Filozofia transcendentalna II: Idea transcendentalizmu

Kant uważał, że filozofia transcendentalna otwiera nowy rozdział w historii filozofii (pierwsza część tekstu). Całkowicie zmienia reguły gry. Do tego stopnia, że wszelka filozofia, która powstała przed filozofią transcendentalną może być traktowana, jako jedynie przymiarka. Filozofowie przed powstaniem krytycyzmu wiedzieli, że trzeba czegoś szukać, często nawet wiedzieli, czego, ale nie wiedzieli gdzie i jak. Chociaż tekst dotyczy spraw bardzo ważnych, został napisany nieco swobodniejszym językiem. Bardzo skomplikowane zagadnienia źródeł filozofii Kanta zostały potraktowane nieco swobodniej, co nie znaczy, że mniej trafnie aniżeli w wypadku skrupulatnego i dokładnego omówienia tego problemu.

W poprzednim tekście pisałem o tym, czym jest dla Kanta wiedza i władza poznania. Władza poznania jest wiedzą, tzn. taką relacją człowieka do świata, dzięki której jest on w sposób konieczny z nim złączony. W niniejszym tekście omówię ten sam problem z innej strony. W języku potocznym mówimy o teorii fizycznej czy teorii politycznej, zaznaczając za pomocą słowa teoria, że jest to coś, co być może opisuje rzeczywistość, obrazuje ją, ale jest tylko teorią. W filozofii transcendentalnej począwszy od Kanta rozważano problem wiedzy nie tylko jako teorii, ale także pod względem jej statusu ontologicznego.

Co może oznaczać sformułowanie status ontologiczny wiedzy? Współczesna biologia jest teorią, która dostarcza pewności co do tego, jak zachodzi jakiś proces biologiczny. Jeśli chcemy wiedzieć czym np. jest dziedziczenie, to szukamy odpowiedzi w teorii biologicznej. Z drugiej strony wiemy, że zarówno medycyna jak i farmaceutyka czy przemysł żywieniowy (np. w GMO) bezpośrednio na nas oddziałują, a robią to za pomocą wiedzy i technologii opartej między innymi na odkryciach biologii (i innych nauk razem z nią). Biologia ma zatem swój materialny czy też realny sposób bycia. Choć odkrycie np. genetyki przez Grzegorza Mendla samo w sobie pewnie nie miało na celu nic ponad wyjaśnienie pewnych zaobserwowanych przez niego zjawisk, to genetyka nigdy nie stałaby się tak ważną dziedziną nauki gdyby nie niosła ze sobą potężnego potencjału możliwości materialnego przekształcania rzeczywistości.

Zwykle mamy tendencję do uważania nauk ścisłych za te nauki, które naprawdę mówią coś o rzeczywistości, natomiast nauki humanistyczne za te, które rzeczywistość interpretują. Stąd też zawołanie Marksa w jedenastej tezie o Feuerbachu by filozofowie zaczęli zmieniać świat, żeby nie godzili się na słaby status ontologiczny swoich nauk. Oczywiście Marks miał świadomość, że nie wystarczy taka wspaniała deklaracja, żeby świat się zmienił. Konieczna jest pewna praxis, czyli połączenie teorii z działalnością polityczną. Oczywiście Marksowski postulat nie jest niczym nowym. Filozofowie począwszy od Sokratesa, a skończywszy na Hannah Arendt, która posługiwała się pojęciem praxis nawiązując do liberalnie pojętego działania politycznego, nakłaniali do zmieniania świata za pomocą teorii.

Czym był dla Kanta status ontologiczny wiedzy? Nie był z pewnością materialnym czy ekonomiczno-politycznym funkcjonowaniem i oddziaływaniem teorii – jak rozumie to od XIX wieku po dzień dzisiejszy wielu myślicieli i myślicielek. Nie był także istnieniem w Bogu, jego nieustannym działaniem, ani wynikiem jego założycielskiego aktu, etc. – jak rozumiało to większość myślicieli średniowiecznych aż po bliskiego Kantowi ucznia Kartezjusza Nicolas’a Malebanche’a.

