Aby zuniwersalizować filozofię trzeba otworzyć ją na myśl polską

Przełożony i opatrzony wprowadzaniem przez Piotra Paszkowskiego tekst Jaya L. Garfielda i Bryana W. Van Nordena pt. „Jeśli filozofia nie stanie się różnorodna nazwijmy ją po imieniu” podnosi bardzo słuszne hasło uniwersalizacji filozofii. Bez wątpienia obecnie filozofia jest anglo-europejską dziedziną poznania: zarówno w odniesieniu do historii filozofii, jak i w odniesieniu do aktualnych debat filozoficznych, mowa głównie o filozofach tworzących po angielsku i w niektórych innych językach europejskich. To ich podobizny stoją na filozoficznych ołtarzach, to im pali się kadzidła wykładów, seminariów,  artykułów, książek etc. Warto więc szukać także twórców z innych obszarów językowych, którzy mogą poszerzyć nasze horyzonty poznawcze. Co więcej, filozofia, jak zresztą każda praktyka poznawcza, jest dziedziną nie tylko poznania per se, lecz także dystrybucji prestiżu.

Brzydki Apollo albo jak zabiliśmy potworność

W niniejszym tekście proponuję analizę postaci pojęciowych i figur estetycznych Narodzin tragedii. Bliższe przyjrzenie się relacjom wiążącym dwa wielkie porządki estetyczne (apolliński i dionizyjski) pozwoli dostrzec potworne aporie, w które uwikłany jest Dionizos, a z nich, wydobyć Brzydkiego Apollina. Do opisu dynamiki tych estetycznych przemian wykorzystam pojęciową ramę, w której Deleuze z Guattarim piszą o dziejowości. Ich koncepcja Historii, zaproponowana w dwóch tomach Kapitalizmu i schizofrenii, wydaje się być szczególnie użyteczna do ujęcia zmian, jakich Kapitalizm dokonuje na poprzednich formacjach dziejowych, a w tym także ich estetyk.

Filozofia biopolityki

Biopolityka wymaga zatem krytyki. Krytycznej analizy domaga się zarówno sposób, w jaki pojęcia życia i polityki zyskują znaczenie przez wzajemne odnoszenie się do siebie (od np. rasistowskich i eugenicznych segregacji ludzi przez ich biologiczne lub mentalne cechy przez traktowanie sieci logistycznych w kategoriach układów krążenia po prawno-teoretyczne wiązanie instytucji z danymi grupami przez wzgląd na ich urodzenie), jak i historia samego pojęcia biopolityki i tego, jak różne formy naturalizacji polityki lub upolityczniania życia stanowiły reakcje na głębokie kryzysy społeczne i polityczne XX wieku. Tego rodzaju krytyczna konfrontacja z dziedzictwem biopolityki wydaje się szczególnie istotna wobec głębokiego kryzysu, w którym ludzkość znalazła się wraz z wybuchem globalnej pandemii COVID-19. Kryzysu, który jednocześnie domagał się analizy w kategoriach biopolitycznych, jak i który też ukazał słabość i niewystarczalność teoretycznego języka posługującego się biopolityczną terminologią. Być może to właśnie globalna pandemia COVID-19 zamknęła wiek XX jako wiek biopolityki.

Przestrzeń zabawy. Rozważania na marginesach „Nietsche i filozofia” Gillesa Deleuze’a (II)

Można wyraźnie określić, że w wiecznym powrocie nie ma miejsca na powrót bytu innego niż byt stawania się. To dlatego to, co powraca, ukazuje się jako „wciąż niedokończone” – określenie to traci jednak swój negatywny charakter, ponieważ nie istnieje żadna absolutna całość, do której mogłyby one zostać odniesione. Byt stawania się jest nieustannie afirmowany, jest nieograniczonym przez reaktywną topologię „nadmiarem życia”. Pozytywnie ujęte ”niedokończenie” okazuje się być nadmiarem, który twórczo wykracza ku własnym przekształceniom.

Przestrzeń zabawy. Rozważania na marginesach „Nietzsche i filozofia” Gillesa Deleuze’a (I)

Dziecko odróżnia się od zwykłego gracza, ponieważ nie jest zobowiązane do kompulsywnego tworzenia przestrzeni – może porzucić zabawę i powrócić do niej. Ciągłość jest rezultatem poczucia winy: to resentyment buduje swoją topologię, zaś siły aktywne mogą zaistnieć jedynie w ramach przestrzeni reaktywnej . Dziecko wszakże jest niewinne – dlatego to zerwania tworzą przestrzeń zabawy.

Dekolonizowanie dzieciństwa

Dziecko nie jest małym dorosłym. Mimo to, przez wieki dzieci udoroślano. Udoroślać można na dwa sposoby. Pierwszy, chyba dość niewinny, polega na wymazaniu dzieciństwa jako osobnej kategorii kulturowej. Najsłynniejsze próby tej metody miały miejsce w sztuce, przedstawiającej dziecko jak dorosłego, lecz w pomniejszonej skali.

Po co są nam trans studies?

Po co są nam trans studies? Po co we współczesnej humanistyce jeszcze jedna dyscyplina, tym razem skupiona konkretnie na badaniu kwestii transpłciowości? Odpowiedź na to pytanie jest tym trudniejsze, że problematyka osób trans nie jest wcale nowa w humanistyce i naukach społecznych. Przeciwnie, na przestrzeni samych ostatnich pięciu dekad, stanowiła ona przedmiot badań psychologii, socjologii, etnografii, krytyki feministycznej, studiów gejowskich i lesbijskich, czy (przede wszystkim) teorii queer. Nie można więc powiedzieć, że potrzebujemy trans studies ze względu na brak zainteresowania samym zagadnieniem […]