Tag

Sokrates

W „Machinie Myśli” często poruszamy zagadnienie techniki. Nie bez znaczenia jest to, że pierwsza zorganizowana przez nas konferencja była poświęcona właśnie jemu. Sądzę, że warto byłoby – dla lepszego zrozumienia tego terminu – przyjrzeć się jego źródłosłowowi, w którym niewątpliwie pojawia się greckie pojęcie τέχνη (technê)1. Dzisiejsze znaczenie słowa „technika” wydaje się bowiem być dość wąskie; według Słownika Języka Polskiego jest to bowiem:

i. «wiedza na temat praktycznego wykorzystania osiągnięć nauki w przemyśle, transporcie, medycynieitp.; też: praktyczne wykorzystanie tej wiedzy»
ii. «metoda»
iii. «wyuczona i wyćwiczona umiejętność wykonywania jakichś czynności»
(Źródło: http://sjp.pwn.pl/sjp/technika;2577685.html)

Technika, zwłaszcza w pierwszym z wymienionych znaczeń, wydaje się być czymś konkretnym i osadzonym w praktyce społecznej. W związku z tym wydaje się, że część roszczeń tzw. filozofów techniki jest nieuprawniona – przedmiot ich namysłu bowiem sytuuje się na specyficznym terytorium: pomiędzy nauką a produkcją. Szersze rozumienie pojęcia techniki oferują dwa pozostałe jej znaczenia – które w znacznej mierze odsyłają do starogreckiej techne. Technika w owym mniej skonkretyzowanym sensie jest pojęciem dającym się w większym stopniu deterytorializować poprzez filozofię i dlatego właśnie „filozofia techniki” nie jest po prostu „filozofią inżynierii” – przedmiot jej refleksji jest bowiem znacznie szerszy.

Spór dotyczący natury retoryki, liczy sobie niemalże dwa i pół tysiąca lat. Co więcej, nie jest on tak powierzchowny, jak niektórym mogłoby się wydawać. U jego podstaw bowiem, leży problem dużo większej miary, niż samo krasomówstwo. Retoryka, rozumiana na sposób pierwszych sofistów, zajmuje się wzbudzaniem w słuchaczach pewnych przekonań (dowiadujemy się tego z ust samego Gorgiasza w Gorgiaszu Platona). Dla filozofa, a szczególnie dla takiego filozofa, jak Platon, takie postawienie sprawy musiało budzić niepokój. Uczeń Sokratesa szukał przecież mądrości, prawdziwej i pewnej wiedzy (episteme), a nie marnego w ich obliczu przekonania, czy też mniemania (doxa). Sofiści prezentowali sobą wszystko to, czym mędrcy (przynajmniej według Platona) zajmować się nie powinni, a mimo to, za takich mędrców się uważali. Wydaje mi się, że prawdziwy spór o retorykę, czy w tym wypadku (chcąc przedstawić rzecz z nieco innego punktu widzenia), spór o filozofię rozpoczął się dopiero, gdy za sofistę został uznany ich największy antagonista, mistrz Platona – Sokrates.

Wiele platońskich dialogów jest zatytułowanych imieniem interlokutora Sokratesa: Hippiasz, Protagoras, Gorgiasz itd. Dialogi choć nie zawsze, a nawet nie często kończą się jednoznaczną konkluzją, były niewątpliwe formą polemiki czy też walki z filozofią, którą sam Platon uważał za szkodliwą. Nierzadko podkreśla się, że Platon podejmuje obronę zanikającej już w Grecji za jego czasów kultury oralnej, przed rodzącą się i rozwijającą kulturą piśmienniczą. Z jednej strony kultury gdzie każde odczytanie jest żywym i unikalnym aktem, z drugiej kultury gdzie możliwość powtórzenia przekazu sprawia, że mówca może udawać, że posiada pewną wiedzę. Należy jednak pamiętać, choć może się wydawać to paradoksalne, obrona ta zostaje podjęta z pozycji osoby wykształconej na piśmie, będącej posiadaczem imponującej biblioteki. Osoby świadomej nieuchronnej zmiany w mentalności Greków jaką niesie ze sobą pismo.