Tag

filozofia francuska

Machina Myśli pragnie podziękować wydawnictwu PWN za udostępnienie niniejszego fragmentu książki Plastyczność u zmierzchu pisma Catherine Malabou, która ukaże się w polskim przekładzie (tłum.: Piotr Skalski) w na polskim rynku w dniu 20.08.2018. Zob. https://ksiegarnia.pwn.pl/Plastycznosc-u-zmierzchu-pisma,750527929,p.html.

– Przedawkować przyjemność –
(wyznania krótkowidza…)

Michel Foucault. Wywiad Stephena Rigginsa, Przedawkować przyjemność (wyznania krótkowidza…) [„Michel Foucault. An Interview with Stephen Riggins”, Une interview de Michel Foucault par Stephen Riggins, wywiad przeprowadzony w języku angielskim w Toronto, 22 czerwca 1982; tłum. F. Durand-Bogaert; „Ethos”, vol. I, no 2, jesień 1983, pp. 4-9]; w: Dits et écrits. 1954-1988, t. II, Éditions Gallimard 2001, pp. 1344-1357.

Przekład ukazuje się dzięki dofinansowaniu z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Redakcja pragnie podziękować Wydawnictwu Eperons-Ostrogi za udostępnienie tekstu do publikacji.

Od Redakcji: dzięki uprzejmości Wydawnictwa Naukowa PWN mamy okazję zaprezentować Wam fragment mających się wkrótce ukazać wykładów Michela Foucaulta pt. Rządzenie sobą i innymi. Tom ten w całości poświęcony jest problemowi odważnego mówienia prawdy i jego politycznej funkcji. Chociaż wykłady rozpoczyna analiza krótkiego tekstu Kanta pt. Czym jest Oświecenie?, to Foucault bardzo szybko przechodzi do studiów nad antykiem. Głównym przedmiotem jego zainteresowania jest greckie pojęcie parrhesia. Słowo to, w potocznym języku oznaczające „szczerość”, „swobodę mówienia”, a nawet „bezczelność”, posiadało również ściśle określony sens techniczny: nazywało polityczną lub etyczną praktykę odważnego mówienia prawdy tym, którzy są wyżej w hierarchii. Przykładowo, parezją (parrhesia) posługuje się doradca, który mówi swojemu władcy niewygodną prawdę.

I chociaż Foucault skupia się przede wszystkim na analizie dramatów Eurypidesa oraz dialogów Platona, to jednak wartość jego rozważań nie ogranicza się wyłącznie do domeny historii myśli starożytnej. Wybraliśmy dla Was fragment jednego z ostatnich wykładów, aby pokazać aktualność problematyki rozwijającej się wokół zagadnienia parrhesia. Foucault wyjaśnia w nim, że trzy, zrekonstruowane przez niego konteksty funkcjonowania parezji ponownie odżyły w nowożytności i stały się kluczowe dla tych tradycji filozofii współczesnej, które usiłują myśleć poza ramami wyznaczonymi przez średniowieczną scholastykę. Dodatkowo, takie postawienie sprawy pozwala mu zaproponować takie spojrzenie na filozofię nowożytną i współczesną, które wymyka się dwóm wielkim schematom interpretacyjnym, symbolizowanym przez teorie Hegla i Heideggera.

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,
ogromne zainteresowanie naszą zeszłoroczną inicjatywą sprawiło, że na najbliższe wakacje zaplanowaliśmy dla Was kolejną szkołę letnią. Podobnie jak poprzednio, zajmiemy się przede wszystkim – choć niewyłącznie – filozofią współczesną. Po raz kolejny zapraszamy Was do pięknej, otoczonej lasami i jeziorami Iławy (woj. warmińsko-mazurskie). Jednak tym razem – poszliśmy tu za sugestią uczestników i uczestniczek pierwszej edycji – całość potrwa aż siedem dni: od 2 do 8 lipca. Oprócz intensywnego kursu teoretycznego czekają na Was długie wieczorne rozmowy, wycieczka na łono natury i sporo plażowania.

Przed Wami próbka mającej się wkrótce ukazać książki Barbary Brzezickiej Problematyka przekładu filozoficznego. Na przykładzie tłumaczeń Jacques’a Derridy autorka omawia różne techniki przekładu i próbuje usystematyzować i wpisać pomiędzy nie ten nietypowy typ przekładu, jakim jest przekład filozoficzny. Kiedy chodzi o fachowe podjęcie tej tematyki na gruncie polskim, publikację można uznać za pionierską. Nie tylko wyczerpująco omawia przykład Derridy, ale też przedstawia ogół zagadnień związanych z tłumaczeniem tekstów filozoficznych. Zachęcamy więc do lektury tego skromnego, ale treściwego wyimka z rozdziału pod tytułem Specyfika przekładu filozoficznego.

