Tag

psychiatria

Mamy przyjemność zaprezentować wam fragment książki Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia autorstwa Gillesa Deleuze’a i Felixa Guattariego. To wyjątkowe dzieło ukaże się wkrótce nakładem wydawnictwa Krytyki Politycznej. Tłumaczenie książki zawdzięczamy Tomaszowi Kaszubskiemu, za redakcję naukową odpowiada zaś Joanna Bednarek.

– Materialistyczna psychiatria –

Słynna teza sformułowana przez psychiatrę Clérambaulta wydaje się być dobrze uzasadniona: obłęd, w swojej całościowej i systematycznej charakterystyce, jest zjawiskiem wtórnym wobec częściowego i lokalnego automatyzmu. Obłędem można więc nazwać zapis, który zbiera proces produkcji maszyn pragnących; i chociaż obłęd ma typowe dla siebie formy zaburzeń i syntez, jakie możemy zaobserwować w przypadku paranoi czy nawet w różnych postaciach schizofrenii paranoidalnej, nie tworzy mimo to jakiejś autonomicznej dziedziny, lecz pozostaje wtórny w stosunku do działających i zepsutych maszyn pragnących. Trzeba jednak zauważyć, że Clérambault posługiwał się terminem „automatyzmu (psychicznego)” w celu oznaczenia tylko tych zjawisk, które nie poddają się tematyzacji – takich jak echolalia, zaburzenia mowy, nielogiczność wypowiedzi, nagłe wybuchy agresji – przy czym traktował je jako efekt mechaniczny wynikający z zakażenia czy intoksykacji. Znaczną część obłędu wyjaśniał jako efekt automatyzmu; co zaś tyczy reszty, czyli wymiaru „osobowościowego”, jego zdaniem miała ona naturę reakcyjną i odnosiła się do „charakteru”, którego przejawy mogły zresztą poprzedzać automatyzm (jak w przypadku charakteru paranoicznego)1. Tym samym Clérambault pojmował automatyzm wyłącznie jako mechanizm neurologiczny, w najszerszym tego słowa znaczeniu, nie dostrzegając w nim procesu produkcji ekonomicznej, w jaką zaangażowane są maszyny pragnące. Jeśli zaś chodzi o wymiar historyczny, poprzestawał na odwoływaniu się do wrodzonych lub nabytych cech charakteru. Clérambault jest Feuerbachem psychiatrii, w tym sensie, w jakim Marks pisał: „Feuerbach w tym stopniu jest materialistą, w jakim historia u niego się nie wydarza, o ile zaś bierze historię pod uwagę, o tyle przestaje być materialistą”. Prawdziwie materialistyczną psychiatrię należy zdefiniować inaczej, gdyż określa się ona poprzez podwójną operację: wprowadzenie pragnienia do mechanizmu i wniesienie dziedziny produkcji do pragnienia.

Zamierzenie niniejszego tekstu jest skromne – przedstawić podstawowe założenia deleuzjańskiej koncepcji literatury uwzględniając przy tym najważniejsze z tekstów Gillesa Deleuze’a na temat twórczości pisarskiej oraz, w ramach krótkiej dygresji, przypomnieć o tradycji analiz patograficznych, w którą wpisują się także liczne prace autora Logiki sensu.

Poniżej przedstawiamy fragment „Krytyki i kliniki” Gillesa Deleuze’a, która ukazała się nakładem Officyny w przekładzie Bogdana Banasiaka i Pawła Pieniążka. Serdecznie dziękujemy wydawnictwu za umożliwienie nam publikacji.

– Rozdział VII. Re-prezentacja Masocha1

Masoch nie jest pretekstem dla psychiatrii czy psychoanalizy ani nawet szczególnie znaczącą figurą masochizmu. Dlatego, że jego dzieło trzyma na dystans wszelką zewnętrzną interpretację. Będąc bardziej lekarzem niż chorym, pisarz stawia diagnozę, ale jest to diagnoza świata; krok po kroku śledzi chorobę, ale jest to ogólna choroba człowieka; ocenia szanse na zdrowie, ale są to możliwe narodziny nowego człowieka: „dziedzictwo Kaina”, „Znak Kaina”2 jako dzieło totalne. Postacie, sytuacje i obiekty masochizmu otrzymują to miano dlatego, że w powieściowym dziele Masocha uzyskują nieznany wymiar, bezmierny, który wykracza zarówno poza nieświadomość, jak i poza świadomość. Bohater powieści jest pełen mocy, które wykraczają zarówno poza jego duszę, jak i poza jego środowisko. U Masocha należy rozważać właśnie jego wkład do teorii powieści.

