Tag

nowy materializm

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,

zwracamy się do Was z propozycją wspólnego spędzenia kilku wakacyjnych dni. Postanowiliśmy zorganizować szkołę letnią, której celem będzie wprowadzenie do problematyki filozofii współczesnej. Odbędzie się ona w dniach 29 lipca – 2 sierpnia, w pięknej, otoczonej lasami i jeziorami Iławie (woj. warmińsko-mazurskie). Planujemy dla was zarówno intensywny kurs teoretyczny, jak i nieco aktywności ruchowej oraz wypadów w teren.

„Kiedyś nadejdzie, być może, wiek deleuzjański…”

Literatura, materializm historyczny, noologia i ontologia w myśli Gilles’a Deleuze’a

Warszawa, 2-4 czerwca 2017 roku

Począwszy od swoich najwcześniejszych prac Gilles Deleuze nalegał, by nie ujmować myśli jako obrazów. Myślenie nie jest zdjęciem, które robimy rzeczywistości, jakiegoś rodzaju kopią, odbitką czy reprodukcją odwzorowującą jeden zbiór w drugim. Nie naśladuje struktur lub procesów, a raczej przecina je w poprzek i samo jest przez nie przecinane. Zgodnie z deleuzjańską kartografią – która rozwija się w Polsce już od jakiegoś czasu – myślenie tworzy raczej pojmowaną strategicznie mapę niż rozumianą obrazowo kalkę. Słowem, liczy się to, jak mapa jest zrobiona i w jakich punktach łączy się z rzeczywistością.

[Od Redakcji: Poniżej przedstawiamy tłumaczenie artykułu Posthuman, All Too Human. Towards a New Process Ontology autorstwa Rosi Braidotti. Tekst pierwotnie ukazał się w Theory, Culture & Society 2006 (SAGE, London, Thousand Oaks and New Delhi), Vol. 23(7–8): 197–208, [http://tcs.sagepub.com/content/23/7-8/197.full.pdf+html]. Tekst nie może być przedrukowywany bez zgody autorki oraz redakcji. Dziękujemy Rosi Braidotti za zgodę na tłumaczenie i publikację.]

Feministyczna dyskusja pomiędzy esencjalistkami a konstruktywistkami, która rozpoczęła się jeszcze w trakcie II fali, pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku przybrała postać sporu pomiędzy zwolenniczkami kategorii płci kulturowej a zwolenniczkami pozostawienia w feministycznym dyskursie tożsamościowym kategorii różnicy płciowej. W tym sporze Grosz i Braidotti stają się przedstawicielkami feminizmu różnicy, gdyż w swych koncepcjach kobiecej podmiotowości obie wykorzystują kategorię różnicy płciowej. Wykorzystanie przez filozofki kategorii różnicy płciowej w żadnym przypadku nie oznacza powrotu do esencjalizmu na gruncie teorii feministycznej. Zarówno Grosz, jak i Braidotti postrzegane są również jako te feministki, które przywróciły temat ciała i cielesności kobiecej do rozważań feministycznych. Co to dokładnie oznacza? Analiza feministycznych koncepcji, mająca na celu zbadanie występowania tematyki związanej z kobiecą cielesnością, począwszy chociażby od wczesnych lat II fali, prowadzi do wniosku, iż temat ciała i cielesności był pomijany w rozważaniach feministek1. Można postawić pytanie: jaka jest przyczyna tej sytuacji?

Być może należałoby kiedyś stworzyć historię przykładów, jakimi posługują się filozofowie. Stoły i krzesła platoników, gąbki i domy fenomenologów, młotki heideggerystów, czy analityczni i ich „statek Tezeusza”. Czyż nie jest tak, że wybrany przykład niejako narzuca ontologię, a w każdym razie istnieje silne sprzężenie zwrotne 1 miedzy nimi? Platon rozważając różnego rodzaju wyroby rzemieślnicze (do których Grecy zaliczali zarówno sprzęty domowe, jak i dzieła sztuki – zgodnie z szerokim znaczeniem słowa techne) w pewnym sensie musiał stworzyć teorię doskonałych wzorców (Idei), którym pewne rzeczy odpowiadają (są kopiami Idei), pewne zaś nie (są pozorami). A stąd o krok nie tylko do krytyki sztuki, jako dziedziny pozoru, ale również do uznania wszystkich rzeczy (również kamieni, drzew, obłoków na niebie) za swego rodzaju wyroby rzemieślnicze (właśnie to wyraża Platoński mit o Demiurgu). Dla Husserla, z kolei, świat wydaje się być wypełniony nie rękodziełem, lecz wyłącznie przedmiotami (tym, co obecne przede mną); dla „młodego” Heideggera – narzędziami (w Byciu i czasie nawet język jest ujęty przede wszystkim jako narzędzie). Jednak w konsekwencji rzeczywistość zostaje każdorazowo uproszczona, sprowadzona do pewnego rodzaju zbioru rzeczy dostępnych obserwującemu oku. Może najdalej udaje się tu pójść Heideggerowi, gdyż w jego świecie coś się już dzieje, narzędzia są – jak sam powiada – „ażeby…” (coś nimi zrobić). Jednak tuż przed tym, jak ów niemiecki filozof napisał swe najsłynniejsze dzieło, sformułowano przykład jakże odświeżający, jakże pobudzający do myślenia. To rozpuszczająca się w szklance wody kostka cukru, o której Bergson pisze w Ewolucji twórczej – nareszcie ontologia, w której istnieje realny czas! (I to poczucie regresu, którego doznaje się natrafiając później na rozważania o „statku Tezeusza”2).