Category

Recenzje

Pełny tytuł tej książeczki to Mit indywidualny neurotyka albo Poezja i prawda w nerwicy, wydana przez PWN w serii Paradoksy zawiera trzy teksty i dwa krótkie, wprowadzające w kontekst komentarze Jacques-Alaina Millera. Nie ma wątpliwości, że to pierwszy w kolejności tekst – od którego całość wzięła tytuł – jest tu najważniejszy. Pojęcie mitu indywidualnego Lacan zaczerpnął z wydanego po raz pierwszy w 1949 roku eseju Levi-Straussa, włączonego następnie do Antropologii strukturalnej, pt. Sprawczość symboliczna.

Istnieje pewien sposób patrzenia na historię, wedle którego jest ona wojną pomiędzy różnymi zbiorami reguł podstawowych. Reguły te określają stosunek ludzkiego działania (którego wyróżnioną formą jest techne – kunszt wytwarzania narzędzi) do całości, która jest jednocześnie tego działania podmiotem (jako arche) jak i przedmiotem (jako telos). Wyznaczają one zatem ontologie, które są ucieleśniane przez określone, zbiorowe formy podmiotowości. Dopóki działanie nie naruszało zastanej formy świata, dopóty wszystko, ontologicznie rzecz biorąc, wydarzało się na swoim miejscu. Heraklitejska „Matka Wszechrzeczy” – Wojna – toczyła się pod sklepieniem sfer niebieskich Arystotelesa, symbolizujących wieczny powrót stałych i niezmiennych form istnienia. Nie sięgała ani samych niebios, ani płynących pod ziemską skorupą źródeł. Świat kręcił się chwałą zwycięzców i hańbą zwyciężonych, ale bogowie ucztowali niewzruszeni. Język trzymał się rzeczy, człowiek – kosmosu, obywatel – polis, arete – wielkodusznego. Antyczna ontologia była w swej istocie ahistoryczna i mimo, iż ugruntowana była we krwi wojennej nie znała właściwego – z dzisiejszej perspektywy – wymiaru wojny: wojny totalnej. Paradoksalnie zatem, dopóki antyczne uniwersum przenikał wspólny duch wojny, dopóty nie istniała alternatywna ontologia, z którą mogłaby ona wejść w prawdziwą – historyczną – konfrontację.

Jesienią tego roku na polskim rynku, za sprawą Wydawnictwa Naukowego PWN oraz intensywnych prac tłumaczek Joanny Bednarek i Agnieszki Kowalczyk, pojawiła się książka Po człowieku autorstwa Rosi Braidotti. Feministyczna filozofka-badaczka znana jest u nas przede wszystkim za sprawą pojęcia podmiotów nomadycznych1. Miałem okazję podyskutować na temat tej pracy z kilkoma osobami i opinie były bardzo zróżnicowane, zazwyczaj skrajne: od „bardzo słaba” do „świetna”. Skąd taka rozbieżność?

Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazał się kolejny – IX wedle oryginalnej sekwencji – tom wykładów wygłoszonych przez Michela Foucaulta w Collège de France. Nosi on tytuł Rządzenie żywymi i obejmuje materiał z roku akademickiego 1979-1980. Już pobieżny przegląd spisu treści pozwala uchwycić cztery główne przedmioty rozważań: Króla Edypa Sofoklesa oraz trzy chrześcijańskie praktyki – chrzest, pokutę i rachunek sumienia. Zamiast jednak zdradzać wam szczegóły owych dociekań opowiem nieco o kilku kwestiach organizujących całość Rządzenia żywymi oraz umieszczę owe wykłady na tle wszystkich pozostałych, a nawet szerzej: na tle całej twórczości Foucaulta – bowiem, nie ukrywając, uważam, że mamy tu do czynienia z momentem przełomowym.

Fałda. Leibniz a barok to druga książka Gillesa Deleuze`a wydana w tym roku przez Wydawnictwo Naukowe PWN (pierwsza to Spinoza. Filozofia praktyczna). Tłumaczenia dokonali Mateusz Janik oraz Sławomir Królak. Okładkę, dumę wydawnictwa, dla całej serii przygotowała Hanna Gill-Pątek. Le pli. Leibniz et baroque, wydana oryginalnie w 1988 roku przez Les Éditions de Minuit (jak wszystkie książki Deleuze`a od roku 1969), była jedną z ostatnich ukończonych przez Deleuze`a prac, przez niektórych komentatorów uważna jest za jego najbardziej dojrzałe i i zarazem osobiste dzieło, napisane tak, jakby autor siedział obok i snuł barokową opowieść z sąsiedniego fotela, w kapciach, przy kominku i lampce wina.

Podobno nie należy oceniać książki po okładce – z pewnością rzecz ma się tak z wydanym przez Fundację na Rzecz Myślenia im. Barbary Skargi tomem Myślenie dziś [1]. Pod względem graficznym projekt jest wyjątkowo słaby: okładka, mało wygodny format A4, zupełnie nieczytelne i niepotrzebne „strony tytułowe” poszczególnych artykułów, wreszcie tekstowe zygzaki w środku i na końcu tomu (papierożerny zapychacz, który woła o interwencję jakiegoś ekologa). Niemniej Myślenie dziś… Machina ceni sobie wszystko, co wiąże się z myśleniem, toteż postanowiłem przyjrzeć się temu tomowi uważniej – zwłaszcza, że lista nazwisk była cokolwiek zachęcająca.

Robotnik Ernsta Jüngera jest dziełem godnym uwagi już nawet z powodów pozamerytorycznych. Zacznijmy od tego najmniej ważnego: od serii wydawniczej. Przyznam szczerze, że nigdy nie podejrzewałem, że będę nabywał dzieła filozoficzne ze względu na serię. Fantastykę czy dzieła popularnonaukowe – jak najbardziej. Ale filozofię? A jednak… Wydawnictwo Naukowe PWN w 2009 roku zaczęło publikować książki w serii Myśleć. Robotnik jest czwartą należącą do niej książką, która pojawiła się na mojej półce. Czwartą przeczytaną. I czwartą, z której jestem naprawdę zadowolony. Seria prezentuje dzieła różnorodne, ciekawe, a do tego pozycje ważne – takie, których dotąd brakowało na rynku polskim. Już choćby to każe zwrócić uwagę na Robotnika.