Przede wszystkim Masoch przemieszcza kwestię cierpienia. Niezależnie od tego, jak byłyby dolegliwe, cierpienia, jakie zadaje sobie bohater masochistyczny, zależą od kontraktu. Zasadniczy jest tu zawarty z kobietą kontrakt podporządkowania. Sposób, w jaki kontrakt zostaje zakorzeniony w masochizmie, pozostaje tajemniczy. Można by powiedzieć, że chodzi o zerwanie więzi między pożądaniem a przyjemnością: przyjemność przerywa pożądanie, toteż konstytucja pożądania jako procesu powinna usunąć pożądanie i odrzucić je w nieskończoność. Kobieta-kat emituje opóźnioną falę bólu do masochisty, który go wykorzystuje, oczywiście nie po to, by czerpać z niego przyjemność, lecz po to, by podtrzymać jego strumień i ustanowić nieprzerwany proces pożądania. Istotne staje się oczekiwanie czy zawieszenie jako pełnia, jako intensywność fizyczna i duchowa. Rytuały zawieszenia stają się figurami powieściowymi par excellence: zarazem ze strony kobiety-kata, która zawiesza swój gest, jak i bohatera-ofiary, którego zawieszone ciało oczekuje uderzenia. Masoch jest pisarzem, który dokonuje zawieszenia impulsu powieściowego w stanie czystym, niemal nieznośnym. Komplementarność kontrakt-nieskończone zawieszenie odgrywa u Masocha rolę analogiczną do roli trybunału i „nieskończonego odwlekania” u Kafki: przeznaczenie odroczone, legalizm, krańcowy legalizm, Sprawiedliwość, której nie należy mylić z prawem.

Na drugim miejscu rola zwierzęcia, zarówno ze strony kobiety w futrze, jak i ofiary (zwierzę pod wierzch bądź pociągowe, koń bądź wół). Relacja między człowiekiem i zwierzęciem była niewątpliwie cały czas zapoznawana przez psychoanalizę, ponieważ widzi w niej ona nazbyt ludzkie figury edypalne. Kartki pocztowe nazywane masochistycznymi, na których starsi panowie służą niczym psy srogiej pani, również nas zwodzą. Postacie masochistyczne nie naśladują zwierząt, docierają do stref nieokreślenia, sąsiedztwa, w których kobieta i zwierzę, zwierzę i mężczyzna, stali się nierozróżnialni. Powieść całkowicie stała się powieścią tresury [roman de dressage], ostatnim awatarem powieści edukacyjnej [roman de formation]. Jest to cykl sił. Bohater Masocha tresuje tę, która ma go tresować. Zamiast mężczyzny transmitującego swe nabyte siły do wrodzonych sił zwierzęcych, kobieta transmitująca nabyte siły zwierzęce do wrodzonych sił mężczyzny. Jeszcze tutaj fale przenikają świat zawieszenia.

Szalone formacje są jakby jądrem sztuki. Ale formacja szalona nie jest rodzinna czy prywatna, jest historyczno-światowa: „jestem bestią, Murzynem”3, zgodnie z formułą Rimbauda. Istotne jest wówczas to, jakie regiony Historii i Wszechświata zostały obsadzone przez daną formację. Należy sporządzić mapę dla każdego przypadku: na przykład męczennicy chrześcijańscy, w których Renan widział narodziny nowej estetyki. Należy nawet wyobrazić sobie, że to Dziewica, nawet sroga, umieszcza Chrystusa na Krzyżu, by mógł narodzić się nowy człowiek, i że to chrześcijańska kobieta prowadzi ludzi na mękę. Ale również dworską miłość, jej dowody i jej przebieg. I wreszcie stepowe wspólnoty wiejskie, tajemnice religijne, mniejszości w cesarstwie austro-węgierskim, rolę kobiet w tych wspólnotach i mniejszościach, i w panslawizmie. Każda szalona formacja przyswaja sobie bardzo zróżnicowane środowiska i momenty, które na swój sposób łączy. Dzieło Masocha, nieodłączne od literatury mniejszości, nawiedza lodowcowe strefy Wszechświata i kobiece strefy Historii. Wielka fala, fala tułającego się Kaina, którego los jest na zawsze zawieszony, obejmuje czasy i miejsca. Ręka srogiej kobiety przecina falę i wyciąga się ku tułaczowi. Powieść jest, według Masocha, kainowa, tak jak według Thomasa Hardy’ego, jest ismailicka (step i wrzosowisko). Jest to przerwana linia Kaina.

