Tag

humanizm

– Wiara dekonstrukcjonisty –

Ponad 10 lat po śmierci Jacques’a Derridy zyskuje on w Polsce na popularności. Wiąże się to z dostrzeżeniem społeczno-politycznego wymiaru jego twórczości, zwłaszcza z późniejszego okresu. Za dowód może służyć właśnie wydane tłumaczenie książki z 2001 roku – Uniwersytet bezwarunkowy. Jest to zapis wykładu z 1998 roku, wygłoszonego w ramach cyklu „Presidential Lectures” na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Organizatorzy poprosili Derridę o podjęcie tematu sztuki i nauk humanistycznych na uniwersytecie przyszłości. Twórca dekonstrukcji w charakterystyczny dla siebie sposób uzupełnił tę problematykę o pozornie odległe wątki. Jak zwykle też zmusił słuchacza, a później czytelnika do wykonania niemałej pracy, by podążać za jego rozumowaniem bez poczucia zagubienia.

Kryzys wywodzącego się z Odrodzenia programu humanistycznego stanowi jeden z najżywiej dyskutowanych wątków filozofii współczesnej. Swój głos w tej debacie zabrał również Peter Sloterdijk, urodzony w 1947 roku filozof i eseista, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli ostatnich dekad. Systematyczna rekonstrukcja Sloterdijkowskiej krytyki humanizmu, będąca przedmiotem tego artykułu, jest przedsięwzięciem niełatwym, nie tylko z uwagi na styl autora, lecz przede wszystkim dlatego, iż wymaga połączenia rozmaitych strategii interpretacyjnych stosowanych przez Sloterdijka (cynizmu, tymoteizmu, atletyzmu, zelotyzmu, etc.), których niemiecki filozof nie zwykł łączyć. Zespolenie to ma zatem charakter krytyczny i z konieczności prowadzić będzie do wysunięcia kilku zarzutów wobec tej koncepcji.

Jesienią tego roku na polskim rynku, za sprawą Wydawnictwa Naukowego PWN oraz intensywnych prac tłumaczek Joanny Bednarek i Agnieszki Kowalczyk, pojawiła się książka Po człowieku autorstwa Rosi Braidotti. Feministyczna filozofka-badaczka znana jest u nas przede wszystkim za sprawą pojęcia podmiotów nomadycznych1. Miałem okazję podyskutować na temat tej pracy z kilkoma osobami i opinie były bardzo zróżnicowane, zazwyczaj skrajne: od „bardzo słaba” do „świetna”. Skąd taka rozbieżność?