Tag

transhumanizm

Transhumanizm jest formacją intelektualną, która ma na celu przekształcenie człowieka w coś więcej, aby poprawić jakość jego życia. Postuluje aktywne rozszerzanie możliwości indywidualnych i gatunkowych poprzez interwencje medyczne, genetyczne, społeczne i techniczne.  W samym transhumanizmie można wyróżnić wiele nurtów1, jednak podstawową kwestią pozwalającą go w jakiś sposób sklasyfikować jest jego stosunek do ciała. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o to, że jest ono dla przedstawicieli i przedstawicielek tego nurtu pozbawionym kontekstu pojęciem abstrakcyjnym2, czy wręcz (nieświadomie) pogardzanym, lecz raczej o podstawowe pytanie, na które każda transhumanistka i transhumanista musi sobie odpowiedzieć: „co będzie z ciałem?”. Istnieją dwie możliwe odpowiedzi na to pytanie: można albo zachować ciało i je udoskonalać (wszelkiego rodzaju eksperymenty medyczne, hybrydyzacja, cyborgizacja, krionika3, ruch mający na celu zwiększenie długości życia), albo uznać, że ciało jest jedynie drabiną, która musi zostać odrzucona po tym, gdy zostanie użyta do wspięcia się ku górze (mind uploading, postulaty stworzenia silnej SI). Oczywiście, wszelkiego rodzaju typologie są tutaj pewnego rodzaju próbą wyróżnienia typów idealnych, a poszczególni transhumaniści i transhumanistki mogą jednocześnie propagować wszystkie możliwe postawy.

Kryzys wywodzącego się z Odrodzenia programu humanistycznego stanowi jeden z najżywiej dyskutowanych wątków filozofii współczesnej. Swój głos w tej debacie zabrał również Peter Sloterdijk, urodzony w 1947 roku filozof i eseista, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli ostatnich dekad. Systematyczna rekonstrukcja Sloterdijkowskiej krytyki humanizmu, będąca przedmiotem tego artykułu, jest przedsięwzięciem niełatwym, nie tylko z uwagi na styl autora, lecz przede wszystkim dlatego, iż wymaga połączenia rozmaitych strategii interpretacyjnych stosowanych przez Sloterdijka (cynizmu, tymoteizmu, atletyzmu, zelotyzmu, etc.), których niemiecki filozof nie zwykł łączyć. Zespolenie to ma zatem charakter krytyczny i z konieczności prowadzić będzie do wysunięcia kilku zarzutów wobec tej koncepcji.

Jesienią tego roku na polskim rynku, za sprawą Wydawnictwa Naukowego PWN oraz intensywnych prac tłumaczek Joanny Bednarek i Agnieszki Kowalczyk, pojawiła się książka Po człowieku autorstwa Rosi Braidotti. Feministyczna filozofka-badaczka znana jest u nas przede wszystkim za sprawą pojęcia podmiotów nomadycznych1. Miałem okazję podyskutować na temat tej pracy z kilkoma osobami i opinie były bardzo zróżnicowane, zazwyczaj skrajne: od „bardzo słaba” do „świetna”. Skąd taka rozbieżność?