Literatury mniejszości nie określa język lokalny, który byłby jej właściwy, lecz postępowanie, jakiemu poddaje ona język większościowy. Problem jest analogiczny zarówno u Kafki, jak i u Masocha4. Język Masocha jest czystym językiem niemieckim, ale jednak dotknięty jest pewnym drżeniem, jak mówi Wanda. Drżenia tego nie trzeba koniecznie urzeczywistniać na poziomie postaci, należy nawet unikać jego naśladowania, wystarczy je stale wskazywać, ponieważ jest ono nie tylko cechą słowa, lecz także wyższą charakterystyką języka, który zależy od legend, sytuacji i treści, jakimi się żywi. Drżenie, które nie jest już psychologiczne, lecz językowe. Sprawienie, by sam język jąkał się w ten sposób na najgłębszym poziomie stylu, jest metodą twórczą, która przenika wielkie dzieła. Jak gdyby język stawał się zwierzęcy. Pascal Quignard pokazał, jak Masoch zmusza język do „bełkotania”: bełkotanie to jest raczej zawieszeniem, niż jąkaniem się, będąc ponowieniem, rozrostem, rozgałęzieniem, odchyleniem5. Różnica ta nie jest jednak zasadnicza. Jest wiele różnych oznak czy metod, które pisarz może odnieść do języka, by nadać mu styl. A ilekroć język zostaje poddany takiemu twórczemu postępowaniu, cała mowa zostaje popchnięta ku swej granicy, ku muzyce czy milczeniu. To właśnie pokazuje Quignard. Masoch zmusza język do bełkotania i doprowadza mowę do punktu jej zawieszenia, śpiewu, krzyku czy milczenia, śpiewu lasów, krzyku miasteczka, milczenia stepu. Zawieszenie ciał i bełkotanie języka tworzą ciało-mowę bądź dzieło Masocha.

– ZAPROSZENIE –

W dniach 23-24 kwietnia 2016 roku w sali „szklanej” na parterze Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego na ul. Dobrej 56/66 odbędzie się IV Otwarte Seminarium Filozoficzno-Psychiatryczne. Tematem przewodnim konferencji są RELACJE – hasło szeroko interpretowane, m.in. jako intersubiektywność (ja w relacji do innych), relacja indywidualna (ja w stosunku do siebie), wzajemny związek umysłu i ciała, ale także jako związki z instytucjami, wartościami, historią, kulturą i sztuką, a w końcu z życiem. O tych i innych aspektach relacji w kontekście zdrowia psychicznego dyskutować będą m.in. filozofowie, psychiatrzy i psychologowie.

Na naszym portalu mieliście już okazję zapoznać się z pomysłami autorów wywodzących się z różnych kręgów kulturowych. Jednak do tej pory niewiele wspominaliśmy o postaciach z naszych rodzimych stron. Dlatego, że nie ma o kim pisać? Wręcz przeciwnie. Dzisiejszym tekstem mam przyjemność otworzyć nowy dział na Machinie Myśli – Myśl polska. To właśnie w nim pragniemy zaprezentować najwyższego kalibru polskojęzycznych myślicieli i myślicielki, wywodzących się z najróżniejszych dziedzin. Tych, którzy zapisali się już w historii, i tych, o których zaczyna robić się głośno. Naszym pierwszym gościem będzie Kazimierz Dąbrowski, polski psychiatra, twórca kontrowersyjnej teorii dezintegracji pozytywnej.

Powstały w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku ruch anty-psychiatryczny wykazywał sporą determinację w walce o prawa pacjentów. Tym, co nadawało mu siłę i rodzaj spójności, były działania wyrażone w postaci postulatów: likwidacja przestarzałych placówek psychiatrycznych; uświadomienie wpływu relacji zachodzących między lekarzem a pacjentem na proces leczenia; sprzeciw wobec niektórych metod stosowanych w terapii, jak choćby elektrowstrząsy. Jednak tym, co nadawało anty-psychiatrii szczególny charakter były oryginalne pomysły i metody prezentowane przez jej przedstawicieli.