Kategoria

Myśl polska

[Poniższy tekst jest fragmentem dłuższego artykułu, zatytułowanego Problem powszechników a semiotyczna teoria kultury i pochodzi z wydanego niedawno zbioru Z. Bauman, Szkice z teorii kultury. Dziękujemy Dariuszowi Brzezińskiemu za pomoc w wyborze fragmentu, a wydawnictwu Scholar za zgodę na jego przedruk.]

Wszelka klasyfikacja jest przezwyciężeniem chaosu – powiada Lévi-Strauss1. Wyodrębniając ze świata rzeczy i nadając im nazwy, człowiek przekształca „ciągłość” w „nieciągłość”, czyni świat dostępnym porządkującej percepcji i porządkującemu działaniu. Przeświadczenie, że pojedyncze „rzeczy” istnieją obiektywie, w odróżnieniu od „tego, co ogólne”, które istnieje tylko w ludzkim umyśle, jest prymitywnie materialistycznym złudzeniem, podnoszonym do rangi ontologicznej zasady przez nominalizm i reizm, a rodzonym wciąż na nowo przez zdroworozsądkową percepcję świata uporządkowanego już i informacyjnie zagospodarowanego przez kulturę. „Postrzeżenie zmysłowe [„doświadczenie zmysłowe”] – pisze M.W. Popowicz – dostarcza równie mało wiedzy o tym, co jednostkowe, jak i o tym, co ogólne. Jedynie w zetknięciu z systemem klasyfikacyjnym o wyższym stopniu abstrakcyjności [„drugim systemem sygnałowym”] obrazy zmysłowe przybierają kształt obrazów pojedynczych przedmiotów, tzn. elementarnych wiadomości empirycznych. Znaczenie poznawcze wrażeń wzbogacane jest w ten sposób przez myślenie”2. „Aby spostrzec indywidualne konkrety jako realne przedmioty – powiada Piaget – należy koniecznie uzupełnić to, co się widzi, tym, co się wie”3.

Podręczniki filozofii przedstawiają Bergsona jako irracjonalistę i wyznawcę filozofii życia. O ile z tą drugą opinią można się z zastrzeżeniami zgodzić, pamiętając, że przepaść dzieli Bergsona od Nietzschego, a niewiele łączy z Simmlem, to pierwsza opinia jest całkowicie mylna. Nie bierze się w ogóle pod uwagę faktu, że według Bergsona filozofia powinna zawsze być ściśle związana z nauką, że nie może abstrahować od jej osiągnięć, które służą często weryfikacji filozoficznych tez. W całej swojej twórczości Bergson nieustannie odwoływał się do matematyki, fizyki, a w Ewolucji twórczej do biologii. Filozofia – zdaniem Bergsona – tak jak i nauki, buduje się na doświadczeniu. Ale to doświad­czenie musi się wyzbyć naiwności właściwych scjentystycznemu empiryzmowi, musi też być oczyszczone z wszelkich myślowych nawyków, z wszelkich uproszczeń intelektu. Ci bowiem, którzy głoszą hasła racjonalności lub – jak to czynił Kant – odwołują się do czystego rozumu, nie zadają sobie trudu, by zbadać, czym owa racjonalność jest, jak się rodzi rozum, jaką ma strukturę i zasięg panowania, na czym polegają jego zadania w działalności poznawczej człowieka. By na takie pytania odpowiedzieć, trzeba się oprzeć na doświadczeniu czystym i dopiero z takiej perspek­tywy pytać o to, co nazywamy światem, i o to, co określamy jako nasz intelekt. Droga filozofii powinna wyjść od krytyki czystego doświadczenia. Do tego programu określanego jako méthode à suivre odwoływał się Bergson niejednokrotnie, poświęcając jej w Ewolucji twórczej ważne miejsce. Samo zaś to dzieło zostało poświęcone owym naczelnym pytaniom o genezę intelektu, jego funkcje, o status nauki, ale także o możliwość rozwoju świado­mości ludzkiej, kierunek ewolucji i o możliwość stworzenia takiej filozofii, która by intelekt przekroczyła. Rozstrzygnięcie tych kwestii wymagało zadania jeszcze jednego, podstawowego pyta­nia; pytania o to, co jest, o samo bycie. O ile dwa pierwsze dzieła Bergsona mają charakter teoriopoznawczy, o tyle Ewolucja twór­cza jest wykładem ontologii.

– Przedmowa redaktora –

Od pewnego czasu daje się zauważyć wzrastające – ponownie! niczym w ramach jakiegoś cyklu – zainteresowanie myślą Edwarda Abramowskiego. Dość wymienić zredagowany przez Remigiusza Okraskę (naczelnego „Nowego Obywatela”), wydany w 2012 roku zbiór pism Braterstwo, solidarność, współdziałanie. Edward Abramowski jako wizjoner spółdzielczości czy powołane do istnienia we wrześniu tego roku Stowarzyszenie imienia Edwarda Abramowskiego. Również my sami, przed niemal dwu laty (w styczniu 2015 roku), opublikowaliśmy na Machinie Myśli artykuł poświęcony koncepcji nowej etyki, sformułowanej przez autora Zmowy powszechnej przeciwko rządowi. Ponadto wydaje się, iż powoli odżywa w Polsce ruch kooperatystyczny, którego jednym z patronów, czy wręcz „ojców założycieli”, jest właśnie Abramowski. Zamieszczonym poniżej przedrukiem krótkiego artykułu pt. Związki przyjaźni chcielibyśmy dołączyć się po raz kolejny (i nieostatni) do tego renesansu – czwartego już, idąc tropem Giełżyńskiego1 – myśli polskiego filozofa i działacza robotniczego. Najpierw jednak kilka słów wprowadzenia.

