Zagadnienie redukcji fenomenologicznej

W tym krótkim wprowadzeniu skupię się zaledwie na jednym z pojęć opracowanych przez Husserla, jednak należącym do najważniejszych w całej jego filozofii i wzbudzającym wiele kontrowersji. Można je postrzegać jako swego rodzaju klucz do myśli Husserla. Mowa tu u transcendentalnej redukcji. Zanim przejdę do jego przedstawienia, zarysuję pewną panoramę. Jednym z naczelnych zadań fenomenologii Husserla jest próba wypracowania fundamentu ludzkiej wiedzy. Nie chodzi przy tym o wiedzę w rozumieniu nauk przyrodniczych, choć o nią również. Husserl stara się dostarczyć podwalin dla wiedzy w ogóle, wiedzy kulturowej, społecznej, lecz także logiki, matematyki, fizyki. Jego zdaniem żadna z tych nauk nie uzyskała w swoim rozwoju wystarczającego stopnia pewności. Już sam fakt tego, że nasze zmysłowe doświadczenie świata może być pewną złudą, snem lub halucynacją, potrząsa naszym poczuciem stabilności. W ten sposób wiedza, której dostarczają poszczególne nauki, okazuje się czymś wątpliwym. Aby wykazać niepewność poszczególnych ustaleń naukowych nie musimy więc wcale powoływać się na proces wypierania jednego paradygmatu naukowego drugim (co zresztą rzadko kiedy odbywa się na drodze kategorycznego obalenia uprzedniej teorii naukowej na rzecz nowszego ujęcia). Zazwyczaj wszak progresywne ujęcie, oprócz wytłumaczenia nowych problemów, powinno być w stanie uporać się również z tymi, które starsza teoria potrafiła wyjaśnić. Aczkolwiek sam stopień skomplikowania nowego paradygmatu może też skutkować bardziej skomplikowaną formułą tłumaczącą działania prostszego mechanizmu, czego przykładem może być ciągłe stosowanie fizyki Newtona przy objaśnianiu funkcjonowania maszyn takich jak samochody, statki i samoloty. Ponieważ nie możemy być pewni samego istnienia świata, nie można też żywić pewności co do żadnego z teoretycznych wyników nauk, które są jego elementami. Wydaje się, że popadamy w sytuację dramatyczną. Jeżeli bowiem nie jesteśmy w stanie zawierzyć samemu istnieniu świata, to i nasze teorie tracą fundament, który dostarczał im badawczego materiału. Husserl jest zdania, że prawdziwą naukę należy budować na trwalszym fundamencie, lecz jeśli wszystko możemy obarczyć wątpliwościami, to być może nie jesteśmy w ogóle w stanie osiągnąć celu? W takiej sytuacji możemy już klarownie przedstawić sobie co jest naszym głównym zadaniem. Jeżeli nie odnajdziemy czegoś, czymkolwiek miałoby to być, o czym zwątpić nie można, czegoś takiego, czemu towarzyszy pewność apodyktyczna, pewność niewątpliwa, to nasze zadanie jest niewykonalne. Jak już wiemy, świat nie jest w stanie spełnić tej roli. Wydaje się jednak, że jest coś co faktycznie posiada podobny status. Tym czymś jest samo myślenie, a właściwie sam fakt doświadczenia. Wszak nawet realizując proces radykalnego wątpienia, nie usuwamy samego faktu naszych wątpliwości. Czegokolwiek byśmy nie robili, jakkolwiek niepewne byłby nasze postrzeżenia i refleksje, to ich istnienie jest czymś niepodważalnym. W tenże sposób odkrywamy niezbędny apodyktycznie pewny fundament, na którym można wznieść gmach nauki. Jest nim istnienie naszego ego. To, co subiektywne, poprzedza więc i umożliwia wszelkie obiektywne poznanie.

