Autorka

Waclaw Brzygutko

Centralnym zadaniem L’anti-Oedipe było więc wypracowanie nie tylko koncepcji pragnienia odpowiadającej stanowi rzeczy w XX wieku, ale także bazy dla technik oporu wobec tego stanu. Można odnieść błędne wrażenie, że książka redukuje problem techniczny do seksualności, zaś środkiem oporu ostatecznie byłaby powszechna prostytucja. Już w Rękopisach filozoficzno-ekonomicznych Marks, pisząc o komunizmie, przestrzegał przed takim ujęciem wiązanych z komunizmem kategorii wspólnoty i wolności. Teorię maszynowego pragnienia i swobodnego działania maszyn należy rozumieć jako model genezy podmiotowości zbiorowej jako takiej, w warunkach wyznaczonych przez dominację określonego modelu maszyny w danym okresie historycznym. Ściśle rzec biorąc, L’anti-Oedipe miał być – w zamierzeniu – programem utworzenia takiej podmiotowości w ramach wydarzeń Maja `68 we Francji ze względu na model maszyny energetycznej i fabrycznej natury pragnienia.

Paweł Dybel opowiedział kiedyś taką anegdotę. „Skąd się wziął egzystencjalizm Sartre`a? Otóż żona Husserla, Malwina, miała kochanka w cygańskiej orkiestrze. I spotykali się w takiej kawiarni cygańskiej, w której przez jakiś czas wyznawali sobie uczucia. No, a kiedy to się już wypaliło, to z nudów Malwina zaczynała opowiadać temu kochankowi, co mąż opowiada na temat fenomenologii. A więc: ja transcendentalne, redukcja fenomenologiczna itd., itd. Muzyka pięknie grała, a obok siadywał Jean Paul Sartre, z notesem, i sobie zapisywał to, co tamta Malwina opowiadała, piąte przez dziesiąte, na temat fenomenologii Husserla. I to jest genealogia „L`etre et le neant” (Lekcje Lacana. Klinika, społeczeństwo, filozofia). Tak właśnie ma się rzecz z dużą częścią filozofii francuskiej, szczególnie z pewnym fragmentem jej historii – z filozofią pragnienia, której wydany w roku 1972 L’anti-Œdipe Deleuze`a i Guattariego stanowi jedną z późnych części. Francuska filozofia pragnienia, o czym poucza nas ta anegdota, wzięła się ze specyficznej interpretacji filozofii niemieckiej.

You Are The Machine
Zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.flickr.com

O ile teoria rozszerzonego umysłu zatrzymuje się jakby w pół drogi przez horyzontem konsekwencji współczesnych przemian, to analizy francuskiego tandemu filozofów, Deleuze`a i Guattariego, przekraczają granice zdrowego rozsądku i wrzucają czytelników w środek dokładnie tego, czego u Clarka i Chalmersa może brakować.

W 1998 roku Andy Clark i David Chalmers opublikowali artykuł Umysł rozszerzony, w którym przedstawili teorię, zgodnie z którą procesy poznawcze nie ograniczają się do procesów zachodzących w umyśle i ciele, ale mogą być rozszerzane przez zewnętrzne narzędzia, pełniące funkcję przedłużeń umysłu, jego rozszerzeń, przy czym te narzędzia także możemy nazywać umysłem. Podstawowy przykład podawany przez filozofów to notatnik służący za zewnętrzny magazyn pamięci u fikcyjnej postaci chorej na Alzheimera imieniem Otton.

„To wyobcowanie nie może jednak oznaczać, że jestestwo zostaje faktycznie oderwane od samego siebie; przeciwnie, wyobcowanie owo wpędza jestestwo w pewien sposób bycia” – pisał Heidegger w Byciu i czasie. Chciał wyrazić w ten sposób to proste przekonanie, że wszystko, co człowieka spotyka w jego egzystencji, do tej egzystencji należy – nawet wtedy, gdy wydaje się niewłaściwe, nieludzkie, mechaniczne czy zwyczajnie złe.