Tag

idealizm

Po śmierci Buddy jeszcze przez stulecia pokazywano jego cień w jaskini
– olbrzymi, przerażający zgrozą cień. Bóg umarł; ale ludzie są, jacy są,
i może jeszcze przez tysiąclecia w rozmaitych jaskiniach
będą nam pokazywali jego cień. Cóż,
musimy pokonać jeszcze jego cień!
– F. Nietzsche, Wiedza radosna

Być może nie da się uchwycić specyfiki myśli współczesnej, bez zrozumienia jej krytycznego stosunku do szeroko rozumianego platonizmu. Za hasłami przezwyciężenia metafizyki (Heidegger), krytyki logocentryzmu (Derrida), poszukiwania immanencji (Deleuze), odrzucenia powszechników (Foucault) i wieloma innymi kryje się koniec końców bardzo podobny gest teoretyczny. Gest mający za sobą długie1 i złożone dzieje, których punktem węzłowym stały się pisma Friedricha Nietzschego. I to właśnie Nietzscheańskiej krytyce chciałbym przyjrzeć się w niniejszym tekście2.

– Wstęp –

Niniejszy tekst jest pierwszym z kilku tekstów, które będą pojawiać się na przestrzeni najbliższych miesięcy, dotyczących filozofii transcendentalnej. Filozofia transcendentalna – czy to w wydaniu Kanta, czy tym bardziej w wydaniu Hegla (o ile filozofia Hegla jest filozofią transcendentalną, bowiem co do tego można mieć wątpliwości) – uchodzi za trudną i mało przystępną. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, począwszy od Kanta, przedefiniowane zostają podstawowe pojęcia filozoficzne takie jak: przedmiot, przyroda, podmiot, świat, własność itd. O ile nie pamiętamy o ich nowych znaczeniach, wszystko nam się miesza. Na dodatek ich definicje albo nic nam nie mówią , albo wydają się oczywiste, kiedy w rzeczywistości mogą być zrozumiałe dopiero w kontekście całości (toteż nie można opierać się wyłącznie na nich). Dlatego postaram się – w miarę możliwości – unikać stosowania siatki pojęciowej Kanta. Drugim powodem jest nieintuicyjność samej metody, którą prowadzony jest wywód, czyli metody transcendentalnej. Jednak, jeżeli mamy się z jakimś pozytywnym skutkiem w tę filozofię wgryźć, musi być jakaś strona, od której można ją ugryźć. Uznałem, że sensownie jest prowadzić wykład pytając o cele filozofii transcendentalnej. Spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie: po co to całe zamieszanie i rozbudowany aparat pojęciowy (który w przypadku Hegla przekracza wszelkie granice przyzwoitości)? Wydaje mi się, że zaczynanie od wyjaśniania podstawowych struktur władz poznawczych, czyli zasadniczej treści Krytyki czystego rozumu, mija się z celem. Czytelnicy zanudzą się na śmierć, nie przyswoją sobie niczego ciekawego i wszystko im się na koniec pokiełbasi. Zapytamy więc po co się w to bawić, skoro – jak twierdzi sam Kant – nauka doskonale sobie daje radę i bez rozważań transcendentalnych.