Tag

Perfekcja techniki

Rodząca się w XIX w. filozofia techniki od samego początku znalazła się pod silnym wpływem tradycji niemieckiej. Wiele interesujących wątków dotyczących maszyn oraz ich roli w rewolucji przemysłowej można odczytać już u Marksa i jego następców. Sam termin „filozofia techniki” został po raz pierwszy wykorzystany przez postheglistę Ernsta Kappa, który w drugiej połowie XIX w. stworzył dość rozbudowaną jej teorię; ponadto swoją rolę odegrały wówczas zarówno niemiecki dyskurs dotyczący pojęć kultury oraz cywilizacji, jak i autonomizacja nauk technicznych. Wydaje się jednak, że największe dzieła w niemieckiej filozofii techniki powstały dopiero po drugiej wojnie światowej. Kategorie techniki czy (zwłaszcza) przemysłu zajęły ważne miejsce w koncepcjach szkoły frankfurckiej (Adorno, Horkheimer, Marcuse). Z drugiej strony, zagadnienie to jest silnie reprezentowane w znacznie bardziej konserwatywnym dyskursie – Pytanie o technikę Martina Heideggera dziś jeszcze w dużej mierze definiuje filozofię techniki. Pokrewny tej perspektywie jest Arnold Gehlen, w którego projekcie antropologii filozoficznej namysł nad techniką również pełni ważną rolę. Korzeni całego tego konserwatywnego dyskursu należałoby szukać w Kryzysie nauk europejskich Edmunda Husserla, niektórych pracach Oswalda Spenglera1 czy braci Jüngerów2. Perfekcja techniki – dzieło młodszego z nich, Friedricha Georga – ukazała się niedawno nakładem „Kronosa” i właśnie temu dziełu poświęcona jest niniejsza recenzja.

Już w przyszłą sobotę rozpoczyna się współorganizowana przez Machinę Myśli multidyscyplinarna konferencja naukowa „Myślenie dziś: Obecność techniki”. Pragniemy, aby to wydarzenie miało charakter nie tylko naukowy, ale zarazem popularyzatorski, aby włączało do dyskusji także nowatorów, amatorów i nie-specjalistów. Udostępniliśmy Wam już opis konferencji oraz jej program. Tym razem chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą wizją całości, pewną ideą, która przyświecała nam, gdy układaliśmy – wspólnie z Mateuszem Falkowskim z Fundacji na Rzecz Myślenia im. Barbary Skargi – plan kolejnych dni.

Istnieje pewien sposób patrzenia na historię, wedle którego jest ona wojną pomiędzy różnymi zbiorami reguł podstawowych. Reguły te określają stosunek ludzkiego działania (którego wyróżnioną formą jest techne – kunszt wytwarzania narzędzi) do całości, która jest jednocześnie tego działania podmiotem (jako arche) jak i przedmiotem (jako telos). Wyznaczają one zatem ontologie, które są ucieleśniane przez określone, zbiorowe formy podmiotowości. Dopóki działanie nie naruszało zastanej formy świata, dopóty wszystko, ontologicznie rzecz biorąc, wydarzało się na swoim miejscu. Heraklitejska „Matka Wszechrzeczy” – Wojna – toczyła się pod sklepieniem sfer niebieskich Arystotelesa, symbolizujących wieczny powrót stałych i niezmiennych form istnienia. Nie sięgała ani samych niebios, ani płynących pod ziemską skorupą źródeł. Świat kręcił się chwałą zwycięzców i hańbą zwyciężonych, ale bogowie ucztowali niewzruszeni. Język trzymał się rzeczy, człowiek – kosmosu, obywatel – polis, arete – wielkodusznego. Antyczna ontologia była w swej istocie ahistoryczna i mimo, iż ugruntowana była we krwi wojennej nie znała właściwego – z dzisiejszej perspektywy – wymiaru wojny: wojny totalnej. Paradoksalnie zatem, dopóki antyczne uniwersum przenikał wspólny duch wojny, dopóty nie istniała alternatywna ontologia, z którą mogłaby ona wejść w prawdziwą – historyczną – konfrontację.