Tag

resentyment

Pojęcia Pana i Niewolnika odnoszą się do filozofii Fryderyka Nietzschego. W dziele Z genealogii moralności Nietzsche ukazuje istotę bycia Panem w archetypie wojownika, czyli tego, który jest szlachetny i wzniosły. Jego przeciwieństwem jest Niewolnik. Idealny wyraz tej postawy znajdujemy w postaci kapłana – ucieleśnienia słabości i spowodowanej nią skrytej nienawiści, czyli resentymentu.

Fenomenologia swą współczesną żywotność, także poza wąską specjalizacją filozofii, zawdzięcza m.in. temu, iż została sformatowana jako metoda skupiająca się na doświadczeniach ciała i doświadczaniu ciałem. To m.in. dzięki fenomenologii, i głównie za sprawą myślicieli francuskich (Maurice Merleau-Ponty, Michel Henry), zmysłowa cielesność przeżyła w XX wieku spektakularny renesans: została rozszerzona, pogłębiona i ujęta w nieporównywalnie większej złożoności i potencjalności, aniżeli kiedykolwiek wcześniej1. Wzbogacona dodatkowo wyjątkami z Nietzscheańskiej „ciałologii” i przełożona na ontologiczne realia płynnej nowoczesności przez Deleuze’a, który zamiast o najwyższych bytach i pierwszych poruszycielach mówił raczej o najbardziej złożonych fałdach i powtarzających się różnicach – cielesność ta stała się w II poł. XX wieku naturalnym obszarem badań dla m.in. nauk społecznych czy architektury i designu. Spostrzeżenie to nie wyczerpuje rzecz jasna całej złożoności recepcji fenomenologii w XX i XXI wieku i służy jako przykład. Ma on jedynie wskazać na to, że doświadczenia określane jako „religijne” stoją raczej na antypodach współczesnych zainteresowań jeśli chodzi o aplikację fenomenologicznego warsztatu, poza być może dość hermetycznymi kręgami badaczy akademickich i pasjonatów. Warto jednak, jak sądzę, przyjrzeć się temu, w jaki sposób fenomenologia funkcjonowała u swego zarania także w tym obszarze – jakie problemy usiłowała rozwiązać i z jakimi trudnościami się mierzyła. Choćby po to, by sprawdzić, czy takie jej wykorzystanie jest z perspektywy dzisiejszej w jakimkolwiek stopniu inspirujące i czy otwiera warte przemyślenia problemy.

Przedmowa: Niniejszym chciałbym przedstawić wam pewien cykl artykułów, kierujący się trafnym spostrzeżeniem jednego z moich wykładowców, że „filozofii najpierw należy nauczyć się źle”. Ktoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z tą dziedziną nie jest w stanie, nawet na najlepszym wykładzie, od razu pojąć całej złożoności filozofii np. Arystotelesa, czy Kanta. Ale zarazem jak najszybciej poznać ich musi. Musi o nich słuchać i czytać, choć będzie rozumiał mało; pisać i mówić, chociaż będzie w tym wiele bzdur. Wszystko to po to, by potem znowu słuchać i czytać, pisać i mówić. Znowu i znowu. Filozofia to nie tabliczka mnożenia – nie wystarczy się jej raz na pamięć nauczyć. Filozofia wymaga nieustannego zataczania kół, a jej celem jest: rozumieć.