Tag

demokracja

Z przyjemnością informujemy, że Machina Myśli, we współpracy z gdańską świetlicą Krytyki Politycznej, rusza z kolejnym, trzecim już trójmiejskim seminarium filozoficzno-politycznym. Tym razem proponujemy Wam wspólne poszukiwanie drogi wiodącej do radykalnie demokratycznego społeczeństwa. Chcemy jednak wyjść poza utarte schematy oraz tradycyjne teorie i pomyśleć o demokracji z nieco innej perspektywy, szukając tego, co nieoczywiste. Nasze wspólne lektury i dyskusje pragniemy zogniskować na trzech tytułowych kwestiach: przyjaźni, przyjemności oraz propagandzie.

Data: startujemy 23 października o 17:00 i spotykamy się regularnie co 2 tygodnie
Miejsce: Świetlica Krytyki Politycznej w Trójmieście, ul. Nowe Ogrody 35
Maksymalna liczba uczestników: 12 (ze względu na wejście Gdańska do żółtej strefy)
Zapisy: https://forms.gle/5d7T5mU7bGEFrt5J8

Pod hasłem „przyjaźń” kryje się złożona wiązka problemów odsyłająca do relacji, jakie powinniśmy i powinnyśmy zawiązywać ze sobą, by stworzyć społeczeństwo prawdziwie demokratyczne. W miejsce czysto formalno-prawnych więzi, które łączą nas ze sobą wyłącznie jako uczestników i uczestniczki „gry wyborczej” (a także gry rynkowej), potrzebujemy zażyłości tego rodzaju, w której kluczowa jest troska o siebie nawzajem. Chodzi tu jednak nie tylko o współpracę i solidarność – które również będą tematem naszych rozmów – gdyż mogą one przyjmować postać tymczasowego paktu, zawiązywanego dla zrealizowania osobistych interesów. Zajmować nas będzie raczej ta relacja, w której jednostka jest w stanie wykroczyć poza swoją prywatność i indywidualność, by działać na rzecz wspólnego dobra i wspólnej przyjemności. Pytać będziemy więc przede wszystkim o przyjaźń w jej aspekcie politycznym.

Politycznie potraktowana zostanie również kwestia przyjemności. Mniej będzie nas ona interesować w ujęciu psychologicznym, tzn. jako indywidualne przeżycie, bardziej zaś – jako to, co skłania nas do poszukiwania alternatywnych, wyzwalających możliwości twórcze i mniej opresyjnych sposobów życia. Kluczowym problemem staje się tu więc walka o skrócenie czasu pracy i prawo do lenistwa. Pytanie o przyjemność jest więc pytaniem o taką organizację naszego życia społeczno-gospodarczego, w której wszystkie jednostki będą uzyskiwały coraz większą swobodę dysponowania swoim czasem oraz rozwijania i realizowania swojego potencjału. Z pewnością zastanowimy się nad znaczeniem doświadczania przyjemności dla jednostkowego rozwoju czy psychofizycznego dobrostanu. Ważniejsze będzie jednak pytanie o to, w jaki sposób nasze pragnienia i sposoby doznawania przyjemności są tamowane przez system, w którym żyjemy (wbrew popularnym oskarżeniom o konsumpcyjno-hedonistyczny styl życia naszej epoki), i w jaki sposób niszczyć owe blokady, by otwierać nas na nowe sposoby doświadczania rzeczywistości, na nowe rozkosze. To zaś odsyła nas do trzeciego, z wymienionych w tytule, zagadnień.

