Tag

komunizm

– Przedmowa redaktora –

Od pewnego czasu daje się zauważyć wzrastające – ponownie! niczym w ramach jakiegoś cyklu – zainteresowanie myślą Edwarda Abramowskiego. Dość wymienić zredagowany przez Remigiusza Okraskę (naczelnego „Nowego Obywatela”), wydany w 2012 roku zbiór pism Braterstwo, solidarność, współdziałanie. Edward Abramowski jako wizjoner spółdzielczości czy powołane do istnienia we wrześniu tego roku Stowarzyszenie imienia Edwarda Abramowskiego. Również my sami, przed niemal dwu laty (w styczniu 2015 roku), opublikowaliśmy na Machinie Myśli artykuł poświęcony koncepcji nowej etyki, sformułowanej przez autora Zmowy powszechnej przeciwko rządowi. Ponadto wydaje się, iż powoli odżywa w Polsce ruch kooperatystyczny, którego jednym z patronów, czy wręcz „ojców założycieli”, jest właśnie Abramowski. Zamieszczonym poniżej przedrukiem krótkiego artykułu pt. Związki przyjaźni chcielibyśmy dołączyć się po raz kolejny (i nieostatni) do tego renesansu – czwartego już, idąc tropem Giełżyńskiego1 – myśli polskiego filozofa i działacza robotniczego. Najpierw jednak kilka słów wprowadzenia.

Zrecenzowanie takiego dzieła jak Męskie fantazje Klausa Theweleita nie należy do łatwych zadań. Przeszkodą nie jest tu objętość (polskie wydanie liczy sobie 972 strony) ani nawet wysoki poziom komplikacji wywodu. Przeciwnie, książkę tę czyta się niczym dobry kryminał. A ponadto, gdy już jesteśmy przekonani, że rozgryźliśmy zastosowaną metodę i kolejny rozdział nie przyniesie nam niczego, poza nowym zbiorem danych, który teraz sami z łatwością zinterpretujemy – Theweleit wspina się na kolejne wyżyny. I być może to właśnie w tym, w tej lekkości wywodu, doskonałej narracji, „zwrotach akcji”, umiejętnie budowanym napięciu tkwi trudność, przed jaką staje recenzent. Ogólnikowe opisanie Męskich fantazji musi z konieczności dać efekt miałki, z drugiej strony – zejście na poziom szczegółu równałoby się zdradzeniu fabuły kolejnego odcinka Gry o tron… Pozostaje oczywiście metoda mieszana: z grubsza opowiedzieć o całości, dorzucając jeden czy dwa smaczki. Takie recenzje można jednak znaleźć w innych miejscach, a powtarzanie ich byłoby równie nużące dla czytelnika, co dla piszącego. Zamiast tego postanowiłem ugryźć ten problem z innej strony, zgodnej zresztą z koncepcją, która napędza całą Machinę Myśli: podrzucić czytelniczkom i czytelnikom kilka wskazówek pozwalających uzyskać większą korzyść z lektury Męskich fantazji.

Kapitał Karola Marksa jest dziełem, które każdy – niezależnie od poglądów politycznych czy zainteresowań – zna choćby z nazwy. Jednak, jak to zwykle bywa z przedmiotami kultu, są one petryfikowane przez uświęcenie. Do tego stopnia, że już mało kto tę książkę czyta, czy w ogóle orientuje się w jej zawartości. Klisze i płytkie interpretacje obrastają ją grubymi warstwami, nie pozwalającymi nawet jej otworzyć, a co dopiero cokolwiek z niej zrozumieć1.

Musimy całkowicie zmienić nasz styl życia. […] Każdy musi sam się zbuntować przeciw stylowi życia, który nie jest dla niego. Aby rewolucja osiągnęła efekt pożądany, musi być ciągła
i bezwzględna. Nie wystarczy obalać rządy, panów,
tyranów, należy obalić swoje ustalone z góry
poglądy na to, co słuszne i niesłuszne, dobre
i złe, sprawiedliwe i niesprawiedliwe.
– Henry Miller, Kolos z Maroussi

Próba stworzenia nowej etyki będzie przebiegała inaczej, w zależności od tego jak rozumiemy to, czym jest sama etyka. Jeśli uznamy ją za połączenie systemu wartości i kodeksu, tzn. zbioru reguł, wówczas naszym zadaniem będzie wskazanie nowych wartości do realizacji i nowego zbioru nakazów i zakazów, do których powinniśmy się stosować. Taka lektura tekstów Abramowskiego narzuca się niejako sama, np. nową wartością jest antypaństwowość, a jedną z odpowiadających jej reguł następująca: „Członek komuny nie podaje skarg do sądu” (E. Abramowski, Ustawa stowarzyszenia „Komuna”). Etykę możemy jednak rozumieć również jako sposób konstytuowania siebie jako podmiotu moralnego.