejscowy i w znacznej mierze powstały również z inicjatywy zewnętrznej. Kapitalizm na ziemiach polskich, zwłaszcza w jego wczesnych fazach, rozwijał się rękami zagranicznych specjalistów i techników z między innymi Niemiec, przy wsparciu kapitału zagranicznego z głębi imperiów, a także z Francji i Anglii.28 

Dopiero w późniejszym okresie rodząca się, „spóźniona” burżuazja polską włączyła się w dalszą rozbudowę kapitalizmu. Jednak wówczas epoka kapitalizmu w poszczególnych państwach wchodziła w fazę schyłkową. Konkurencja i ekspansja rynków doprowadziły do kolejnych tragedii przełomu XIX i XX wieku: kolonializmu, konfliktów terytorialnych, wojen handlowych, zinstytucjonalizowanych systemów wynaradawiania, mających na celu głębszą integrację peryferii z centrum. Słowem – do imperializmu, jako kolejnego stadium kapitalizmu – parafrazując tytuł pracy Lenina z 1916 r.29. Bez wątpienia to do tych tez, które w kolejnych latach zostały uznane przez Międzynarodówkę Komunistyczną za obowiązujące, nawiązywał Brun.

Państwo narodowe, które w swoim czasie wydawało się idealną ramą życia gospodarczego, zostało szybko przerośnięte przez zawrotny rozwój sił wytwórczych. Próby rozwiązania tej sprzeczności idą bądź w kierunku zaboru (i wynarodowienia) obcych etnograficznie terytoriów, bądź ku zdobyciu kolonii, bądź wreszcie ekspansji finansowej. Dla pomniejszych państw możliwa jest tylko pierwsza metoda, coraz bardziej zawodna wskutek powszechnego, nawet wśród tak zwanych narodów niehistorycznych, wzmożenia samowiedzy narodowej. (…) W rezultacie zaciekłego współzawodnictwa i konfliktów zbrojnych jesteśmy dziś w epoce światowego feudalizmu finansowego, który można sobie wyobrazić w postaci olbrzymiej piramidy „sfer wpływu” i zależności ekonomicznej. Szczyt tej piramidy znajduje się kędyś pomiędzy Imperium Brytyjskim a Stanami Zjednoczonymi, lecz przesuwa się coraz wyraźniej na drugą stronę Atlantyku.30

W tej sytuacji Polska z wyspowym kapitalizmem, brakiem silnych wewnętrznych inwestorów i z uzależnieniem od kapitału zagranicznego nie może odgrywać innej roli niż państwa wasalnego, żyjącego z eksploatacji Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Odzyskanie niepodległości w 1918 r., zdaniem Bruna, nie znaczyło nic, jeśli główne ośrodki przemysłowe pozostawały w obcych rękach lub zostawały sprzedawane w kolejnych latach31. Nawet istnienie polskiej klasy kapitalistów niewiele by zmieniło, ponieważ w epoce feudalizmu finansowego narodowe tożsamości traciły dla nich na znaczeniu. „Społeczne wierzchołki”, podobnie jak w przeszłości, pozostawały kosmopolityczne, w przeciwieństwie do ludu wiejskiego oraz nowego aktora na scenie historii – proletariatu32

Mimo peryferyjnego charakteru polskiego kapitalizmu i nielicznej klasie robotniczej Brun patrzył optymistycznie na możliwość przemian w ramach, nie tyle rewolucji społecznej, ile prawdziwie narodowowyzwoleńczej, która mogłaby ją poprzedzać. 

Wczesnemu dojrzewaniu politycznemu klasy robotniczej sprzyjają warunki, jakie wytwarza kapitalizm importowany. W kraju gdzie w krótkim czasie, za sprawą obcego kapitału, powstaje wielki przemysł, tworzą się ludne ośrodki proletariackie, i ruch robotniczy nie da na siebie czekać. Lecz druga strona kapitalizmu – burżuazja przemysłowa i finansowa – nie wzmoże się w tym samym stosunku jako czynnik kulturalny i polityczny, gdyż zastępuje ją czysta kategoria ekonomiczna – bezimienny, międzynarodowy kapitał. 33

Wbrew powszechnemu przekonaniu o Polsce jako „przedmurzu cywilizacji zachodniej”, Brun lokował ją bliżej państw walczących z kolonializmem (Chiny, Indie), lub które przeszły proces modernizacji i udanej obrony przed europejskim imperializmem (Turcja, Japonia)34, Proponował w ten sposób wspólny front walki przeciwko dominacji zachodniego kapitału. Pomysł współpracy sił rewolucyjnych w Europie Wschodniej z ruchami wyzwoleńczymi z krajów skolonizowanych został zaczerpnięty ponownie z propozycji Lenina, tym razem z czasów II kongresu III Międzynarodówki z 1920 r.35 Dopuszczał on sojusz rewolucji proletariackiej z ruchami narodowowyzwoleńczymi, również o charakterze nacjonalistycznym i burżuazyjnym, przeciw zachodniemu kapitałowi i imperiom kolonialnym.

Na czele buntu przeciw feudalizmowi finansowemu miała stać Rosja Sowiecka, której niedawna rewolucja, według Bruna, była w istocie buntem przeciw ekonomicznej zależności, aniżeli rewolucją komunistyczną. To właśnie państwo rad miało osiągnąć prawdziwą niepodległość poprzez nacjonalizacje, a więc dosłownie „unarodowienie” przemysłu oraz handlu36. Nie był to więc socjalizm, a co najwyżej kapitalizm państwowy. Były to twierdzenia niemal heretyckie dla innych członków polskiej, czy jakiejkolwiek innej kompartii. Brun zasłaniał się twierdząc, że była to zbyt daleko idąca próba „przedyplomatyzowania”37 – wyciągnięcia ręki do środowisk spoza partii. Większość ówczesnych decydentów politycznych w Polsce, wywodzących się głównie z postszlacheckiej inteligencji, nie była gotowa myśleć o pełnej ekonomicznej niezależności, o pogwałceniu „świętego prawa własności” i reformie rolnej, czy dopuszczeniu klas ludowych do niezależnej partycypacji w kulturze. 