Kantowskie rozwiązanie jest przejściowe. Z jednej strony tkwi głęboko w scholastyce, z drugiej odrzuca jakiekolwiek teologiczne i teleologiczne podstawy wiedzy. Kant jest przedstawicielem humanizmu oświeceniowego, co oznacza, że podstawą wiedzy – tym, co odpowiada za jej status ontologiczny – jest Człowiek. Zatem podstawowe pytanie filozoficzne brzmi: Czym jest Człowiek? Za możliwość posiadania wiedzy u Człowieka odpowiada Rozum. Ale czym jest sam Rozum? Jaki jest jego ontologiczny status, czy też ujmując to prościej: jak istnieje Rozum? Czy to jakiś złożony proces czy cała sieć procesów w mózgu? Czy może jakaś struktura psychiczna? A może to niematerialna dusza, która jest tylko połączona z ciałem? Odpowiedź brzmi: żadne poszczególne z powyższych wyjaśnień nie jest prawdziwe, ale wszystkie razem są, po części, prawdziwe. Takie właśnie teoretyczne cwaniactwo stanowi podstawowy rys filozofii transcendentalnej.

Kant należy do tej grupy felernych obrońców doktryny, którzy bronią jej tak konsekwentnie, że doprowadzają ją do postaci, która raczej skłania kontynuatorów do jej radykalnych przemian niż do zachowania dogmatów. Dlatego też kontynuatorzy myśli Kanta raczej korzystali z metody transcendentalnej po to, by kształtować swoje własne projekty filozoficzne, niż dochowywali wierności jej oryginalnej postaci. Filozofia Kanta w zamierzeniu miała być na tyle gruntowym projektem filozoficznym, by mógł on jednocześnie pomieścić obok fizykalno-matematycznego obrazu świata jako czasoprzestrzeni będącej polem wszechobecnych i wzajemnie powiązanych sił fizycznych, wiarę w to, czego w tym świecie nie można odnaleźć oraz wolną działalność człowieka, którego działania są niezależne od wszystkiego poza nim samym.

Kantowi zależało na tym, żeby jego filozofia obroniła najważniejsze postulaty i wartości pewnej doktryny1. Przede wszystkim postulatu, zgodnie z którym człowiek jest wolną i racjonalną jednostką. Kant przez wiele lat był dość typowym dla swojej epoki racjonalistą. Ten okres jego twórczości jest zwykle nazywany okresem przedkrytycznym. W okresie tym był jeszcze mocno przywiązany do dogmatów racjonalizmu (takich jak zasada racji dostatecznej czy zasada sprzeczności), jednak w miarę prowadzenia swych badań dostrzegł wiele problemów, które paradygmat racjonalistyczny z sobą niesie. Po części przyczyniły się do tego jego własne odkrycia, po części korespondencja i wymiana zdań z innymi wybitnymi naukowcami i filozofami, a po części lektura empirystów brytyjskich – w szczególności David’a Hume’a.

Krótko mówiąc Kant dostrzegł, że paradygmat racjonalistyczny cierpi na przykrą dolegliwość, a mianowicie że w samej swojej istocie jest zsekularyzowaną teologią. Podobnie jak teologiczne rozważania racjonalistów mogą być bardzo pokrzepiające na duchu, tak jak rozważania scholastyków są ujęte w znakomitą aparaturę formalną, jednakże nie mówią nic o rzeczywistości. Jeżeli są z nią zgodne, to tylko na zupełnie banalnym poziomie albo przez przypadek. Główny grzech teologii (zatem także racjonalistów) polega na tym, że ma ona analityczny charakter, tzn. wychodząc od pewnych dogmatów bawi się w różne roszady pojęciowe za pomocą skomplikowanych formalizmów (stąd też zapewne umiłowanie katolickich akademików do badań logiczno-semiotycznych. Jak mówi ludowa mądrość: swój do swego po swoje). Racjonalizm przełomu XVII/XVIII wieku i teologia dzielą ten sam modus operandi.

Kant, jako sędzia śledczy w służbie Oświecenia, postawił jedno i drugie przed tzw. trybunałem rozumu, czyli dokonał ich gruntownej krytyki. Z drugiej strony lektura dzieł Hume’a doprowadziła Kanta na parę lat do stanu silnego zwątpienia czy też melancholii. Według Kanta z teorii empirystów wynikało bowiem, że człowiek działa kierowany przez różne bezrefleksyjne pobudzenia czy nawyki, a rozumu albo w ogóle nie posiada, albo nie może go bezpośrednio używać do zmiany rzeczywistości. Kant był świadom, że nauki przyrodnicze rozwijają się w bardzo szybkim tempie, a wraz z nimi rozwija się technologia, która przekształcając przyrodę przekształca też ludzkość. Był także świadom, że teologiczna wykładnia rzeczywistości jako boskiego porządku powoli odchodzi do lamusa. Dlatego też stało się dla niego imperatywem, żeby stworzyć teorię, w której człowiek nie jest jedynie obiektem materialnych manipulacji, żeby dać filozoficzne podstawy praktycznego ujęcia człowieka. Praktyczne było dla Kanta wszystko to, co umożliwiane przez wolność. Stąd niezwykle ważne było to, żeby człowiek nie tylko był badanym przez naukę przedmiotem i elementem technologiczno-politycznego porządku, ale i niezależnym podmiotem – sprawcą wolnych działań.