Mogło by się wydawać, że podobnego odkrycia kilka wieków wcześniej dokonał Kartezjusz. Jego słynna maksyma Cogito ergo sum („Myślę, więc jestem”), podkreślała wszak subiektywny wymiar ludzkiego doświadczenia, czyniąc je fundamentem pewności. Istotnie, Husserl odwołuje się do Kartezjusza, a w niektórych tekstach wprost się na niego powołuje, jak np. w wydanych w 1931 r. Medytacjach Kartezjańskich. Jest jednak zasadnicza różnica między tym, co zdaniem Husserla twierdził Kartezjusz, a tym, czego udało się dokonać fenomenologii. Kartezjańskie cogito było w gruncie rzeczy stwierdzeniem istnienia subiektywności, w dodatku obarczonym swego rodzaju geometrycznym przesądem. Zaś by uczynić z naszego myślenia fundament poznania nie wystarczy wskazać na jego autonomię. Musimy zrozumieć, w jaki sposób myśleniu przedstawia się jego przedmiot, jakie są tego konieczne warunki, w jaki sposób jedno z drugim może wejść w pewien związek? Redukcja fenomenologiczna prowadzi do odkrycia transcendentalnej struktury podmiotu. W procesie tym fenomenolog nie stara się obalić istnienia samego świata, lecz, jak określa to Husserl, bierze ten fakt w nawias, dokonuje tzw. epoché. Tym samym postanawia więcej nie czynić żadnego użytku z przeświadczenia o istnieniu świata zewnętrznego. Osoba, która dokonała redukcji, wyłącza siebie poza egzystencjalny nawias. Określa się mianem nieuprzedzonego obserwatora, kogoś, kto jedynie opisuje to, co mu się jawi na sposób, w jaki się to jawi. Dzięki temu możemy dokonywać bezpośredniego opisu tego, co widzimy, a więc oczywistych danych naszego doświadczenia. Proces poznawczy jest możliwy tylko i wyłącznie dzięki świadomości. Bez niej nie mielibyśmy dostępu do żadnego przedmiotu, co więcej przedmiot zawsze istnieje niejako dla świadomości, jest ona koniecznym warunkiem jego przedstawienia. Nasuwa się wątpliwość dotycząca tego, jaki jest charakter samej świadomości. Czy mamy tu do czynienia z pewną uniwersalną strukturą, którą każdy z osobna może w sobie odkryć za pomocą redukcji? Może jest to byt pozaświatowy, w którym, mówiąc metaforycznie, są zanurzone poszczególne indywidua? Pośród komentatorów Husserla problem ten jest kwestią sporną. Jedni wskazują na fakt, że Husserl nigdzie nie utożsamia pojęcia świadomości transcendentalnej z istotą Absolutną, czy też powiedzmy wprost: z Bogiem. Inni są zdania, że jeśli nie chodzi Husserlowi o Boga, to między samym fenomenologiem a świadomością transcendentalną pojawia się napięcie trudne do rozładowania. Jest to jedna z tych kwestii, które wymagają uważnej lektury i indywidualnej interpretacji każdego czytelnika. Problemy te musimy więc tutaj odłożyć na bok.