Czynniki zewnętrzne, wobec pustki polskiego życia społecznego będące głównym motorem przemian w XIX wieku, stworzyły złudzenie ciągłego, stopniowego postępu samoistnie rozwiązującego problemy, w tym także kwestię niepodległości. „Zbyt upokarzające i okrutne byłoby przyznanie: Polskę zgładzono, gdyż zawadzała dominującym niegdyś w Europie potęgom; Polskę przywrócono, gdy dziś panującym w Europie potęgom stała się potrzebna”38. Zamiast tego ogłoszono, że dziejowej sprawiedliwości stało się zadość, a niepodległość przywrócono siłą woli i poświęceniem elity narodu. Brun, krytykując ten optymizm, przywodzi na myśl Złudzenie Postępu Georgesa Sorela, które z pewnością znał i do którego pośrednio się odnosił. Ów naiwny optymizm przysłaniał, jego zdaniem, niewygodną prawdę na temat peryferyjności ziem polskich. 

Anatomia polskiej psychiki 

W celu odsłonięcia tejże niewygodnej prawdy Brun podjął się napisania swojego, jak się później okazało, najsłynniejszego dzieła Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek. Stawiając znanego polskiego literata jako reprezentanta mentalności polskiej lewicującej inteligencji, Brun podjął się zarówno krytyki, jak i propozycji alternatywnego wyjścia z kryzysu, w którym znalazła się Polska w połowie lat dwudziestych XX wieku. Osobną kwestią, na której nie ma najprawdopodobniej odpowiedzi, jest pytanie czy była to cyniczna strategia Bruna, czy raczej jego szczere poglądy, od których musiał się odciąć w wyniku nacisków partii.

…cały bieg myśli w tej broszurze sprowadza się do tego, żeby wychodząc „z konsekwentnie nieklasowego stanowiska” t. [sic!] nie ze stanowiska pewnej klasy walczącej o swe interesy, lecz ze stanowiska „narodowego”, „ponadklasowego”, uwidocznić znaczenie walki klasowej jako czynnika rozwoju oraz niemożliwość moralnego i kulturalnego ‘odrodzenia” bez przewrotu społecznego. Podejmując tę pracę, miałem na względzie zupełnie określonego czytelnika: tę część inteligencji polskiej, która odczuwa pustkę duchową burżuazyjnego społeczeństwa, jego beztwórczość kulturalną, ale nie może znaleźć wyjścia. (…) Sądziłem, że w ten sposób dopomogę bodaj jednostkom z tego środowiska przemóc pierwsze trudności na drodze do prawdy, przełamać głęboko tkwiące opory umysłowe, że reszty dopracują się sami.39

Diagnoza Bruna była następująca: wobec jałowości polskiego życia duchowo-intelektualnego, spowodowanego brakiem walk klasowych inteligencja zapadła na dwie choroby. Pierwszą z nich jest snobizm (w sposób dość przewrotny zaczerpnięty z jednego z tekstów Żeromskiego40), oznaczający bezrefleksyjne przenoszenie na rodzimy grunt zachodnich idei i rozwiązań, które nie odnajdywały swego odbicia w materialnej rzeczywistości Polski41

Drugą z nich był już wynalazek typowo polski. W reakcji na kolejne porażki powstań wyłonił się polski romantyzm w mistycznej odsłonie. Brun rozumie go jako całkowite wyobcowanie z rzeczywistości, brak „myśli o ruchu i rozwoju, a jedynie trwaniu” i „wypatrywaniu znaków”42. Zamiast wyciągać wnioski z porażek, przykrywano je opowieściami o moralnym oczyszczeniu i odkupieniu win narodu. Kiedy mobilizacja ludu nie przynosiła rezultatu, zaczęto pokładać nadzieje w wąskim gronie „mężów opatrznościowych” oraz „hetmana”, figurze wybawiciela, których z czasem zaczęto utożsamiać z Józefem Piłsudskim i jego legionami43. W ten sposób uruchomiono mechanizm tworzenia mitów oraz cudów, mających usprawiedliwić upokarzające klęski poprzez oderwanie ich od rzeczywistych przyczyn, oraz pozostawiać z obietnicą ich zadośćuczynienia44

W tym miejscu krytyka romantyzmu formułowana przez Bruna jest właściwie kontynuacją refleksji Stanisława Brzozowskiego nad polską „duszą”45. Mit, rozumiany w sensie nadanym mu przez Sorela46, nie był zjawiskiem negatywnym, o ile pobudzał do działania, podtrzymywał energię kolejnych pokoleń i nie przesłaniał realnych powodów podejmowania wysiłku. Z tych właśnie pozycji wypływa pochwała Bruna dla „moralnej siły” niewyekwipowanej, bosej Armii Czerwonej, wiedzionej mitem światowej rewolucji, ale również mobilizacji polskich poborowych w czasie Bitwy Warszawskiej, walczących za „szklane domy”47. Problem, jak zauważa Brun, pojawia się wówczas, gdy mit przeistacza się w wiarę w cuda, utrwalaną przez trwale obecną w świadomości inteligencji tradycje romantyczną. 

