Tag

poststrukturalizm

Ze względu na ogromne zainteresowanie jakim cieszy się seminarium poświęcone myśli Deleuze’a i Guattariego postanowiliśmy udostępnić wszystkim tym, dla których nie starczyło miejsc lub mieszkają poza Warszawą, nagrania audio z naszych spotkań. (Są one możliwe dzięki uprzejmości jednego z uczestników, który udostępnił nam profesjonalny dyktafon – pragniemy mu z tego miejsca gorąco podziękować!)

W pierwszej części artykułu przykładałem w duchu adorniańskiej interpretacji do Przemiany kategorie Kafkowskiej mniejszościowej, językowej przewrotności, wynikającej z dosłownego rozumienia wyrażeń metaforycznych. Jak zauważa Adorno: „<<Komiwojażerowie są jak pluskwy>> – to zapewne powiedzenie Kafka podchwycił, przyszpilił jak owada. Są pluskwami, a nie <<jak pluskwy>>. Co stanie się z człowiekiem, który jest pluskwą, pluskwą wielkości człowieka?” (Adorno, 2011, s. 142) 1. Ta dosłowność pozwala Kafce wymknąć się odczytaniom psychoanalitycznym, które najchętniej widziałyby w Gregorze Samsie psychotyka, nie zaś człowieka, który uległ przemianie w robaka, by uciec od pasożytującej na nim rodzinie. W drugiej części chciałbym naświetlić przypadek Gregora w kontekście nieświadomego oczyszczonego z figur rodzinnych.

Twórczość Michela Foucaulta jest dla prawników niemal zupełnie obca, chociaż nie da się nie zauważyć, że prawo stanowiło jeden z podstawowych tematów poruszanych przez francuskiego filozofa w wielu jego książkach. Przyczyn tego zjawiska można upatrywać m.in. w fakcie, że francuski filozof używa niezwykle specyficznego, wysoce retorycznego, jawnie wartościującego języka oraz w tym, że jego twórczość wymyka się generalizacjom i próbom sklasyfikowania. A jednak nie ulega wątpliwości, że warto przyjrzeć się projektowi Michela Foucaulta, bo może okazać się użyteczny w dociekaniu istoty coraz bardziej widocznego przekształcenia prawa. Chodzi mianowicie o to, że postmodernizuje się bezpośrednie otoczenie prawa (Sulikowski 2010), zaś samemu prawu – jak twierdzi prof. Ewa Łętowska (Łętowska 2014) – zagraża zmiana paradygmatu powodowana m.in. przez coraz dalej idącą multicentryczność ośrodków tworzenia i stosowania prawa oraz pojawienie się prawa w mediach opartych na działaniu nowych technologii. A któż lepiej nadaje się do rozwiązania problemów stawianych przez filozofię postmodernistyczną niż filozof z tą formacją wiązany1?

Z przyjemnością informujemy, że Machina Myśli rusza w tym roku akademickim z nowym seminarium. Naszym głównym celem jest zmierzenie się ze słynnym Mille plateaux Deleuze’a i Guattariego, którego polskie tłumaczenie powinno ukazać się jeszcze w tym roku.

Mimo swej popularności, licznych opracowań i komentarzy, dzieło francuskich filozofów wciąż zawiera wiele białych plam. O tyle jego lektura pozwala polskiemu czytelnikowi włączyć się w prowadzone aktualnie na świecie dyskusje. Wielowątkowość Mille plateaux sprawia, że będziemy mogli wybrać z niego zagadnienia, które będą szczególnie interesowały uczestników naszego seminarium. Ze swojej strony pragniemy zaproponować rozważenie takich konceptów jak: samoorganizacja materii, stawanie się, kłącze oraz maszyna wojenna.

