Aby zuniwersalizować filozofię trzeba otworzyć ją na myśl polską

Przełożony i opatrzony wprowadzaniem przez Piotra Paszkowskiego tekst Jaya L. Garfielda i Bryana W. Van Nordena pt. „Jeśli filozofia nie stanie się różnorodna nazwijmy ją po imieniu” podnosi bardzo słuszne hasło uniwersalizacji filozofii. Bez wątpienia obecnie filozofia jest anglo-europejską dziedziną poznania: zarówno w odniesieniu do historii filozofii, jak i w odniesieniu do aktualnych debat filozoficznych, mowa głównie o filozofach tworzących po angielsku i w niektórych innych językach europejskich. To ich podobizny stoją na filozoficznych ołtarzach, to im pali się kadzidła wykładów, seminariów,  artykułów, książek etc. Warto więc szukać także twórców z innych obszarów językowych, którzy mogą poszerzyć nasze horyzonty poznawcze. Co więcej, filozofia, jak zresztą każda praktyka poznawcza, jest dziedziną nie tylko poznania per se, lecz także dystrybucji prestiżu.

„Etyka”, księga trzecia. Historia miłosna

Trudno stwierdzić co skłoniło Spinozę do tego, aby w ciąg twierdzeń i dowodów dotyczących natury afektów wpleść pornograficzną wzmiankę o „częściach wstydliwych” i „wydzielinach” będących przedmiotem fantazji zazdrosnego kochanka. Steven Nadler, biograf filozofa sugeruje, że jest to echo zawodu miłosnego, który Spinoza przeżył w młodości. Choć kanwa tego opisu nie ma większego znaczenia, trudno zaprzeczyć, że przez księgę trzecią, opowiadającą o ludzkich popędach „jakby chodziło o linie, płaszczyzny i ciała”, przetacza się cała kawalkada uczuć. Na abstrakcyjnych skałach metafizyki zaczyna plenić się życie.

Przestrzeń zabawy. Rozważania na marginesach „Nietsche i filozofia” Gillesa Deleuze’a (II)

Można wyraźnie określić, że w wiecznym powrocie nie ma miejsca na powrót bytu innego niż byt stawania się. To dlatego to, co powraca, ukazuje się jako „wciąż niedokończone” – określenie to traci jednak swój negatywny charakter, ponieważ nie istnieje żadna absolutna całość, do której mogłyby one zostać odniesione. Byt stawania się jest nieustannie afirmowany, jest nieograniczonym przez reaktywną topologię „nadmiarem życia”. Pozytywnie ujęte ”niedokończenie” okazuje się być nadmiarem, który twórczo wykracza ku własnym przekształceniom.

Przestrzeń zabawy. Rozważania na marginesach „Nietzsche i filozofia” Gillesa Deleuze’a (I)

Dziecko odróżnia się od zwykłego gracza, ponieważ nie jest zobowiązane do kompulsywnego tworzenia przestrzeni – może porzucić zabawę i powrócić do niej. Ciągłość jest rezultatem poczucia winy: to resentyment buduje swoją topologię, zaś siły aktywne mogą zaistnieć jedynie w ramach przestrzeni reaktywnej . Dziecko wszakże jest niewinne – dlatego to zerwania tworzą przestrzeń zabawy.

Księga druga. „Etyka” czyli optyka

W młodości Spinoza napisał traktat O tęczy, który zniszczył tuż przed śmiercią, zdając sobie sprawę z błędnych założeń leżących u podstaw zawartych w nim wyliczeń. W Etyce odnajdujemy jednak wiele tropów związanych z geometrią światła – tematyką, którą Spinoza interesował się przez całe życie. Już pod koniec księgi pierwszej napotykamy osobliwe zjawisko optyczne. Oto rozproszone twierdzenia i dowody, wyjaśniające własności substancji ogniskują się nagle w jednym dopisku. To literackie zakończenie księgi pierwszej działa przede wszystkim na wyobraźnię, do której przemawiać ma obraz natury doskonałej i doskonale obojętnej na człowieka wypatrującego w niej samego siebie.
Księgę drugą, traktującą o pochodzeniu i naturze duszy, możemy czytać jako rozwinięcie tego dopisku.

Dekolonizowanie dzieciństwa

Dziecko nie jest małym dorosłym. Mimo to, przez wieki dzieci udoroślano. Udoroślać można na dwa sposoby. Pierwszy, chyba dość niewinny, polega na wymazaniu dzieciństwa jako osobnej kategorii kulturowej. Najsłynniejsze próby tej metody miały miejsce w sztuce, przedstawiającej dziecko jak dorosłego, lecz w pomniejszonej skali.

„Etyka”, księga pierwsza. Myślenie antygraniczne

Filozofia Spinozy jest przykładem myślenia wymykającego się spod kontroli, nie tylko późniejszych badaczek i badaczy, lecz również samego autora. Jest to rodzaj filozofii gnanej własnym rytmem, zawsze wyprzedzającej nas o krok, tak, że aby się z nią zmierzyć, zmuszeni jesteśmy narzucić jej pewne granice.