Pierwszym z takich cudów miało być odzyskanie niepodległości, przyznane nie z woli zachodnich mocarstw a wywalczone przez „poświęcenie garstki niezłomnych”. Drugim – zwycięstwo w bitwie warszawskiej w 1920 r. Trzecim, którego nadejścia wciąż oczekiwano, miało być cudowne uzdrowienie nowo powstałego państwa: usunięcie zapóźnienia, zniwelowania nierówności społecznych, przezwyciężenie deficytu kultury politycznej. Inteligencja ponownie zlekceważyła materialne uwarunkowania tych zjawisk, żywiąc przekonanie, że sam fakt odzyskania niepodległości skłoni klasy posiadające do zaangażowania się w oświecenie ludu oraz dobrowolnej rezygnacji z części z przywilejów ekonomicznych48

Analizując twórczość Żeromskiego, Brun zauważa, że postępowy intelektualista unika jak ognia wszelkich form ludowej samoorganizacji i konfliktów społecznych w obrębie ponadklasowo pojmowanego narodu. W istocie zbliża go to do nacjonalistycznej, reakcyjnej idei wszechpolskości49. W tej perspektywie rewolucja jawi się jako zaprzeczenie inteligenckiej wizji jedności narodowej. Jak próbuje przekonać nas Brun, kultura polska kwitła w Galicji i Królestwie Polskim właśnie dzięki „wdychaniu zawartych w atmosferze odżywczych miazmatów rewolucji”, podczas gdy panująca w zaborze pruskim atmosfera narodowej konsolidacji wprowadziła zaduch w szczelnym „mieszczańsko-szlacheckim świadku”50

Problemem inteligencji jest więc niemożność zerwania ze szlachtą i zatopienie się w żywiole ludowym, do którego żywi się sympatię, ale zarazem czuje potrzebę podtrzymywania ciągłej dystynkcji. Tylko prawdziwi „wychodźcy klasowi”, porzucający szlachecką kulturę inteligencji, mogą współtworzyć wysiłek narodowotwórczy z ludem51. Rozwiązaniem więc nie jest paternalizm, badania etnograficzne i chłopomania. Jednocześnie zadaniem dla klas ludowych jest pozostanie przy własnych narracjach oraz nie wpuszczanie w szeregi w swoich organizacji inteligenckich „dobrodziejów”.

Elita społeczeństwa, reprezentująca pewien typ kultury, wiele może zdziałać, wiele rozdać z tego, co posiada. (…) Ale nie może nalać z próżnego. Nie może stwarzać wartości ideowych, moralnych, estetycznych nie odpowiadających typowym dla niej formom współżycia, nie będących duchową tych form emanacją. Czerpać z życia ludu? Czyż mało mieliśmy literackiego chłopomaństwa w przeróżnych sosach? (…) Lecz zasoby duchowe, tkwiące w masach ludowych, nie przez studia miłośników lingwistyki i etnografii, nie przez adaptację i kooptacje kulturalną stać się mogą czymś więcej niż ciekawostką kawiarnianą. Niechże Żeromski uczyni w duchu swej propagandy jedną małą próbę: niechże spróbuje wyrugować z życia sfer kulturalnych niezręczne, sztywne, napuszone zwracanie się per „pan” na rzecz formy „wy”, używanej na całym obszarze ziem polskich przez milionowe masy ludowe. Nie da temu rady.52
…porażką idei ruchu ludowego na modłę tradycji jakobińskiej i zwycięstwem oportunizmu było wyrzeczenie się przez ruch ludowy pamięci o bohaterskim Jakubie Szeli, na rzecz przyjęcia szlacheckiej historii i opinii. Wyrzeczenie się własnych tradycji oznaczało w dalszej perspektywie wyrzeczenie się postulatów.53

Jeśli inteligencja pragnie przezwyciężyć kryzys młodego państwa, a zarazem własną „duchową pustkę”, powinna zjednoczyć się z robotnikami i chłopami w walce o reformy wymierzone w klasy uprzywilejowane. Tak rozumiane zjednoczenie ma oznaczać zanurzenie się w ludowym żywiole i rozpłynięcie się w nim. W wyniku tej przemiany, a także wywalczonych reform, zaniknie również szlachecka tradycja dotąd utożsamiana z polskością, a jej miejsce zajmie nowa, autentyczna kultura narodowa54

Najprawdopodobniej Brun odnosił się do pewnego stopnia do rosyjskiego proletkultu, jak i wewnątrzpolskiej dyskusji o kulturze proletariackiej, prowadzonej w latach 1921-1925. Mimo wspólnego im poczucia kresu, czy wręcz fatalizmu kultury burżuazyjnej, nie podzielał ich ściśle klasowego i niemal mesjanistycznego pojmowania kultury robotniczej jako formy ostatecznie znoszącej klasowość jako taką, charakterystycznej przede wszystkim dla sowieckiego prolekultu55. Jak zauważył Andrzej Stawar, idąc za Sorelem, Brun ujmował walkę klas w kategoriach etycznych jako wartość, a nie obiektywny fakt56. Kultura ludowa, obejmująca wykluczone przez część „Kultury Robotniczej” chłopstwo, miała tchnąć w kulturę narodową nowe życie, sprowadzić z powrotem na ziemie i ponownie powiązać z materialną pracą. Lud w ramach tak pojmowanej klasowości, podobnie jak u Brzozowskiego57, miał przejąć prym w narodzie, a nie stanowić jego zaprzeczenie. Tym samym Brun, być może nie powtórzył błędu „wszechpolskości” Żeromskiego, jednak zrezygnował z konsekwentnie klasowego stanowiska. Czy to w ramach taktyki, czy w zgodzie z własnym sumieniem.