Jednym z niezwykle ważkich i wciąż aktualnych problemów, pozostawionych nam przez poststrukturalizm, jest zagadnienie événement. Oddanie tego, francuskiego terminu po polsku nastręcza pewnych trudności. Przede wszystkim wskazuje na to fakt, że nie ustalono dotąd jednej, trwałej formy przekładu. Polscy tłumacze oddają événement albo jako „wydarzenie”, albo jako „zdarzenie”. Z pewnością te słowa są synonimicznie i często stosuje się je zamiennie. Można się jednak pokusić o pewne ich rozróżnienie, w oparciu o funkcjonowanie obu przedrostków w języku polskim. Słowa takie jak „zdać”, „zdobyć”, „zgrać”, „zgadać (się)” wskazują na definitywny koniec pewnych procesów, koniec, po którym może nie nastąpić już nic związanego z danym procesem (np. zakończony zdaniem egzaminu kurs, który ostatecznie do niczego się nam nie przyda). Natomiast słowa takie jak „wydać”, „wydobyć”, „wygrać”, „wygadać (się)” wskazują raczej na jakąś gwałtowną zmianę w przebiegu pewnego procesu (np. proces ukrywania się nie zostaje po prostu zakończony przez akt „wydania”, lecz zarazem powoduje on uruchomienie zupełnie innego procesu: ucieczki lub niewoli). Odpowiednio „zdarzenie” wskazywałoby na zakończenie, zamknięcie, natomiast „wydarzenie” – na przemianę, otwarcie nowego. Te rozważania językoznawcze, nawet jeśli nieco wątpliwe (zawsze można sięgnąć po takie słowa jak „zbudować” i „wybudować”, żeby wzmocnić tezę o synonimiczności „zdarzenia” i „wydarzenia”) mimo wszystko wskazują na to, że mamy tu do czynienia z kwestią złożoną.

Książka Manifesty dla filozofii to dwa obszerne artykuły Alaina Badiou dotyczące jego dwóch książek, pochodzące z różnych okresów, wykładające dwa aspekty jego systemowej filozofii, poprzedzone wyjątkową przedmową, bo popełnioną specjalnie dla polskiego wydawcy, uzupełnione czytelnym zakończeniem tłumacza, Andrzeja Wasilewskiego. Dwa zawarte w tym wydaniu Manifesty (1989, 2009) są prolegomenami do, kolejno, Bytu i zdarzenia (1988) oraz Logiques des mondes (2006). Są ich interesującym streszczeniem, przystępniejszym, skierowanym także do niespecjalistów (nie tylko nie-filozofów, ale i nie-matematyków 1). Z pewnych względów można je traktować jako popularyzatorskie, dedykowane: aktywistom politycznym, naukowcom, artystom oraz kochankom. Te cztery obszary ludzkiej aktywności nie tylko dostarczają Badiou inspiracji. Stawka jest o wiele wyższa. To z nich wyłania się wydarzenie, które filozof ma poddać pojęciowemu namysłowi, ażeby umożliwić upodmiotowienie temu, kto wcześniej był tylko indywiduum. Filozofia jako taka nie potrafi jednak wywołać w świecie wydarzeń, zaś filozof, o ile nie opuści własnej dziedziny, nie może stać się podmiotem. Być może Badiou konstruuje ten system „pod siebie”: działa bowiem oficjalnie przynajmniej w dwóch z tych obszarów – jest w sposób widoczny zaangażowany w kwestie społeczne, jest autorem powieści, dramatów. Niżej, na bazie Manifestów dla filozofii, interesuje mnie szczególnie jedna kwestia: czym dla Badiou jest filozofia? Wokół niej będę krążył.

Problemem niniejszego artykułu jest etyka, etyka rozumiana w specyficzny, nietradycyjny sposób. To znaczy etyka będąca nie teorią wartości, lecz namysłem nad sposobami egzystencji. Jej pierwsze ślady możemy odnaleźć w pismach Spinozy, Nietzschego, Abramowskiego i Heideggera, jednak w pełni rozwija się ona dopiero wraz z francuskim poststrukturalizmem. To Gilles Deleuze pierwszy wprowadza wyraźną dystynkcję między takimi dwoma ujęciami problematyki etycznej (namysł nad teorią transcendentnych wartości określając mianem Moralności, zaś analizę immanentnych modusów egzystencji – mianem Etyki 1). Analogiczne rozróżnienie odnajdziemy w tzw. „późnych” pismach Michela Foucaulta. To one będą stanowiły tło, na którym dokona się praca nad rozważaniami Petera Sloterdijka – innego myśliciela, dla którego etyka wiąże się nie z wartościami, lecz ze sposobami istnienia.