Tag

Ernst Jünger

Zrecenzowanie takiego dzieła jak Męskie fantazje Klausa Theweleita nie należy do łatwych zadań. Przeszkodą nie jest tu objętość (polskie wydanie liczy sobie 972 strony) ani nawet wysoki poziom komplikacji wywodu. Przeciwnie, książkę tę czyta się niczym dobry kryminał. A ponadto, gdy już jesteśmy przekonani, że rozgryźliśmy zastosowaną metodę i kolejny rozdział nie przyniesie nam niczego, poza nowym zbiorem danych, który teraz sami z łatwością zinterpretujemy – Theweleit wspina się na kolejne wyżyny. I być może to właśnie w tym, w tej lekkości wywodu, doskonałej narracji, „zwrotach akcji”, umiejętnie budowanym napięciu tkwi trudność, przed jaką staje recenzent. Ogólnikowe opisanie Męskich fantazji musi z konieczności dać efekt miałki, z drugiej strony – zejście na poziom szczegółu równałoby się zdradzeniu fabuły kolejnego odcinka Gry o tron… Pozostaje oczywiście metoda mieszana: z grubsza opowiedzieć o całości, dorzucając jeden czy dwa smaczki. Takie recenzje można jednak znaleźć w innych miejscach, a powtarzanie ich byłoby równie nużące dla czytelnika, co dla piszącego. Zamiast tego postanowiłem ugryźć ten problem z innej strony, zgodnej zresztą z koncepcją, która napędza całą Machinę Myśli: podrzucić czytelniczkom i czytelnikom kilka wskazówek pozwalających uzyskać większą korzyść z lektury Męskich fantazji.

W myśli Goldberga mamy do czynienia z próbą wykorzystania realistycznej wykładni mitu właściwej romantyzmowi w sposób, który nie popadałby w skłonność do symboliczno-alegorycznej uniwersalizacji treści mitologicznej właściwej postromantycznemu pozytywizmowi i, mimo nacjonalistycznej perspektywy, unikałby rasistowskiej logiki. 

Zrekonstruowane w poprzedniej części tekstu przedsięwzięcie Goldberga – synteza politeizmu z monoteizmem w ramach teorii kultu – można uznać za przejaw skrajnej ambicji świadomości historycznej, która usiłuje pogodzić ze sobą siłę mitu i (unieważniającego ją) objawienia. Z tej perspektywy święta wojna jako prawo rządzące dynamiką politeistycznego świata, jest warunkiem możliwości historii. Goldberg usiłuje zatem przede wszystkim ukazać immanentną więź pomiędzy mitem a historią. Z kolei Jünger w swoim tekście O końcu ery historii zarysowuje hipotezę metahistorycznej klamry wiecznego powrotu, wiążącej erę posthistoryczną z prehistoryczną. Tekst ten został zestawiony na podstawie większej pracy Jüngera pt. An der Zeitmauer i opublikowany w 1959 roku w księdze pamiątkowej z okazji urodzin Heideggera. Jest on centralnym punktem Kronosa 1/2015, dostarcza bowiem podstawowych ram metodologicznych, w odniesieniu do których pozostałe teksty układają się w spójną całość.

Pierwotnie tekst ten miał stanowić krótką recenzję nowego numeru kwartalnika Kronos pt. Święta wojna. Jednak podczas prób określenia roli prezentowanych w nim perspektyw w rozwijanym przez czasopismo projekcie, powstał pomysł, by poszerzyć recenzję o wprowadzenie do omawianej w tym numerze problematyki i nieco bliżej przyjrzeć się kilku najważniejszym wątkom. Celem wprowadzenia jest zatem po pierwsze ogólne przedstawienie specyfiki wykorzystania filozofii mitu oraz historii religii do analizy kultury współczesnej w ramach projektu realizowanego przez Kronosa niemal od zarania istnienia pisma (dla którego jednak właściwym manifestem jest nr pt. Powrót Schellinga). Po drugie zaś chodzi o pokazanie, w jaki sposób nowy numer Kronosa poszerza rozwijany do tej pory przez czasopismo paradygmat badań.

Tekst składa się z trzech części. Pierwsza skupia się wokół stanowiska „realizmu mitologicznego” reprezentowanego przez jednego z patronów czasopisma – Schellinga. Część druga dotyczy kontrowersyjnego wykorzystania owego realistycznego podejścia do mitu w ramach projektu Oskara Goldberga – żydowskiego nacjonalisty-antysyjonisty, lekarza, biognostyka i zarazem niezwykle przenikliwego badacza mitologii i religii oraz jednego z głównych bohaterów nowego numeru Kronosa. Dokonane przezeń przeciwstawienie kultu i religii w ramach stanowiska „metafizycznego nacjonalizmu” stanowić może mimo wszystko  bardzo ciekawą inspirację przy badaniu współczesnych form oddziaływania mitu. Z kolei część trzecia jest komentarzem do tekstu O końcu ery historii Ernsta Jüngera, który wyznacza w nowym numerze Kronosa podstawowy metodologiczno-ontologiczny horyzont, wskazując na bezpośredni związek fenomenu neutralizacji mitologii i tzw. „końca Historii”.

Robotnik Ernsta Jüngera jest dziełem godnym uwagi już nawet z powodów pozamerytorycznych. Zacznijmy od tego najmniej ważnego: od serii wydawniczej. Przyznam szczerze, że nigdy nie podejrzewałem, że będę nabywał dzieła filozoficzne ze względu na serię. Fantastykę czy dzieła popularnonaukowe – jak najbardziej. Ale filozofię? A jednak… Wydawnictwo Naukowe PWN w 2009 roku zaczęło publikować książki w serii Myśleć. Robotnik jest czwartą należącą do niej książką, która pojawiła się na mojej półce. Czwartą przeczytaną. I czwartą, z której jestem naprawdę zadowolony. Seria prezentuje dzieła różnorodne, ciekawe, a do tego pozycje ważne – takie, których dotąd brakowało na rynku polskim. Już choćby to każe zwrócić uwagę na Robotnika.