Jedyną realną szansę na realizacje zarysowanego powyżej programu – przebudzenia inteligencji, odnowienia kultury narodowej – miała Komunistyczna Partia Polski. Było to oczywiście założenie towarzyszące Brunowi od samego początku. Stąd liczne ukłony w stronę inteligencji, odwoływanie się do jej elitarnego poczucia misji58, ale i do odpowiedzialności za państwo. Peryferyjna Polska była zbyt słaba, by samotnie przeciwstawić się uśpionemu niemieckiemu militaryzmowi na zachodzie i sile rewolucji na wschodzie. Układy z zachodnimi mocarstwami, dla których priorytetem są rodzime inwestycje i zduszenie potencjalnej rewolucji w Niemczech, zakończyłyby się sprzedaniem Polski rewizjonistom traktatu wersalskiego. Z drugiej strony Brun dostrzegał zakorzenioną w polskiej mentalności niechęć do Rosji. „Eksperyment” dziejący się na wschodzie, mimo wielu niewiadomych, mógł jednak przynieść również wiele korzyści, które należało rozważyć, zważywszy na niekorzystne położenie geopolityczne59. Inteligencja potrzebuje jedynie „przemóc pierwsze trudności na drodze do prawdy, przełamać głęboko tkwiące opory umysłowe”, chciałoby się rzecz wyjść poza wytworzone przez siebie fantazmaty, stosując współczesne określenie.

Zamiast zakończenia – usytuowanie w dyskursie i spojrzenie krytyczne

Mimo że Brun jest przede wszystkim kojarzony z krytyką literacką, w pracach poświęconych formowaniu się narodów wchodził w rolę historyka – w której warto nadmienić, odnajdywał się stosunkowo dobrze zważywszy na znajomość ówczesnych ustaleń tej dyscypliny. W przypadku polskich prac odchodził od części przyjętych schematów klasycznych narracji historii narodowej. Podczas gdy lwia część autorów pisała o niemożności konsolidacji pełni narodu na rzecz reform czy walki w powstaniach, Brun w myśl swoich tez wskazywał na brak tegoż narodu we współczesnym tego słowa znaczeniu.

To właśnie kwestia narodowa odróżniała go spośród partyjnych towarzyszy. Przez cały dwudziestoletni okres istnienia KPP trwały wewnętrzne dyskusje dotyczące wypracowania jednolitego stanowiska wobec państwa polskiego. Były to jedynie nieśmiałe i fragmentaryczne propozycje60, co sygnalizował sam Brun podczas partyjnych spotkań61. Abstrakcyjny postulat Polskiej Republiki Rad w latach 1918-1919, stawiany w kontrze do państwa polskiego i wyborów do sejmu, w żaden sposób nie rezonował z nacjonalistycznie rozbudzonym nastrojem miast i nie adresował problemów wsi. Po ustaleniu ostatecznego kształtu granic w latach 1921-1923 partia nie mogła już zasłaniać się argumentem o priorytecie walk rewolucyjnych nad postulatami samookreślenia narodów. Kwestia ustosunkowania się do granic II RP okazała się najbardziej problematyczna, co widać również po wymownym pominięciu jej przez Bruna. W KPP panował konsensus co do konieczności zwrotu „Kresów”: Zachodniej Białorusi i Ukrainy, ale również Śląska i Pomorza62. W połączeniu z podporządkowaniem się wytycznym z Moskwy stawiało to partię w roli obcej agentury i przeciwników niepodległości.

Najdalej idącymi w kwestii ustosunkowania się do niepodległości i państwa były ustalenia IV konferencji KPP z grudnia 1925 r.63, o których Brun dowiedział się przebywając wówczas w więzieniu. W napisanej właśnie w tym okresie Tragedii pomyłek dostrzec można odbicie znacznej części z decyzji konferencji. Przeniesienie dyskusji o suwerenności z problematycznej polityki zewnętrznej na pole polityki ekonomicznej pozwalało komunistom na znacznie większą swobodę. Krytyka wpływu zagranicznego kapitału nie była jednak czymś wyjątkowym w ramach kompartii i pojawiała się już wcześniej64. Z kolei rozpowszechnienie dyskursu suwerenności i nacjonalizmu gospodarczego poza środowisko komunistów nastało dopiero wraz z nadejściem wielkiego kryzysu w 1929-1930 r.65. Miało ono miejsce niezależnie od postulatów KPP. Porównania Polski do np. „koloni kapitału” służyły nie tyle krytyce globalnego systemu, ile wyrażenia niezadowolenia z pozycji Polski i roszczeń do „prawowitego” uczestnictwa w europejskim kolonializmie66.

Warto również wspomnieć o wcześniej sygnalizowanym wpływie luksemburgizmu na politykę narodowościową KPP, choć nie jest to miejsce na szerokie omówienie tego zagadnienia. Na podstawie pozostawionych przez Bruna pism i jego wypowiedzi trudno jednoznacznie stwierdzić jego stanowisko. W latach dwudziestych bronił decyzji SdKPiL w kwestii niepodległości, przy jednoczesnym głoszeniu potrzeby otwarcia partii na ludowy patriotyzm67. W późniejszych pismach z lat trzydziestych oskarża Luksemburg o „stanowisko nihilistyczne” względem zagadnień narodowościowych68 oraz zatrucie teorii socjalizmu automatyzmem rozwoju na wzór burżuazyjnego ewolucjonizmu69. Natomiast przynajmniej do pewnego stopnia musiało to wynikać bolszewizacji KPP jaka zaszła w na przełomie lat 20-tych i 30-tych.