Redakcja

Czy filozofia ze swej natury jest ponadczasowa? Czy jej teksty zawierają z zasady treści niemieszczące się w ramach epok, nieredukowalne do historycznego momentu ich powstania? „Natura”, „zasada” – to obok „prawdy”, „istoty” i tym podobnych pojęcia-filary tej filozofii, o którą zapytałem. Tej filozofii, konkretnej, czyli europejskiej, z jej tradycjami i instytucjami. Zauważmy, że wraz z owym ukonkretnieniem powyższe pytania radykalnie zmieniają charakter: z oczekiwań na jednoznaczną odpowiedź stały się paradoksami. Oto ja, Europejczyk zgłębiający wielowiekową spuściznę myślicieli tego zachodnioazjatyckiego przylądka, zadaję filozofii – określonej geograficznie, czasowo i instytucjonalnie formacji wiedzy – pytanie o jej status, korzystając z jej własnego dorobku. Wikłam się w dyskurs uniwersalności, który europejska filozofia od dawna pielęgnuje, którego jest stolicą i którego cywilizacyjny kapitał wciąż gromadzi, by wysunąć jakby z jego marginesów wątpliwość: czy on sam spełnia własne oczekiwania. A więc może lepiej spytać inaczej: jak odpowiadać na tę antynomię myślenia? Jak brać odpowiedzialność za siebie, a tym samym za to, co inne we mnie, za innego, z którym relacja daje poczucie bycia jakimś sobą? Spadkobiercy pewnej metafizyki przekonani co do własnej tożsamości – jak mamy utrzymywać pamięć o niej, by nie zdradzać obowiązku odpowiedzialnego podejmowania nowych decyzji wobec obcych, nadchodzących z różnych stron świata, jak i samych siebie jako wciąż zmiennych?

Powszechne operowanie pojęciem sadomasochizmu, coraz rzadziej kategoryzowanego jako seksualna dewiacja1, utwierdza nas w przekonaniu, że pojęcia sadyzmu i masochizmu są ze sobą ściśle sprzężone, że figury masochisty i sadysty uzupełniają się wzajemnie, że jeden z drugim mogliby żyć w idealnej symbiozie. Sadomasochizm, według definicji polskiego seksuologa Kazimierza Imielińskiego, „pomijając skrajne przejawy, jak mord z lubieżności lub samobójstwo z lubieżności, jest najbardziej rozpowszechnioną dewiacją seksualną, a w słabym natężeniu występuje u wszystkich ludzi”2. Pierwiastek binarngo zjawiska tkwiłby zatem par excellence w naturze człowieka. Być może stąd ogólne zainteresowanie i powstająca ciągle literatura i filmografia, przedstawiająca zagadnienie nierzadko właśnie w wersji soft. Żeby nie szukać daleko, świetnym przykładem będzie tutaj popularna, pomimo rzekomego braku walorów estetycznych czy fabularnych, ekranizacja 50 twarzy Greya i kolejnych części powieści E. L. James. Jeśli bowiem wierzyć krytykom, trudno jest inaczej wytłumaczyć powodzenie produkcji (i powieści) jeśli nie właśnie obiecanym wątkiem masochistycznym (zaryzykowałabym przy tym tezę, że niezadowolenie widzów wiąże się mniej z domniemanymi niedociągnięciami, a bardziej z rozczarowaniem spowodowanym  znikomą obecnością tego wątku). Obok perypetii Greya mamy jednak także kultową już ekranizację Wenus w futrze Romana Polańskiego. Z kolei sztuka teatralna Romana Sikory (Spowiedź masochisty), pozwala nam wykroczyć poza kontekst relacji interpersonalnych i proponuje zupełnie nową definicję pojęcia, wikłając masochizm w świat kapitalizmu. Nie sposób zliczyć filmów i powieści traktujących o sadystach i psychopatach, kiedy weźmiemy pod lupę kino horroru (Hellraiser, Piła, Martyrs, American Psycho, wszelkie z gatunku gore), czy powieści takich autorów jak Graham Masterton. Dlatego wydaje mi się niezwykle ważne, żeby w pochłanianiu tego typu produktów kultury współczesnej dysponować odpowiednią wiedzą na temat pojęć, które być może mylnie na nie nakładamy. Posługujemy się terminem sadomasochizm i współczesna seksuologia wydaje się nas do tego upoważniać: „Sadomasochizm to występowanie u jednej osoby podniecenia seksualnego zarówno w sytuacji masochistycznej jak i sadystycznej. Najczęściej obie te postawy występują jednocześnie, a jedna z nich przeważa”3. Psychoanalityk Gérard Bonnet precyzuje jednak, że chociaż możemy o osobowości sadomasochistycznej mówić w przypadku osób „swobodnie przechodzących od jednej formy perwersji do drugiej”, to nie jest to ścisłe rozumienie zakładającego obecność tylko jednej ze skłonności terminu4. Tym bardziej rozpatrując zagadnienie w kategoriach idei, szybko dochodzimy do wniosku, że mamy do czynienia z odrębnymi zjawiskami. W niniejszym artykule chciałabym przeanalizować różnice pomiędzy figurami sadysty i masochisty na tym właśnie ukształtowanym na gruncie literackim i filozoficznym poziomie idei i zarazem uwrażliwić na pochopne definiowanie zjawisk sadyzmu i masochizmu jako wzajemnie komplementarnych czy wręcz tożsamych w każdym kontekście. Czytając Sacher-Masocha szybko dochodzimy do wniosku, mówi Deleuze, że jego świat nie ma niczego wspólnego ze światem de Sade’a5. Odwołując się do określonych wymiarów, w które wpisują się oba symptomy (stosunek do ofiary-innego, rola opisu, determinująca obecność Natury bądź sztuki, w końcu zajmowane w świadomości „dewianta” miejsce), chciałabym pokazać, że formułują się one i funkcjonują na skrajnie różne sposoby.