Kto się boi mas? Między jednostką a państwem

Bardzo rzadko można dziś spotkać słowo „niebezpieczny” użyte do interpretacji siedemnastowiecznej filozofii. Trudno wręcz wyobrazić sobie okoliczności, które skłoniłyby krytyka do opisu lektury Kartezjusza, Pierre’a Gassendiego, czy nawet Hobbesa. Spinoza jest znaczącym wyjątkiem; słowo „niebezpieczny” pojawiało się z rosnącą częstotliwością w opisach i interpretacjach jego dzieła. Niebezpieczeństwo, na które wskazywały rzeczone opracowania, nie jest zwykłym niebezpieczeństwem błędnej interpretacji, niebezpieczeństwem wynikającym z tego, że interpretatorzy, świadomie lub nie, przypisali Spinozie idee nieobecne w jego tekstach. Dla niektórych krytyków niebezpieczeństwo to polega na czymś dokładnie odwrotnym: na braniu Spinozy dosłownie, czytaniu go zbyt literalnie. Oczywiście obawa taka powstaje jedynie w odniesieniu do pewnych ustępów, zdań czy słów, które dla lękliwych uczonych po prostu nie mogą, lub nie powinny znaczyć tego, co zdają się znaczyć.

Rekursywność i przygodność. Wprowadzenie: psychodeliczne stawanie się (fragment)

Przedstawiamy fragment rozdziału „Wprowadzenie: psychodeliczne stawanie się” z książki „Rekursywność i przygodność” autorstwa Yuka Huia w tłumaczeniu Joanny Bednarek i pod redakcją Jędrzeja Malińskiego i Michała Krzykawskiego, wydanej nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Śląskiego. Dziękujemy wydawnictwu i redaktorom za możliwość publikacji fragmentu. Zapraszamy do lektury i zachęcamy do zakupu pozycji bezpośrednio ze strony wydawnictwa.

„Etyka”, księga piąta. Pogłos czyli nieśmiertelność duszy

W piątej księdze Spinoza niemal całkowicie zdaje się na wypracowaną przez siebie aparaturę: mapy, mechanizmy i pejzaże, zapełniające cztery poprzednie części zostają tu wprawione w ruch, oddziałując na siebie wzajemnie. Jednocześnie tempo wywodu w księdze piątej wydaje się nieludzko szybkie. Akcja ostatniej części Etyki rozgrywa się na ogromnej przestrzeni, którą przebywa się w mgnieniu oka, raz za razem.

„Etyka”, księga czwarta. Życie i śmierć ciała społecznego

Gdy w trakcie wyborów prezydenckich w 2020 roku Rafał Trzaskowski wspomniał o tym, że wierzy w Boga Spinozy, na chwilę ponownie rozgorzały siedemnastowieczne spory wokół autora Etyki.  Eksperci w głównym wydaniu „Wiadomości” zastanawiali się na ile figurę Chrystusa da się pogodzić z pojęciem Natury, podkreślając wywrotowy charakter spinozjańskiej myśli. Na łamach „Polityki” odpowiedzi pisali liberalni komentatorzy, przekonując, że Spinoza „z całą pewnością nie był ateistą”. Niewypowiedzianą stawką tego sporu było oczywiście pytanie o to, jakiego rodzaju projekt polityczny wpisany jest w filozofię Spinozy. Obok Traktatu Teologiczno-Politycznego, miejscem, w którym należy szukać odpowiedzi na to pytanie jest czwarta księga Etyki.  

Aby zuniwersalizować filozofię trzeba otworzyć ją na myśl polską

Przełożony i opatrzony wprowadzaniem przez Piotra Paszkowskiego tekst Jaya L. Garfielda i Bryana W. Van Nordena pt. „Jeśli filozofia nie stanie się różnorodna nazwijmy ją po imieniu” podnosi bardzo słuszne hasło uniwersalizacji filozofii. Bez wątpienia obecnie filozofia jest anglo-europejską dziedziną poznania: zarówno w odniesieniu do historii filozofii, jak i w odniesieniu do aktualnych debat filozoficznych, mowa głównie o filozofach tworzących po angielsku i w niektórych innych językach europejskich. To ich podobizny stoją na filozoficznych ołtarzach, to im pali się kadzidła wykładów, seminariów,  artykułów, książek etc. Warto więc szukać także twórców z innych obszarów językowych, którzy mogą poszerzyć nasze horyzonty poznawcze. Co więcej, filozofia, jak zresztą każda praktyka poznawcza, jest dziedziną nie tylko poznania per se, lecz także dystrybucji prestiżu.

„Etyka”, księga trzecia. Historia miłosna

Trudno stwierdzić co skłoniło Spinozę do tego, aby w ciąg twierdzeń i dowodów dotyczących natury afektów wpleść pornograficzną wzmiankę o „częściach wstydliwych” i „wydzielinach” będących przedmiotem fantazji zazdrosnego kochanka. Steven Nadler, biograf filozofa sugeruje, że jest to echo zawodu miłosnego, który Spinoza przeżył w młodości. Choć kanwa tego opisu nie ma większego znaczenia, trudno zaprzeczyć, że przez księgę trzecią, opowiadającą o ludzkich popędach „jakby chodziło o linie, płaszczyzny i ciała”, przetacza się cała kawalkada uczuć. Na abstrakcyjnych skałach metafizyki zaczyna plenić się życie.