Prezentowany przez Bruna materializm historyczny, mimo elementów nowatorskich jak na ówczesne lata, jawi się dziś jako stosunkowo ortodoksyjny. Zakładał on istnienie „prawidłowej” drogi rozwoju, w której rewolucja francuska i proces narodowotwórczy stanowią model idealny, a przypadek polski anomalię, którą należy przezwyciężyć. W ten sposób Brun, przyjmując zewnętrzny wyznacznik normy, dokonał swoistej samo-kolonizacji70, którą równocześnie krytykował w postawie inteligenckiego snobizmu. Można to wyjaśnić powszechnie przyjętym przez KPP, oraz szerzej przez międzywojenny marksizm, kurczowym trzymaniu się schematów kolejnych formacji społecznych w ramach teorii socjalizmu naukowego. 

Brun popełnił również znaczną ilość treści o charakterze propagandowych, zachwytów nad „ojczyzną proletariatu”, które z dzisiejszej perspektywy nie zestarzały się najlepiej. Liczne stowarzyszenia robotnicze o których pisał przekształciły się w scentralizowane aparaty społecznej kontroli, a awangarda partyjna jeszcze za jego życia uległa biurokratyzacji71. A w kontekście krytyki imperializmu całkowicie pomijał sowiecki, którego prawdopodobnie w ogóle nie dostrzegał. 

Wewnętrzne napięcie między podporządkowaniem się wytycznych Kominternu a swoistym „narodowym komunizmem” stanowi o specyfice twórczości Bruna. Jego prace pokazują, że oryginalność myśli nie sprowadza się jedynie do niepowtarzalności poruszanych wątków. Brun nie tworzył w izolacji. Jego pisma stanowią swoisty pryzmat, w którym odbijają się dyskusje toczące się zarówno wewnątrz środowiska komunistycznego, jak i szerzej w kręgu lewicowej inteligencji okresu międzywojennego. Wyjątkowość jego dorobku leży właśnie w umiejętnym skracaniu dystansu między tymi dwiema, przenikającymi się zresztą, sferami. 

Z jednej strony była to konsekwentna praca nad określeniem przez kompartie stosunku do państwa narodowego i niepodległości, przy jednoczesnym zachowaniu wewnątrzpartyjnych dogmatów. Z drugiej – próba przedstawienia koncepcji suwerenności gospodarczej ukutej przez KPP czy leninowskich tez o imperializmie w późnym stadium kapitalizmu, w języku zrozumiałym dla niekomunistycznego odbiorcy. Tym samym Brun przyczynił się do rozwinięcia i do pewnego stopnia rozpropagowania istniejących wewnątrz KPP tez, przypominających współczesne nam teorie zależności. Kontynuowanie refleksji Brzozowskiego, sięganie po pisma Sorela, czy ambiwalentna postawa wobec Żeromskiego sprowadziły jednak na niego krytykę ze strony partii, która ostatecznie stępiła jego pióro72. Niemniej pozostawił po sobie wyraźne ślady intelektualnego wysiłku zmierzającego do dostosowania marksistowskiego materializmu do polskich realiów oraz do wpisania go w lokalny klimat ideowy.