Co zrobił w takiej sytuacji Kant? Nie mógł odrzucić przecież wszystkiego, nie mógł też przyjąć żadnego z powyższych stanowisk. Żadna z tych teorii nie pozwalała zrealizować praktycznego ideału Oświecenia, czyli powszechnego pokoju i wolności rodzaju ludzkiego. Praktyka żadnej z tych teorii nie uśmiechała się Kantowi. Z jednej strony wynurzenia racjonalistów nie wiązały się w żaden naukowy sposób z rzeczywistością. Z drugiej filozofia brytyjska, w swoim praktycznym aspekcie, zmierzała prostą drogą do zarządzania ludźmi niczym maszynami posiadającymi różne zmienne (takie jak szczęśliwość, siła czy różne afekty), którymi trzeba manipulować w odpowiedni sposób. Najlepszym tego wyrazem jest utylitaryzm i ekonomia polityczna. Droga, którą obrał Kant, nazywa się filozofią transcendentalną. Jest to filozofia, której celem jest wykazanie, że człowiek jednocześnie jest istotą racjonalną, a przez to wolną i umiejącą wykorzystać rozum do poznawania świata, a także zmysłową, co oznacza, że wszelkie jej działania są aktami woli i że jedyną rzeczą, którą może poznawać jest dana jej przez zmysły rzeczywistość. Usiłuje ona oprzeć podstawowe sfery ludzkiej działalności na racjonalno-krytycznej podstawie przez wskazanie na to, jakimi władzami w ogóle dysponuje człowiek.

Idee projektu Kanta można najprościej wyłożyć przez wyjaśnienie tytułu jego opus magnum – Krytyki czystego rozumu. Czysty rozum to zdolność do spekulatywnego, tj. teoretycznego myślenia o rzeczach ostatecznych, takich jak wszechświat czy Bóg. Krytyka czystego rozumu polega nie tyle na wykazaniu, że rozum ten do niczego się nie nadaje i tworzy tylko różne fantastyczne konstrukcje nie mające związku z rzeczywistością. Polega ona na podzieleniu rozumu na części, z których jedna sprawnie opisuje rzeczywistość (Kant nazywa ją intelektem), druga zaś, choć rzeczywistości nie opisuje, to stawia bardzo ważne pytania, które człowiek jako istota racjonalna stawiać musi ze swej natury. Stawianie pytań o sprawy ostateczne, np. o Boga czy też o postęp, leży bowiem w naturze człowieka. Zdaniem Kanta gdy człowiek już raz postawi pytanie dlaczego? musi dotrzeć do czegoś, co już nie wymaga uzasadnienia. Pytanie tylko co racjonalista może przyjąć bez uzasadnienia?

Krytyczny racjonalista nie tyle zbywa te problemy jako mrzonki, co stara się o nich mówić w sensowny sposób. Pomysł Kanta polega na tym, żeby nie brać żadnej ze stron filozoficznej batalii swojej epoki, tylko postawić się w pozycji tego, kto ustala jej reguły. Dlatego też Kant uważał, że wraz z pojawieniem się filozofii transcendentalnej można dopiero mówić naprawdę o pojawieniu się filozofii. Wszystkie sposoby uprawiania filozofii, które pojawiały się przed nią, były jedynie do niej wstępem i de facto mało się względem siebie różniły. W jaki jednak sposób filozofia transcendentalna ustala reguły gry? Kant nazywa te reguły warunkami możliwości. Ustanawianie ich, a także dowodzenie, stanowi zasadniczą treść filozofii transcendentalnej. Różnicę między graczami, którzy działają na polu zwanym przez Marka Siemka poziomem epistemicznym, a polem ustanawiania reguł zwanym poziomem epistemologicznym omówię w kolejnym tekście.

  1. Jakiej dokładnie doktryny czy tradycji bronił Kant ciężko powiedzieć – problemem tym zajmę się w jednym z następnych tekstów. Prosta odpowiedź, że był to liberalizm jest niesatysfakcjonująca.

Komentarze

1 Komentarz

Komentuj

Powiązane posty