Tag

epistemologia

There are texts, and that is all

Michel Serres

Czy nie jest tak, że każda próba poważniejszej odnowy myśli wiąże się ze zmianą w sposobie czytania tekstów, z wypracowaniem nieznanego wcześniej trybu ich lektury? Jeśli trudno byłoby uznać tę zależność za jakieś prawo uniwersalne, to jednak pozostaje faktem, że w wieku XX pojawiała się ona z uderzającą regularnością. Wszyscy ci, którzy usiłowali wówczas popchnąć myśl na nowe tory, którzy chcieli do niej wpuścić trochę świeżego powietrza, wiedzieli doskonale, że nieodzownym ku temu warunkiem jest swoista kreatywność w podejściu do tekstu.

W pierwszym tekście poświęconym metodzie transcendentalnej omówiłem problem tego, czym jest wiedza rozpatrywana przez filozofię transcendentalną. Odpowiedź brzmiała: władzą, czyli zdolnością do opisywania (a w konsekwencji i przekształcania) rzeczywistości za pomocą prawdziwej teorii. W tekście „Metoda transcendentalna II przedstawiłem z kolei w dość swobodny sposób  problem tego, w jaki Kant doszedł do swojej filozofii krytycznej. Krótko omówiłem przekształcenia i różnego rodzaju manewry w polu teoretycznym nowożytnej filozofii europejskiej, która chce, ale nie może pozbyć się teologii. Postawione tam przeze mnie problemy i udzielone odpowiedzi mogą wyglądać na pierwszy rzut oka niczym niechlujna próba odpowiedzi na szkolne zadanie: wskaż źródła filozofii Kanta. Dlatego też, w części trzeciej, muszę przejść na nieco wyższy poziom abstrakcji (mam nadzieję, że wciąż strawny dla naszych czytelników). Druga część stanowiła wprawkę do wyjaśnienia idei transcendentalizmu (o co z grubsza chodzi w filozofii transcendentalnej), wskazując na to, z refleksji nad jakimi problemami wyrosła filozofia transcendentalna (a wyrosła ona z refleksji nad nie tyle problemami w obrębie tych teorii, co problematycznością samych tych teorii).

W tym krótkim wprowadzeniu skupię się zaledwie na jednym z pojęć opracowanych przez Husserla, jednak należącym do najważniejszych w całej jego filozofii i wzbudzającym wiele kontrowersji. Można je postrzegać jako swego rodzaju klucz do myśli Husserla. Mowa tu u transcendentalnej redukcji. Zanim przejdę do jego przedstawienia, zarysuję pewną panoramę.

Przedmowa: Niniejszym chciałbym przedstawić wam pewien cykl artykułów, kierujący się trafnym spostrzeżeniem jednego z moich wykładowców, że „filozofii najpierw należy nauczyć się źle”. Ktoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z tą dziedziną nie jest w stanie, nawet na najlepszym wykładzie, od razu pojąć całej złożoności filozofii np. Arystotelesa, czy Kanta. Ale zarazem jak najszybciej poznać ich musi. Musi o nich słuchać i czytać, choć będzie rozumiał mało; pisać i mówić, chociaż będzie w tym wiele bzdur. Wszystko to po to, by potem znowu słuchać i czytać, pisać i mówić. Znowu i znowu. Filozofia to nie tabliczka mnożenia – nie wystarczy się jej raz na pamięć nauczyć. Filozofia wymaga nieustannego zataczania kół, a jej celem jest: rozumieć.