  1. Julian Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, Książka i Wiedza, Warszawa 1958, s. 48.
  2. Ostatnimi czasy po Bruna sięgnęli Andrzej Friszke (Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926, Krytyka Polityczna, Warszawa 2023, s. 550-567) streszczając Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, oraz Eryk Krasucki („Kandyd w potrzasku. Juliana Bruna długa podróż z Brukseli do Moskwy (1937–1941)”, Polish Biographical Studies 11.1 (2023), s. 43-91) – w tekście biograficznym. Tam też odsyłam czytelników zainteresowanych życiorysem Bruna. Wątki biograficzne można odnaleźć również w, jak sam tytuł wskazuje, „krytycznej” pracy M. Gmurczyk-Wrońskiej, „Julian Brun-krytyczny szkic do portretu komunisty”, Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej 45 (2010), s. 123-139; jak i w bardziej czołobitnych: F. Kaliska, Julian brun-Bronowicz. Życie – Działalność – Twórczość, Książka i wiedza, Warszawa 1973; C. Bobińska, „Wstęp” [w:] J. Brun, Zjednoczenie Narodowe i wojna domowa, „Bus”, Kraków 1992. Brun darzony jest estymą przez reprezentantów konserwatywnej „lewicy” patriotycznej, m,in. R. Okraskę, („Tradycje polskiej lewicy (Przewodnik ideowy)”, „Lewicowo”. http://lewicowo.pl/tradycje-polskiej-lewicy-przewodnik-ideowy/ [dostęp: 10.10.2025]). Jarosław Tomasiewicz zalicza go nawet do grona narodowych bolszewików: Naprawa czy zniszczenie demokracji? Tendencje autorytarne i profaszystowskie w polskiej myśli politycznej 1921-1935, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2012, s. 343; Po dwakroć niepokorni. Szkice z dziejów polskiej lewicy patriotycznej, Nowy Obywatel, Łódź 2014, s. 185. Rzeczywiście został okrzyknięty tym mianem przez partyjnych towarzyszy, ale był to element szerszych konfliktów frakcyjnych. W kontekście pracy Tomasiewicza uważam to za poważne niezrozumienie ideologicznego osadzenia Bruna w ruchu robotniczym, a nie nurtach szowinistycznych jak miało to miejsce z przyrównywanym do niego Smienowiechowiestwem (zob. R. Łętocha, „Nacjonal-Bolszewik czy narodowy komunista. Naród i nacjonalizm w koncepcjach Juliana Bruna-Bronowicza” [w:] E. Krasucki, T. Sikorski, A. Wątor (red.), Polska Lewica. Koncepcje – Ludzie – działalność. T. I, Oficyna Wydawnicza „Atut”, Wrocław 2012, s. 213-222). Warto również wspomnieć o wykorzystaniu teorii Bruna w analizie polskiej mentalności w kontekście porozbiorowej melancholii, podjętej przez Leszka Koczanowskiego („Z genealogii zbiorowej wyobraźni: katastrofa, melancholia i fantazmaty polskości”, Teksty Drugie 5 (2022), s. 128-142).
  3. Pomysł zmiany ulicy Juliana Bruna w 2017 roku przeszedł na fali szerszego procesu dekomunizacji przestrzeni publicznej. Należy pochwalić samorządowców za pomysłowość – obecnie nosi ona nazwę Giordana Bruna.
  4. Jan Hempel (1877-1937) – publicysta, filozof, teoretyk ruchu robotniczego i spółdzielczego, inteligent-samouk. W trakcie swojego bogatego życia odbył ideologiczne podróże, wiążąc się na różnych etapach z anarchizmem, neopogaństwem, mistycyzmem, polskim mesjanizmem, ruchem wolnomyślicielskim i ze swoistym nietzscheanizmem. W 1914 r. wstąpił do Legionów Józefa Piłsudskiego, by ostatecznie związać się z ruchem komunistycznym. Zob. J. Szmyd, Jan Hempel. Idee i wartości, Książka i Wiedza, Warszawa 1975; A. Gajda, „Neopogaństwo lewicowe”, Państwo i Społeczeństwo XII(3) (2012), s. 131-139; P. Rzewuski, „Wizja dziejowej roli Polski w Kazaniach Jana Hempla”, Studia z Filozofii Historii T.6, nr 3 (2015), s. 177-93.
  5. J. Brun-Bronowicz, Zjednoczenie Narodowe i wojna domowa, wstęp i red. Celina Bobińska, „Bus”, Kraków 1992, s 109.
  6. Tenże, „Walka klasowa i formowanie się nowoczesnego narodu” [w:] Z dziejów współczesnej idei narodowej, Biblioteczka Myśli Współczesnej, Łódź 1946, s. 3.
  7. Tamże, s. 6-7.
  8. H. Prienne, Medieval Cities: Their Origins and the Revival of Trade, tłum. F.D. Halsey, University Press, Princeton 1980, s. 124, 128; H. Sée, Źródła współczesnego kapitalizmu, tłum. J. Kurnatowski, Fundacja wieczysta im. H.J. Chankowskiego, Warszawa 1932, s. 42-43; Co zastanawiające Brun nie poświęca zbyt wiele uwagi wpływowi kolonializmu na proces unaradawiania jak i rozwoju kapitalizmu we Francji. Nieco późniejsza praca wydana w 1939 r., ale będąca efektem wcześniejszych badań: M. Bloch, Społeczeństwo feudalne, tłum. E. Bąkowska, PWN, Warszawa 1999, s. 351.
  9. K. Marks, „Tak zwana akumulacja pierwotna”, w: Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. I, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 770-821.
  10. Nie sposób stwierdzić do jakiego stopnia teoria Bruna pozostaje pod bezpośrednim wpływem prac czołowego ideologa konkurencyjnej Polskiej Partii Socjalistycznej, Kazimierza Kelles-Krauza. Poglądy obu autorów w wielu miejscach pozostają zbieżne. Zob. K. Kelles-Krauz, „Niepodległość Polski a materyalistyczne pojmowanie dziejów (1904)”, w: tenże, Wybór pism politycznych, Nakład Drukarni Narodowej, Kraków 1907, s. 242-272. Brun jednakże nie pozostawił żadnych dowodów potwierdzających tę tezę. Wiemy natomiast o wpływie Kelles-Krauza na Brzozowskiego, który z kolei odcisnął niebagatelny wpływ na poglądy Bruna. A. Walicki, Stanisław Brzozowski – Drogi myśli, Universitas, Kraków 2011, 201-202; A. Mencwel, Stanisław Brzozowski. Postawa krytyczna. Wiek XX, Krytyka Polityczna, Warszawa 2014, s. 413-428.