Pytanie o propagandę jest pytaniem o źródłowy sens tego terminu, czyli o to, jak propagować radykalnie demokratyczne idee. Jak uzmysławiać ludziom potrzebę obejmowania przyjaźnią i aktami solidarności coraz szerszych (i to nie tylko ludzkich) grup? Jak wzbudzać w nich potrzebę odczuwania świata w bardziej różnorodny sposób? Jak umożliwiać im ćwiczenie swoich demokratycznych kompetencji poza „świątecznymi” okresami wyborów parlamentarnych czy samorządowych? Czy jesteśmy skazani i skazane na marketing polityczny i jego narzędzia, czy też istnieje język, który pozwoliłby na przełamanie kapitalistycznego myślenia o propagowaniu idei, które niczym się nie różni od propagowania produktów na sprzedaż? Przyjrzymy się językowej wielości – temu, jak różne języki (langues) mówią o wartościach, ale też postaramy się spojrzeć na samo zjawisko języka (langage) z różnych perspektyw, przede wszystkim z perspektywy użycia codziennego, które zawsze naznaczone jest cielesnością i materialnością kontaktu oraz związanych z nim przeżyć. Wreszcie, zapytamy o możliwość prowadzenia propagandy niejako poza językiem i obrazem.

W systemie wymuszającym na nas nieustanne konkurowanie ze sobą nawzajem, ciężko zaakceptować znaczenie przyjaźni, bez doświadczania jej na co dzień. Podobnie trudno „wierzyć” w demokrację i praktykować ją, gdy większość swojego życia spędza się w niedemokratycznych warunkach, jakie panują w rodzinach, szkołach czy miejscach pracy. Wyzwaniem staje się również odkrycie świata przyjemności, który nie jest zapośredniczony ekonomicznie, świata przyjemności, na które nie trzeba zapracowywać w pocie czoła. I wreszcie, nie mniejszą trudnością jest odkrycie języka, który nie będzie nośnikiem hierarchii oraz obrazu świata, w którym pieniądz nie będzie metaforą wszystkiego.

LEKTURY:
W tym roku nie chcielibyśmy narzucać uczestnikom i uczestniczkom z góry określonej listy lektur. Z pewnością sięgniemy po współczesną literaturę filozoficzną (np. teksty Foucaulta, Agambena, Lazzarato, Mol, Herera) oraz z zakresu teorii społecznej (np. Graeber, Illouz, Federici). Przede wszystkim pragniemy jednak podejmować tropy, na które natrafimy w czasie naszych dyskusji, i wspólnie z uczestnikami i uczestnikami dobierać lektury na kolejne spotkania.

PROWADZĄCY:
dr Barbara Brzezicka
dr Cezary Rudnicki

Czy filozofia ze swej natury jest ponadczasowa? Czy jej teksty zawierają z zasady treści niemieszczące się w ramach epok, nieredukowalne do historycznego momentu ich powstania? „Natura”, „zasada” – to obok „prawdy”, „istoty” i tym podobnych pojęcia-filary tej filozofii, o którą zapytałem. Tej filozofii, konkretnej, czyli europejskiej, z jej tradycjami i instytucjami. Zauważmy, że wraz z owym ukonkretnieniem powyższe pytania radykalnie zmieniają charakter: z oczekiwań na jednoznaczną odpowiedź stały się paradoksami. Oto ja, Europejczyk zgłębiający wielowiekową spuściznę myślicieli tego zachodnioazjatyckiego przylądka, zadaję filozofii – określonej geograficznie, czasowo i instytucjonalnie formacji wiedzy – pytanie o jej status, korzystając z jej własnego dorobku. Wikłam się w dyskurs uniwersalności, który europejska filozofia od dawna pielęgnuje, którego jest stolicą i którego cywilizacyjny kapitał wciąż gromadzi, by wysunąć jakby z jego marginesów wątpliwość: czy on sam spełnia własne oczekiwania. A więc może lepiej spytać inaczej: jak odpowiadać na tę antynomię myślenia? Jak brać odpowiedzialność za siebie, a tym samym za to, co inne we mnie, za innego, z którym relacja daje poczucie bycia jakimś sobą? Spadkobiercy pewnej metafizyki przekonani co do własnej tożsamości – jak mamy utrzymywać pamięć o niej, by nie zdradzać obowiązku odpowiedzialnego podejmowania nowych decyzji wobec obcych, nadchodzących z różnych stron świata, jak i samych siebie jako wciąż zmiennych?