Kołakowski uznaje mit za nieusuwalny element kultury. W którym z nich jednak doszukuje się takiej formy uniwersalności, która mając charakter historyczny, a więc podatny na relatywizację, mogła by zarazem stanowić strukturalną podstawę kultury?

Takiego paradygmatycznego mitu Kołakowski doszukuje się w chrześcijaństwie jako pewnej szczególnej formie religii. Oczywiście zrazu Kołakowski – jako kapłan marksizmu i błazen religii – traktował tę ostatnią jako iluzoryczną kompensację alienujących człowieka względem świata i jego samego stosunków społecznych (podziału pracy i kapitału). Później jednakże, w okresie rewizjonistycznym, krytykując marksizm jako próbę ubóstwienia człowieka i jednoczesnego wyzwolenia ludzkości od religii, doszedł do uznania jej za “najlepszą możliwą terapię nieuleczalnych dolegliwości istnienia”1.

Niniejszy tekst jest próbą krytycznej rekonstrukcji perspektywy, z jakiej Leszek Kołakowski w swojej filozofii podejmuje problem kultury. W tym celu konieczne jest rozwinięcie dwóch ściśle powiązanych ze sobą wątków. Po pierwsze, kluczowe jest wyjaśnienie tytułowego “między”, które poza tym, że wyznacza właściwy obszar zaangażowania Kołakowskiego jako intelektualisty, jednocześnie w sposób najbardziej lapidarny i zarazem szeroki zdaje się oddawać właściwy człowiekowi sposób przebywania w kulturze. Kulturę można zdefiniować ogólnie jako zespół praktyk, poprzez które człowiek dokonuje specyficznej przemiany zarówno swojego środowiska jak i samego siebie – a więc jako formę “samouprawiania się” przez człowieka. Z kolei przebywanie człowieka w kulturze można określić jako pozostawanie w podwójnym odniesieniu do arche (źródła) i telos (celu): między tym, co apriorycznie determinujące, a tym, co stanowi sferę wolnych możliwości; między tym, co pre-intencjonalnie angażujące, a tym, co domaga się dopiero intencjonalnego zaangażowania; między faktem a powinnością; między przeszłością a przyszłością; między tym, co (już) własne a tym, co (jeszcze) nie-własne; w końcu między całościami, które, z istoty człowieka przerastając, sprawiają, że on sam jest pragnącą się w pewien sposób ucałościowić ich częścią. Z tej perspektywy filozofia jest pewnym szczególnym sposobem rozumiejącego odnoszenia się do obu tych konstytutywnych punktów – w czym stoi ona na równi z innymi sposobami teoretycznego opisu świata – ale zarazem do samego tego “między” – w czym od owych teoretyzacji, przynajmniej wedle niektórych, znacząco się odróżnia. Stąd – po drugie – interesuje mnie sposób, w jaki owa filozoficzna relacja realizuje się w wybranych pracach Kołakowskiego podejmujących problem kultury.

Musimy całkowicie zmienić nasz styl życia. […] Każdy musi sam się zbuntować przeciw stylowi życia, który nie jest dla niego. Aby rewolucja osiągnęła efekt pożądany, musi być ciągła
i bezwzględna. Nie wystarczy obalać rządy, panów,
tyranów, należy obalić swoje ustalone z góry
poglądy na to, co słuszne i niesłuszne, dobre
i złe, sprawiedliwe i niesprawiedliwe.
– Henry Miller, Kolos z Maroussi

Próba stworzenia nowej etyki będzie przebiegała inaczej, w zależności od tego jak rozumiemy to, czym jest sama etyka. Jeśli uznamy ją za połączenie systemu wartości i kodeksu, tzn. zbioru reguł, wówczas naszym zadaniem będzie wskazanie nowych wartości do realizacji i nowego zbioru nakazów i zakazów, do których powinniśmy się stosować. Taka lektura tekstów Abramowskiego narzuca się niejako sama, np. nową wartością jest antypaństwowość, a jedną z odpowiadających jej reguł następująca: „Członek komuny nie podaje skarg do sądu” (E. Abramowski, Ustawa stowarzyszenia „Komuna”). Etykę możemy jednak rozumieć również jako sposób konstytuowania siebie jako podmiotu moralnego.

Na naszym portalu mieliście już okazję zapoznać się z pomysłami autorów wywodzących się z różnych kręgów kulturowych. Jednak do tej pory niewiele wspominaliśmy o postaciach z naszych rodzimych stron. Dlatego, że nie ma o kim pisać? Wręcz przeciwnie. Dzisiejszym tekstem mam przyjemność otworzyć nowy dział na Machinie Myśli – Myśl polska. To właśnie w nim pragniemy zaprezentować najwyższego kalibru polskojęzycznych myślicieli i myślicielki, wywodzących się z najróżniejszych dziedzin. Tych, którzy zapisali się już w historii, i tych, o których zaczyna robić się głośno. Naszym pierwszym gościem będzie Kazimierz Dąbrowski, polski psychiatra, twórca kontrowersyjnej teorii dezintegracji pozytywnej.