Aby jakoś przybliżyć to, co zostało tu przedstawione można posłużyć się prostym przykładem. Człowiek poddający się tego rodzaju medytacjom przestaje zawierzać istnieniu swojego otoczenia. Pisząc te słowa podnoszę wzrok z nad ekranu komputera, widzę ściany pokoju, wzdłuż których poustawiane są regały z książkami, sufit z którego nisko zwisa żółta okrągła lampa. Na podłodze dywan, drażniący oczy swą czerwienią. Odwracam wzrok w kierunku drzwi, są zamknięte. Nie wiem już co może znajdować się za nimi, pamiętam jednak, że był tam korytarz, w którym stała szafa a na podłużnej ścianie wisiało lustro. W tej chwili nie mogę ich zobaczyć, domniemuję jednak, że moje wspomnienia nie są tylko urojeniami i rzeczy te faktycznie się tam znajdują. Co więcej, domniemuje, że sam korytarz naprawdę tam jest niezależnie od tego jakie przedmioty miałyby go wypełniać. Z tyłu głowy mam też komputer, na którym zapisywałem słowa dotyczące Husserla, i choć teraz go nie widzę, to zakładam, że wciąż się tam znajduje. Do moich uszu dobiega muzyka, rozpoznaję tę melodię, to The End zespołu The Doors. Zza okna słyszę szum samolotów, gdy patrzę w te stronę widzę jasne, niemal białe niebo oraz wiatr poruszający stojącymi na parapecie kwiatami. Wszystkie te obrazy docierają do mnie w charakterze czegoś niewątpliwego, są dokładnie tym co zostało przez mnie zobaczone, są tak prawdziwe jak dźwięk dobiegający ucha. Wyobrażenia, wspomnienia i domniemania napotykam jako coś równie nieodpartego i chociaż z ich przedmiotem nie znajduję się w bezpośrednim kontakcie to jednak one same, jako przedmiot mojej refleksji, są ze mną w podobnej bliskości, co krzesło na którym siedzę. Gdy wprawiam się w tego rodzaju nastawieniu, wszystkie te zjawiska, wszystkie docierające do mnie fenomeny, postrzegam właśnie jako coś odesłanego do mnie, istniejącego ze względu na mnie. Choć może nie należy mówić o tym, że ja, pewne ludzkie indywiduum, powołuje do życia obrazy, których doświadczam. Raczej jest tak, że one wszystkie ukazują mi swą nierozwiązywalną nić, którą są ze mną splecione. Ukazują mi mnie w sobie i ja mogę siebie w nich odnajdywać. Sięgam ręką po kubek z herbatą, w ruchu tym doświadczam głębi związanej z określonością kolejnych segmentów przemieszenia mojej dłoni. Zauważam, że to nie moja ręka lecz cała ta sytuacja jest czymś najbardziej własnym, jest czymś mi najbliższym a całe życie podmiotu składa się z tego rodzaju chwil, które mogę dostrzec w transcendentalnym nastawieniu.

Może się nasuwać pytanie jaki jest związek tego rodzaju nastrojenia z naukowością? Wszak mamy tu do czynienia ze swego rodzaju subiektywną medytacją, gdzież miałoby znaleźć się miejsce dla naukowej ścisłości? Niestety nie sposób udzielić na to pytanie skrótowej odpowiedzi. Aby dotrzeć do tego co można określić nastawieniem naukowym, musimy przemierzyć długą drogę badań konstytutywnych, w których kształtuje się spójny obraz całości świata. Dopiero odsłonięcie praw rządzących świadomością pozwoli nam zrozumieć jak jest możliwa konkretna nauka. Można jednak powiedzieć, że teoretyczne nastawienie każdej nauki jest nieuświadomioną pochodną stanu, do którego docieramy na skutek redukcji. Skonstruowanie teorii naukowej wymaga odpowiedniego nastawienia badawczego i w tej mierze jest zawsze efektem subiektywnego zwrotu, który dokonuje się w człowieku. Subiektywność ta nie ma jednak nic wspólnego z potocznie pojętą dowolnością. Jest to wszechobejmujący istotę ludzką strumień doświadczeń, w którym toczy się życie, w którym podejmowane są decyzje.