  11. K. Marks, „Tak zwana akumulacja pierwotna”, w: Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. I, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 770-821.
  12. „…wyjątkowość francuskiego przykładu, typ idealny – Z rewolucyjnej i klasowej treści republikańskiego patriotyzmu wywodzi się francuskie pojęcie narodu, nie znające różnicy pomiędzy narodowością a obywatelstwem – przynależnością państwową. Naród francuski i państwowość francuska pokrywają się całkowicie – zjawisko, które już nigdy i nigdzie nie powtórzyło się w tym samym stopniu w krajach burżuazyjnych” – Tenże, „Kosmopolityzm a sprawa narodowa” [w:] Pisma wybrane. Tom I. W kwestii narodowej, s. 66; Tenże, Zjednoczenie Narodowe i wojna domowa, s. 60.
  13. Tenże, „Walka klasowa i formowanie się nowoczesnego narodu”, s. 26.
  14. Zob. tenże, „Specyficzny charakter rewolucji burżuazyjnej Anglii” [w:] Zjednoczenie Narodowe i wojna domowa, s. 108-156.
  15. Tenże, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 98-99; M. Orzechowski, Naród – ojczyzna – państwo w myśli politycznej Juliana Bruna-Bronowicza, Książka i Wiedza, Warszawa 1986, s. 267-268.
  16. Tenże, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 100.
  17. Tenże, „Przyczynki do kwestii narodowej”, s. 41-44.
  18. Tenże, Zjednoczenie Narodowe i wojna domowa, s. 79.
  19. M. Tomba, „Political Historiography. Re-Reading the Eighteenth Brumaire” [w:] Marx’s Temporalities, Brill, Leiden-Boston 2013, s. 35-59.
  20. Zarys historii Polski/ tłum. z franc. na jęz. polski/ [w:] Akta Juliana Bruna, Archiwum Akt Nowych, 2/1312/0/3/186/III/10.
  21. Tamże.
  22. J. Brun, „Przyczynki do kwestii narodowej”, s. 46; Warto odnotować, że podobną diagnozę sformował znacznie później Jan Sowa w Fantomowym ciele króla: „Rzeczpospolita nie istniała realnie jako suwerenne państwo. Było raczej luźną federacją magnackich dominiów i niezależnych województw”: J Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą, Universitas, Kraków 2011, s. 258.
  23. F. Bujak, Studia historyczne i społeczne, Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Lwów-Warszawa-Kraków 1924, s. 105-118; Tenże, Rozwój gospodarczy Polski w krótkim zarysie, Wydawnictwo Spółdzielczego Instytutu Naukowego, Kraków 1925, s. 11-16; J. Rutkowski, „Rozkwit gospodarki pańszczyźniano-folwarcznej” [w:] Historia gospodarcza Polski (do 1864 r.), Książka i Wiedza, Warszawa 1953, s. 85-186; Tenże, „Upadek gospodarczy po wojnach z połowy XVIII w. Odbudowa”, w: Historia gospodarcza Polski, s. 187-195.
  24. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 113.
  25. Tamże, s. 100, 107.
  26. Tamże, s. 104.
  27. Tamże, s. 75.
  28. Tamże, s. 36
  29. W.I. Lenin, „Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu”, red. P. Strębski, W. Figel, „Marxist.org”. https://www.marxists.org/polski/lenin/1916/imperializm/index.htm [dostęp: 25.10.2025].
  30. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 99.
  31. Tamże, s. 90.
  32. Tamże, s. 128.
  33. Tamże, s. 123-124.
  34. „Poucza nas o tym między innymi najświeższa historia ludów azjatyckich. Widzimy, że tylko te z nich pozbywają się jarzma europejskich „protektorów” i osiągają niepodległość, które walkę rozpoczynają w sposób zdecydowany od rewolucji wewnętrznej przeciwko kastom rządzącym i ich zmurszałym instytucjom. Japonia, aby stać się mocarstwem, musiała pokonać samurajów. Tą samą drogą idą Indie, Chiny, Persja i w sposób uderzający – Turcja” tamże, s. 107-108; „Już od układu sił społecznych w danym społeczeństwie, od ekonomicznie i historycznie uwarunkowanej jego struktury kulturalnej zależeć będzie, czy na czele tego ruchu stanie, jak w Rosji, proletariat, potężnie wsparty na chłopstwie, czy młoda burżuazja, jak w Indiach, Chinach, Turcji, Egipcie. Również bardzo złożony, dziś jeszcze niejasny splot koniunktur gospodarczych i politycznych zadecyduje o wzajemnym stosunku między tym buntem narodów-wasalów a ruchem proletariackim w krajach starego kapitalizmu”, tamże, s. 91.
  35. W.I. Lenin, „Draft Theses on National and Colonial Questions For The Second Congress Of The Communist International”, „Marxist.org”, https://www.marxists.org/archive/lenin/works/1920/jun/05.htm [dostęp: 06.11.2025].
  36. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 89-90.
  37. Tenże, „Oświadczenie tow. Juliańskiego do K.C KPP”, Nowy Przegląd (1926) nr 6-7, s. 1127; „W sprawie broszury tow. Bronowicza. Od redkacji N.P.”, Tamże, s. 1126-1127.
  38. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek , s. 57.
  39. Tenże, „Odpowiedź tow. Bronowicza”, Nowy Przegląd (1926) nr 6-7, s. 1127.
  40. S. Żeromski, Snobizm i postęp, Wyd. J. Mortkiewicza, Kraków-Warszawa 1923.