Koncepcja redukcji była wielokrotnie krytykowana przez różnych interpretatorów i kontynuatorów myśli Husserla. Wielu filozofów uważających się za fenomenologów lub korzystających z dorobku fenomenologii (Heidegger, Merleau-Ponty), uważało ją za zadanie niemożliwe do wykonania. Wskazywali przede wszystkim na fakt, że czegoś takiego jak całkowita bez założeniowość po prostu nie można osiągnąć. Nasze poznanie jest zawsze uwarunkowane i nigdy nie zaczyna się w punkcie zerowym. Niemniej Husserl, od momentu gdy po raz pierwszy sformułował zagadnienie redukcji, nigdy go już nie porzucił. Co więcej, koncepcję swą wciąż rozwijał, wprowadzając kolejne poziomy redukcji, takie jak redukcja ejdetyczna (skupienie uwagi na tym, co stanowi istotę przedmiotu), redukcja primordialna (redukcja do sfery tego, co moje własne ). Heidegger był zdania, że fenomenologię można uprawiać bez przyjmowania postulatu redukcji transcendentalnej a w swojej filozofii kategorycznie odcinał się od pojęcia świadomości, poniekąd zastępując je trudno przetłumaczalnym terminem Dasein (jestestwo). Jednak dla Husserla redukcja do samego końca stanowiła absolutnie niezbywalny element fenomenologii. Dopiero zmiana nastawienia względem tego, co widzimy, pozwala nam odkryć strukturę świadomości i scharakteryzować prawa, które rządzą polem transcendentalnych doświadczeń. Redukcja transcendentalna stanowi zaledwie pierwszy krok na drodze fenomenologicznego badania świadomości, jest jednak konieczna. Bardzo nieoczywisty wydaje się zatem status świata w filozofii Husserla, a interpretacja tego, jak Husserl mógł go faktycznie postrzegać, wymaga z naszej strony uważnej refleksji. Łatwo bowiem przyjąć krytykę wskazującą na paradoksalność sytuacji, w której fenomenolog miałby usunąć się poza świat i patrząc „z znikąd” opisywać jego obiektywną naturę. Husserl jednak nigdy nie uważał, by fenomenologia dawała nam tego rodzaju perspektywę, a wręcz przeciwnie, mówił o tym, że to właśnie fenomenologia oferuje nam możliwość „powrotu do rzeczy samych”. Może więc właśnie na skutek redukcji powinniśmy znaleźć się bliżej świata niż na co dzień, jak się nam wydaje, jesteśmy?

Hermetyczny język i złożoność zagadnień sprawiają, że lektura tekstów fenomenologicznych stawia przed nami duże wymagania. Wśród nich pisma Husserla należą do tych najbardziej skomplikowanych. Jednak pomimo trudności dla osoby zainteresowanej tą tematyką, najlepiej byłoby sięgnąć właśnie do tekstów założyciela nurtu. Polecić można krótki propedeutyczny tekst Husserla Idea fenomenologii. W dziele tym autor koncentruje się na przedstawieniu naczelnych idei fenomenologii, których szczegółowe rozwinięcie będzie stanowił dwutomowy tekst Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii. Należy jednak podkreślić, że poglądy Husserla ulegały dynamicznym transformacjom i żadnego z poszczególnych tekstów nie powinniśmy traktować jako pełnego i obiektywnego wykładu stawianych przez fenomenologię postulatów. Dla przybliżenia samego problemu redukcji warto może sięgnąć do pierwszej medytacji z tekstu Medytacje Kartezjańskie. Samo to dzieło, jakkolwiek pasjonujące, jest już o wiele bardziej skomplikowane, podejmuje ogromnie wiele wątków rozproszonych po wielu tekstach Husserla, takich jak: zagadnienie czasu, sądu, syntezy, poznania umysłów innych oraz specyficznej i bardzo ważnej dla filozofii dwudziestowiecznej kategorii Innego. Jeśli natomiast szukać opracowań samego Husserla to warta polecenia wydaje mi się krótka monografia Krystyny Święcickiej pod tytułem Husserl, (w której poza omówieniem istotnych pojęć znajdują się również fragmenty źródłowe). Dla osoby zainteresowanej współczesnymi zastosowaniami fenomenologii gorąco polecam książkę Marka Pokropskiego Cielesna geneza czasu i przestrzeni, gdzie znajdziemy szczegółowe analizy myśli Edmunda Husserla i Maurice’a Merlau-Ponty’ego. Dowiemy się także, jakie są zastosowania fenomenologii w dzisiejszych badaniach neurologicznych, jak nauki te pod wieloma względami są zaskakująco zbieżne i uzupełniające się wzajemnie.

Autor: Filip Gołaszewski

Komentarze

Komentuj

Powiązane posty