  41. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 111-113; „Nagość nędzy duchowej okrywano sprowadzonym na gwałt z zagranicy przyodziewkiem pozytywizmu, materializmu, ewolucjonizmu. Ale musiano te rynsztunki bojowe zachodniej burżuazji przykroić na podobieństwo szlafroku. (…) Nie trzeba żadnych dążeń, wysiłków, ofiar i tym podobnych romantycznych fantasmagorii. Wystarczy codzienny kwadransik szeptanej na ucho polityki kawiarnianej i odrobina filantropii. O resztę zatroszczy się litościwe prawo ewolucji, automatycznie narastający postęp…”, tamże, s. 36; Zob. S. Brzozowski, Legenda Młodej Polski. Studia o strukturze duszy kulturalnej, Cyfrowa Biblioteka Myśli Narodowej 2020. https://cbmn.pl/stanislaw-brzozowski/legenda-mlodej-polski [dostęp: 25.10.2025], s. 156-157.
  42. Tamże, s. 115-116.
  43. Tamże, s. 49.
  44. L. Koczanowski, „Z genealogii zbiorowej wyobraźni…”; Zob. J. Sowa, „Sarmacki fantazmat” [w:] Fantomowe ciało króla, s.259-273.
  45. S. Brzozowski, „Polskie Oberamergau” [w:] Legenda Młodej Polski, s. 190-273; Tenże, Głosy wśród nocy, Krytyka Polityczna, Warszawa 2007; A. Walicki, Między filozofią religią i polityką, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1983, s. 256.
  46. G. Sorel, Rozważania o przemocy, przeł. M.J. Mosakowski, Krytyka Polityczna, Warszawa 2014; S. Brzozowski, Legenda Młodej Polski, s. 149-150.
  47. J. Brun, „Komentarze”, Przegląd (1937) nr 4, s. 137-138; Tenże, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, 61, 131-132.
  48. Tamże, s. 60, 104-105.
  49. Tamże, s. 39-40.
  50. Tamże, s. 75-76.
  51. Zob. S. Brzozowski, „Likwidacja szlachetczyzny”, w: tenże, Pisma polityczne. Wybór prac, oprac. M. Sutowski, Krytyka Polityczna, Warszawa 2011; S. Brzozowski, „Myśl i praca”, w: tenże, Pisma polityczne, s. 426-427.
  52. J. Brun,Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek , s. 73-74.
  53. Tenże, „Przyczynki do kwestii narodowej”, s. 54.
  54. Tenże, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 73-75.
  55. A. Sokolicz, O kulturze artystycznej proletariatu, „Książka”, Warszawa (1921), s. 3, 6, 30; Jan (Hempel), „Kultura Robotnicza”, Kultura Robotnicza nr 1 (1922); Z. Jarosiński, Literatura i nowe społeczeństwo. Idee lewicy literackiej dwudziestolecia międzywojennego, Czytelnik, Warszawa 1983, s. 107-115. Ciekawym przypadkiem pozostaje Aleksandra Sokolicz, czołowa współtwórczyni polskiej kultury proletariackiej, która w swoich poglądach zbliżała się do “brunowsko-brzozowskiej” kultury ludowej. Sokolicz stosowała pojęcia “proletariat” i “lud” zamienie, traktując je synonimicznie. Zob. K. Kulpa, «Ot, utopie, bajki». Sokoliczczyzna wobec międzywojennej polityki kulturalnej”, Praktyka Teoretyczna 3(49), s. 66-67.
  56. A. Stawar, „Pomyłki Przedwiośnia”, Dźwignia nr 1 1926, s. 27-39; tenże, „Brzozowski”, Dźwignia nr 8 1928, s. 18-19.
  57. S. Brzozowski, Legenda Młodej Polski, s. 63-64, 75-78.
  58. J. Brun, s. 93-94; J. Tomasiewicz, Naprawa czy zniszczenie demokracji?, s. 344-345.
  59. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 95-96.
  60. A. Warski, „Niech żyje zjednoczenie” [w:] Wybór pism i przemówień. T. II, Książka i Wiedza, Warszawa 1958, s. 5-10; G. Iwański, H. Malinowski, F. Świetlikowa (red.), II zjazd Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (19.IX.-2.X.1923). Protokoły obrad i uchwały, Książka i Wiedza, Warszawa 1968, s. 356.
  61. Tamże, s. 208-209, 337.
  62. Jednym z zarzutów, z którym spotkał się Brun był brak otwartego postulowania odebrania II RP tzw. „Kresów Wschodnich”. Zdaniem jego towarzyszy grał on na nacjonalistycznych nastrojach nie wspominając o licznych mniejszościach narodowych zamieszkujących ówczesną Polskę. „O polskim nacjonalbolszewizmie”, Nowy Przegląd r. 5 nr 6-7 (1926), s. 1035-1040.
  63. Uchwały IV Konferencji Komunistycznej Partji Polski (grudzień 1925 r.), nakładem Komitetu Centralnego KPP, Warszawa 1926, s. 16-19.
  64. „Rządy burżuazji w Polsce stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla jej niepodległości. Trwałą niepodległość państwową może dać narodowi polskiemu tylko zwycięstwo rewolucji”, G. Iwański, H. Malinowski, F. Świetlikowa (red.), II zjazd Komunistycznej Partii Robotniczej Polski,s. s. 512; A. Stawar, „Zachód w Polsce”, Dźwignia nr 4 (1927), s. 1-10.
  65. J. Kofman, “Koła wielkoprzemysłowe a kwestia kapitałów obcych w okresie 1920–1939”, Kwartalnik Historyczny 82(2) (1975), s. 303–20.
  66. J. Łazor, „«A Colony of Alien Capital»: French Investments, Polish Identity, and a Story of Murder in 1930s Warsaw”, Slavic Review, 81-1 (2022), s. 122-141.
  67. G. Iwański, H. Malinowski, F. Świetlikowa (red.), II zjazd Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, s. 337-340.
  68. J. Spiss (Brun), „Luksemburgizm we wczesnej historji KPP”, Z Pola Walki nr 16 (1934), s. 63-75.
  69. Tenże, „Kwestia narodowa w rewolucji i kontrrewolucji”, w: Pisma wybrane, s. 110-111.
  70. Zob. A. Kiosev, „Uwagi o samokolonizujących się kulturach” Przeł. E. Solak, Dekada Literacka 9-10 (2000), s. 14-15.
  71. J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, s. 92-93.
  72. J. Hempel, „Nowa książka o Żeromskim”, Trybuna nr 2 (1926), s. 8-10; A. Stawar, „Pomyłki Przedwiośnia”; „W sprawie broszury t. Bronowicza”, Nowy Przegląd r. 5 nr 6-7 (1926), s. 1034-1035; „O polskim nacjonalbolszewizmie”; M. Stępień, Ze stanowiska lewicy. Studium jednego z nurtów polskiej krytyki literackiej lat 1919-1939, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s. 318-320.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *